Home / Uroda  / Trendy  / Dietetyczny brak… baterii

Dietetyczny brak… baterii

Zdrowy tryb życia zdecydowanie nie jest tym, co w dzisiejszych czasach przychodzi łatwo. Przekonuję się o tym niemal każdego dnia, próbując wraz z NaturHouse zrzucić kilka kilo i zobaczyć siebie w naprawdę pięknym wydaniu. Jak

Dietetyczny brak...baterii

Dietetyczny brak...baterii / fot. materiał prasowy

Zdrowy tryb życia zdecydowanie nie jest tym, co w dzisiejszych czasach przychodzi łatwo. Przekonuję się o tym niemal każdego dnia, próbując wraz z NaturHouse zrzucić kilka kilo i zobaczyć siebie w naprawdę pięknym wydaniu. Jak to się robi?

Dietetyczny brak...baterii

Dietetyczny brak…baterii / fot. materiał prasowy

Po raz kolejny okazało się także, że pani Iza, dietetyczka, która czuwa nad właściwym przebiegiem mojego procesu utraty zbędnej wody i tłuszczu, wie, co mówi. Przy każdej poniedziałkowej wizycie napominała mnie, żebym przestała się ważyć, bo takie podświadome napięcie bywa dla organizmu mocnym hamulcem. Oczywiście przyznawałam jej rację, ale jako że lubię mieć wszystko pod kontrolą, ważyłam się codziennie aż do chwili… gdy padły baterie w mojej wadze łazienkowej. Byłam pewna, że przytyję. O dziwo, okazało się, że kiedy moja głowa przestała przeliczać każdy gram, zaczęłam tracić na wadze. Kto by pomyślał, że brak baterii może odchudzać?

Nadal stosuję więc przepisy pani Izy. W nawyk weszło mi gotowanie NaturHouse’owych dań, bo wiele z nich jest prostych i szybkich w przygotowaniu. Nauczyłam się też unikania produktów tłustych (a tak lubiłam żółty ser i oscypek) i komponować posiłki z większą ilością białka, dzięki czemu czuję się syta. Przyzwyczaiłam się także do picia wody, którą zimą doprawiam czasem cytryną lub multiwitaminą. Brzmi książkowo, prawda? Ale zdarzają mi się także gorsze dni, gdy apetyt na czekoladę staje się nie do pokonania. Widzę jednak różnicę w reakcji mojego organizmu. Po zjedzeniu dwóch czekoladek (nie mylić z tabliczkami!) mam już dosyć. Nawet po świątecznym obżarstwie (mea culpa) bezboleśnie udało mi się wrócić do sprawdzonego i zdrowego trybu. Czasem chętkę na słodycze zaspokajam też koktajlami od pani Izy (np. o smaku stracciatella), które prócz tego, że sycą, są po prostu pyszne. Naprzemiennie, w zależności od zapotrzebowania, stosuję też suplementy NaturHouse zapobiegające gromadzeniu się wody (co bywa wynikiem stresu) oraz ułatwiające spalanie tłuszczu (m.in. z kofeiną). Tego, co robię, nie nazywam już dietą, bo byłoby to spore przekłamanie. To raczej powrót do natury. Nasz organizm naprawdę jest „nastawiony” na zdrowie i piękno. Efekty są widoczne i co najważniejsze – trwałe.

 Centrum Dietetyczne Natur House, ul. T. Kościuszki 68, tel. 12 427 15 24, ul. Kazimierza Wielkiego 32, tel. 12 294 53 19, Kraków, www.natur-house.pl

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Czemu pytam?

Chcę być informowany/a o odpowiedziach