Sunday, October 17, 2021
Home / Ludzie  / „Demon w Watykanie” – Kim był seryjny gwałciciel Marcial Maciel Degollado?

„Demon w Watykanie” – Kim był seryjny gwałciciel Marcial Maciel Degollado?

„Demon w Watykanie. Legioniści Chrystusa i sprawa Maciela" to historia największego skandalu w dziejach wyższej hierarchii kościelnej ostatnich paru stuleci

„Demon w Watykanie. Legioniści Chrystusa i sprawa Maciela" to historia największego skandalu w dziejach wyższej hierarchii kościelnej ostatnich paru stuleci / fot. Briana Tozour on Unsplash

Publikujemy fragment wstrząsającego reportażu Franci Giansoldati „Demon w Watykanie. Legioniści Chrystusa i sprawa Maciela”. Nagradzana włoska dziennikarka, opisała jedną z najmroczniejszych postaci współczesnego Kościoła – Marciala Maciela Degollado, założyciela zakonu Legionistów Chrystusa, współpracownika Stanisława Dziwisza i bliskiego przyjaciela Jana Pawła II.
„Demon w Watykanie…” to historia o wpływowym księdzu, który dopuścił się pedofilii, poligamii i licznych malwersacji, wykorzystując przy tym tysiące osób. Jak to możliwe, że się przez tyle lat bezpiecznie uchował? Czy polski kardynał wiedział o przestępstwach Degollado? Czy znał demoniczne oblicze meksykańskiego księdza?

 

 

Jedna z trzystu parafii

Na zachodnich peryferiach Rzymu, przy niewyróżniającej się niczym via Aurelia, wznosi się wybudowany niedawno anonimowy kościół z czerwonej cegły i białego marmuru, ani mały, ani duży, ani brzydki, ani ładny. Ledwie go widać w gąszczu pokracznych budynków, na dodatek przesłania go nieustający nawet na chwilę ruch uliczny. Mógłby pozostać całkowicie niezauważalny, gdyby nie znajdował się przy końcu bardzo ruchliwej arterii prowadzącej ze stolicy nad morze.
Pozornie kościół ten niczym nadzwyczajnym się nie wyróżnia: może być jedną z trzystu trzydziestu rzymskich parafii, wyrosłych jak grzyby po deszczu wraz z powstaniem nowych miejskich dzielnic podczas boomu budowlanego w latach sześćdziesiątych XX wieku. Regularne zarysy, geometryczne i pozbawione stylu, żadnych architektonicznych ekstrawagancji. A jednak w swoim wnętrzu kryje tajemnicę.
Ukryte przejście prowadzi na niższy poziom do marmurowej krypty, położonej prostopadle w stosunku do ołtarza. Jest ona rozpaczliwie pusta i goła. Nie ma tam żadnych ołtarzy, posągów, obrazów, fresków ani relikwii. Z wyjątkiem proboszcza i zakrystiana prawie nikt nie może przestąpić jej progu, jakby było to miejsce, o którym należy zapomnieć, mogące wzbudzać niepokój, zakłopotanie, złe wspomnienia.

Demon w Watykanie: Marcial Maciel Degollado

W tej krypcie miał zostać uroczyście pochowany meksykański ksiądz, bardzo bliski przyjaciel Karola Wojtyły, który jeszcze kilka lat temu był szanowany i wychwalany przez wiernych i prałatów, a potem utracił to uwielbienie i został wymazany z pamięci, aż po całkowite zapomnienie. Dzisiaj nikt nie chce o nim ani mówić, ani słyszeć, jakby jego życie było jakimś incydentem, przekleństwem, błędnym epizodem w historii Kościoła.
Ojciec Marcial Maciel Degollado, diaboliczny założyciel Legionistów Chrystusa, chciał właśnie tam zostać pochowany.
Sam zlecił wybudowanie tej krypty dla siebie, w nadziei, że pewnego dnia jego doczesne szczątki spoczną pośród tych marmurowych płyt i być może będzie czczony jako święty. Mogłoby tak się stać, gdyby zrządzeniem losu nie otworzyła się puszka Pandory, zmieniając bieg wydarzeń. W ten sposób triumfalny finał, który Degollado planował i roił sobie przez całe życie – oszukując nawet darzącego go przyjaźnią papieża Wojtyłę – szczęśliwie nie nastąpił, choć niewiele brakowało. Za sprawą Opatrzności pompatyczne zwieńczenie kariery, jakie zaprojektował dla siebie Maciel, ten człowiek o wyglądzie pozornie niewinnym i budzącym zaufanie, nie doszło do skutku.

Gwałciciel, kłamca, zepsute serce, czarna dusza

Podobnie jak w historii o doktorze Jekyllu i panu Hyde, on też miał więcej niż jedną tożsamość i więcej niż jedno życie. Gwałciciel, kłamca, zepsute serce, czarna dusza. Chłopcy z jego seminarium mieli obowiązek nazywać go nuestro padre, kiedy spotykali go na korytarzach siedzib zgromadzenia rozsianych po całym świecie. W przeciwnym razie groziły im reprymendy i kary.
Założyciel Legionistów Chrystusa był człowiekiem potężnym, charyzmatycznym, nietykalnym. Nikt nie mógł­by sobie nawet wyobrazić, że pewnego dnia ten żylasty ksiądz o lekko wytrzeszczonych oczach dla wielu z tych chłopców zamieni się w diablo, najgorszy z koszmarów. Nie wzbudzając najmniejszych podejrzeń, mając pewność, że nikt nigdy nie będzie żywił co do niego żadnych wątp­liwości, w ciągu swojego życia Maciel zdołał stworzyć trzy równoległe życiorysy. Był przyjacielem papieża. Był potężny, podziwiany i szanowany zarówno w Rzymie, jak i w Ameryce Łacińskiej, gdzie Legioniści Chrystusa mieli swoją kwaterę główną. Nikomu nie przyszłoby nawet do głowy, że jednocześnie założył i utrzymywał dwie rodziny, jedną w Meksyku, a drugą w Hiszpanii, a jego dwie „żony” obdarzyły go trójką dzieci, z których dwoje wykorzystywał seksualnie. Był ojcem budzącym lęk, nieuchwytnym. Łożył na utrzymanie rodziny, ale potem opuszczał dom i znikał na długi czas.

Kurtyna milczenia

Ta fikcja rozwijała się ponad wszelkie wyobrażenie. Zarówno w życiu publicznym, jak i prywatnym plany czynienia zła postępowały. Za wszystko wystarczyłby potworny los, jaki spotkał jego nieślubne dzieci, wówczas nieświadome, dziś dorosłe osoby, zmuszone mierzyć się z upiorną przeszłością. Rozdział jego życia dotyczący wykorzystywania seksualnego jest przerażający. Potwór Maciel splamił się tą zbrodnią również w seminariach, molestując wielu chłopców przebywających w siedzibach Legionistów Chrystusa. Według zeznań świadków znęcanie się oraz przemoc fizyczna i psychiczna rozgrywały się zawsze w ciszy, strachu, milczeniu. Dopiero po śmierci Maciela w styczniu 2008 roku mur milczenia zaczął powoli pękać, ku zaskoczeniu opinii publicznej, Kościoła, osób w dobrej wierze pozostających w kręgu Legionistów Chrystusa, wywołując wstrząs i przygnębienie u wszystkich, którzy w Rzymie poznali Maciela i nieświadomie mu pomagali. Prawda sączyła się z opowieści niczym strumień, który powoli spływa do doliny, a tam staje się wezbraną rzeką. Do pierwszych doniesień dołączały kolejne, coraz liczniejsze zeznania.
Doniesienia o diabolicznych tożsamościach Maciela sprowokowały oskarżenia przeciwko całemu watykańskiemu systemowi, obryzgując błotem nawet pamięć Jana Pawła II – dziś już świętego Kościoła katolickiego – który zawsze Maciela wspierał i z pełnym zaangażowaniem bronił. Osobisty sekretarz papieża – dziś kardynał – Stanisław Dziwisz, który dobrze znał Maciela, bierze Wojtyłę w obronę:

Kiedy Ojciec Święty go poznał, nic nie wiedział. Absolutnie nic. Dla niego był on założycielem wielkiego zgromadzenia religijnego. Nikt mu o niczym nie powiedział. Nawet o krążących pogłoskach.

W Watykanie wszyscy to potwierdzają: papież Wojtyła nigdy nie został poinformowany o zbrodniach Maciela. A przecież trudno uwierzyć, że żaden ze współpracowników papieża, poczynając od kardynała Angela Sodana, nie uznał za konieczne, by powiadomić go, co się mówi o życiu w zgromadzeniu, o powracających uporczywie plotkach, o groźbie kolejnego skandalu, o doniesieniach, które dotarły do Kongregacji Nauki Wiary i trafiły na biurko Josepha Ratzingera.
Historia Maciela jest i pozostaje największym skandalem związanym z wykorzystywaniem seksualnym, demoralizacją i dwulicowością, jaki wyszedł na jaw w ciągu ostatnich wieków historii Kościoła. Na oczach Jana Pawła II dokonała się niewyobrażalnych rozmiarów tragedia moralna, nad którą dzisiaj – jak się zdaje – znów zapadła kurtyna milczenia. A przecież pytania wciąż pozostają bez odpowiedzi: kim był w rzeczywistości założyciel Legionistów Chrystusa? Chorym umysłowo, zwyrodniałym zbrodniarzem, demoniczną postacią? Przez lata opisywany był chóralnie jako błyskotliwy, niezwykle inteligentny światowiec. On sam uważał się za wybrańca, człowieka wyjątkowego, naznaczonego ręką Boga i właśnie w taki sposób o sobie mówił. Ta fasada doskonałości i sukcesu zachwycała tysiące chłopców, którzy – nieświadomi, że żyją w jaskini lwa – wyrastali w kulcie jego osoby. Jeszcze na kilka lat przed śmiercią Maciel jawił się – nawet w oczach papieża Wojtyły – jako wzór wiary, nadziei i miłosierdzia, w którym skupiły się wszelkie teologiczne cnoty, jako źródło inspiracji i siły.
Była to jednak tylko tragiczna gra luster i pozorów, Maciel bowiem skrywał swą diaboliczną naturę seryjnego gwałciciela, człowieka zdemoralizowanego, a jednocześnie deprawatora. Osoby pozbawionej skrupułów w stosowaniu w Watykanie praktyki mordidy, będącej mniej więcej odpowiednikiem „łapówki”, by zapewnić sobie przywileje i nietykalność.
Aby dopiąć swoich celów, nie patrzył nikomu w twarz. Był niebywale sprawny w zdobywaniu ogromnych kwot, otaczał się bogatymi darczyńcami i dzięki zebranym pieniądzom, apelując do ludzkiej łaskawości, finansował tworzoną przez siebie wielopiętrową, niemal filmową fikcję. Nieustannie mieszał dobro ze złem.
Jan Paweł II może zostać uznany za jedną z licznych ofiar Maciela. Jak wielu innych wpadł w pajęczynę jego kłamstw, uwiedziony nieprzeniknioną i dominującą osobowością tego człowieka. Maciel pozostaje niewiadomą. Joseph Ratzinger, w książce wywiadzie Światłość świata, określił go jako „tajemniczą postać”, której życie, „jak teraz już wiemy, sytuuje się poza moralnością – życie awanturnicze, dziwaczne, przegrane”. Dokumenty zebrane podczas watykańskiego śledztwa nie pozostawiają miejsca na wybaczenie – „dziwaczność” to za mało. Zarzuty podniesione przez Kongregację Nauki Wiary są bardzo ciężkie. Rekapitulując: zgwałcił wielu seminarzystów, „ożenił się” z dwiema kobietami, przyjmując za każdym razem fałszywą tożsamość inżyniera, agenta CIA, menedżera, w zależności od potrzeb; wykorzystywał dwoje ze swoich nieślubnych dzieci; jako menedżer zarządzał zawrotnymi kwotami, oszukując wielu dobroczyńców i dopuszczając się korupcji; zażywał narkotyki.

O książce „Demon w Watykanie. Legioniści Chrystusa i sprawa Maciela”

demon w watykanie

Franca Giansoldati
„Demon w Watykanie. Legioniści Chrystusa
i sprawa Maciela” / fot. Wyd.Foksal

W reportażu Franca Giansoldati, nagradzana włoska dziennikarka, opisała jedną z najmroczniejszych postaci współczesnego Kościoła – Marciala Maciela Degollado, założyciela zakonu Legionistów Chrystusa, księdza, który dopuścił się pedofilii, poligamii i licznych malwersacji, wykorzystując przy tym tysiące osób. Zaliczano go do bardzo wpływowych ludzi w otoczeniu papieża Jana Pawła II. Z włoskim księdzem miał blisko współpracować także Stanisław Dziwisz. Dzięki Macielowi przez prawie pół wieku miliony dolarów płynęły z Meksyku do Watykanu. Stanisław Dziwisz miał dostawać pieniądze m.in. za wprowadzanie bogatych darczyńców Legionistów na papieskie msze w prywatnej kaplicy.

O autorce

Franca Giansoldati – nagradzana i rozpoznawalna włoska dziennikarka, pisarka i felietonistka. Jeszcze jako studentka została współpracowniczką Gazzetta di Reggio, a następnie Resto del Carlino. Znana jest m.in. z wywiadu z Papieżem z roku 2014. Jest także autorką książek o proroctwie Wojtyły, o Regnum Christi i o ludobójstwie Ormian. 

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach