Tuesday, April 13, 2021
Home / Rozwój  / Psychologia  / Dekalog dla porzuconej

Dekalog dla porzuconej

Kto tego nie zna? Miał być tym jedynym, miłością życia, księciem z bajki. Mieli razem wychować gromadkę dzieci, zwiedzić cały świat, wspólnie się zestarzeć

Kto tego nie zna? Miał być tym jedynym, miłością życia, księciem z bajki. Mieli razem wychować gromadkę dzieci, zwiedzić cały świat, wspólnie się zestarzeć. Ale on powiedział „koniec”.

Monika w tym roku skończy 32 lata. Żyje na wysokich obrotach, jest ambitną, przebojową kobietą. Pracuje jako tłumaczka i copywriter, oprócz tego ma mnóstwo pasji: podróże, manga, fotografia. Z Piotrem była trzy lata. Myślała, że znalazła faceta idealnego dla siebie. Nie, nie takiego, z którym chodzisz za rękę na romantyczne spacery i który wysyła ci przesłodzone SMS-y, gdy znikniesz na godzinę z jego pola widzenia. Dla Moniki dużo bardziej liczyło się, że ma z kim prowadzić długie, żywe dyskusje o literaturze i polityce, że wspólnie zwiedzili Tajlandię i Libię. Po roku od zaręczyn usłyszała jednak: „Bardzo cię szanuję i kocham, swoją przyszłość widzę jednak w tradycyjnej rodzinie. Chciałbym mieć żonę, która całkowicie poświęci się prowadzeniu ciepłego domu, a ja zajmę się utrzymaniem rodziny”.
Ada ma 23 lata, jest studentką. Gdy poznała Kamila, zakochała się po uszy. Poświęcała mu każdą wolną chwilę. Po roku związku chłopak oświadczył jej, że dusi się w Polsce, że brak tu perspektyw, że nie może patrzeć na ludzi, że wszystko tu szare, brzydkie i nudne. I że wyjeżdża do Stanów – tak, ma już bilet, wylatuje za tydzień. Żegnając go na lotnisku, Ada obiecała dołączyć do niego po roku, kiedy skończy studia. Ale potem, gdy odpoczęła, zrozumiała, że poświęcała za dużo. Dziś to ona gra główną rolę w swoim życiu.
Lucyna (25 lat) była z Bartkiem od 13. roku życia. Razem weszli w dorosłość, wspólnie przeszli maturę, egzaminy na studia, wzloty, upadki, pierwsze pocałunki i inne „pierwsze razy”. Związek ani dobry, ani zły, był dla dziewczyny czymś naturalnym, czymś od dziecka, przed czym była tylko próżnia i co przecież nigdy się nie skończy. Skończył się jednak. Bartek zakochał się w dziewczynie napotkanej w supermarkecie. Szaleńczo, nagle, od pierwszego wejrzenia i po grobową deskę.

Było im ciężko, ale dziś wiedzą już, jak złagodzić ból i ukrócić cierpienia. Wspólnie z autorką tego tekstu stworzyły więc Dekalog Kobiety Porzuconej.
1. Nie obwiniaj się. Nie jestem wystarczająco ładna, atrakcyjna, mądra? Co jest ze mną nie w porządku? Czy mogłam zrobić coś inaczej? – Takie pytania to istna katorga – mówi Monika – Tym bardziej że zawsze możemy się doszukać w swoim zachowaniu jakiegoś błędu, czegoś, co skłoniło faceta do odejścia. W przypadku Piotra były to „zbyt duże” pokłady mojej przebojowości. Ale to, co dla jednych jest wadą, może być twoją siłą – przekonuje.
2. Nie proś, żeby wrócił. Wszystkie dziewczyny miały problem z powstrzymaniem się przed niepotrzebnymi wyznaniami i błaganiem „wróć!”. Tymczasem niesmak po takim zachowaniu pozostaje często dłużej niż rozpacz. Monika nie może sobie tego wybaczyć. – Jeśli ktoś podejmuje decyzję, że nie chce już z tobą być, jedyną rozsądną reakcją jest akceptacja. Ja prosiłam Piotra o to, żeby się zastanowił, wygadywałam, że będę się bardziej starać, że się zmienię. Dzisiaj widzę, jakie to było idiotyczne!
3. Pod żadnym pozorem nie pisz do niego. To jasne, że po rozstaniu jesteśmy na emocjonalnym rollercoasterze. Wściekłość, tęsknota, smutek, pogarda, ale zaraz przypływ miłości. Po co dzielić się tymi emocjami, zwłaszcza z byłym? Przez telefon? – Kiedy chwytam za telefon, żeby napisać emocjonalnego SMS-a, staram się odłożyć wysłanie go o kilka godzin – mówi Ada. – Jeśli po tym czasie dalej chcę go wysłać, to daję sobie zielone światło. Na ogół jednak zmieniam zdanie.
4. Nie tłumacz się. Nikomu. Jeśli boli cię żołądek na myśl o zbliżających się odwiedzinach babci („Jak to? Nie jesteś już z Adasiem? Przecież był taki słodki. Ty już chyba nigdy nie znajdziesz męża!”) albo w pracy wstyd ci się przyznać, że jesteś wolna, mamy dla ciebie dobrą wiadomość. Nie musisz się ani tłumaczyć, ani wysłuchiwać pretensji/głosów współczucia/propozycji swatek. – Ucinasz rozmowę i tyle. Proste, choć dla niektórych niewyobrażalne – mówi Lucyna.
5. Zadbaj o siebie. Na początku leżysz na kanapie, opychasz się czekoladą i tydzień nie myjesz włosów. Ale ten stan nie może trwać wiecznie. Kiedy wybierzesz się do dobrego fryzjera, starannie się wymalujesz i włożysz nową sukienkę, od razu poczujesz się piękniejsza i bardziej przebojowa. – A to wyczują wszyscy wokół – zapewnia Lucyna.
6. Żyj z pasją. – Kamil był całym moim światem. Po rozstaniu zrozumiałam, że wypełniałam nim całą przestrzeń swojego życia. I dlatego gdy wyjechał, zrobiło się tak pusto – wspomina Ada. Monika rozstanie zniosła lepiej, bo miała swoje pasje, w które mogła wlać emocje, gdy obok zabrakło mężczyzny. Dziś wszystkie dziewczyny są przekonane, że warto mieć swoje zainteresowania, swoją „przestrzeń”. Jeśli brakowało tego podczas związku, po rozstaniu warto jak najszybciej znaleźć hobby.
7. Nie szukaj pocieszenia na siłę. Lucyna próbowała znaleźć pocieszenie w ramionach kolejnego mężczyzny. Dziś wie, że nie tak leczy się świeże rany. – Metoda klina klinem tu się nie sprawdza. Jeśli spotykasz się z nowym facetem tylko ze strachu przed samotnością albo z potrzeby dowartościowania się, nie ma to sensu. Kiedy łapiesz się na tym, że podczas randek wciąż gadasz o swoim byłym, to znaczy, że jest jeszcze za wcześnie na nowy związek. Lepiej zająć się sobą i powrócić do tematu za jakiś czas.
8. Imprezuj, ale ostrożnie. Staraj się dobrze bawić, zająć czymś głowę, ale nie musisz stawiać sobie poprzeczki za wysoko. Kurację lepiej zacząć od lodów i obejrzenia w kinie komedii z przyjaciółką, a nie od włóczenia się po nocnych klubach w poszukiwaniu imprezy życia. Przynajmniej jeśli normalnie nie leży to w twojej naturze. – Najgorsze były noce, kiedy na siłę próbowałam wyjść na imprezę, świetnie się bawić, napić, poznać nowych mężczyzn – wspomina Ada. – Pomagało na chwilę. Gdy wracałam do domu, emocje spotęgowane przez alkohol wybuchały ze zdwojoną siłą.
9. Nikomu niczego nie udowadniaj. Żyjesz dla siebie. Chwalisz się jego znajomym, jak dobrze ci się teraz wiedzie? Pożyczasz supersamochód, żeby „przypadkiem” przejechać nim w okolicach pracy swojego „eks”? Wrzucasz piękne zdjęcia na Facebooka, żeby on patrzył i żałował? – Totalnie idiotyczne! – krytykuje Lucyna, która przyznaje się jednak, że zna to z autopsji. – Zapisuj kolejne rozdziały swojego życia jak najpiękniej, ale pamiętając, że to ty jesteś główną postacią tego dzieła. Szkoda czasu i energii na udowadnianie czegoś komukolwiek. Do tego, że jesteś fajna, przekonaj przede wszystkim siebie.
10. Już nigdy się nie zakocham? Nie pleć bzdur. – Przy tym przykazaniu nie będziemy się dłużej zatrzymywać. Wprawdzie głupie wróżby są specjalnością zranionych kobiet, ale nigdy się nie sprawdzają – mówią zgodnie dziewczyny.

Maria Mazurek

Oceń artykuł
2 komentarze
  • Avatar
    Anna 20 czerwca, 2015

    Gdy poznałam tak zwaną miłość mojego życia , wszystko się we mnie zmieniło. Pochodził z biednej rodziny i miał wiele problemów. Poświęcałam mu każdą moją wolną chwile , pomagałam mu w wielu rzeczach. Wzajemnie się dopełnialiśmy. Kiedyś byłam zamknięta w sobie, sama radziłam sobie ze wszystkim nigdy nie liczyłam na czyjąś pomoc.Od dziecka musiałam sobie radzić ze wszystkim sama. Choroba mamy , ucieczka rodzeństwa , wyjazd ojca. Zostałam ze wszystkim sama.Prowadzenie domu , opieka nad mamą , brak wsparcia. Wszystko było na mojej głowie ale dałam rade , dobre wyniki w nauce wszystkiego dokonałam sama bez niczyjej pomocy. Odpychałam od siebie ludzi bo bałam się, że jeżeli się zaangażuje to wtedy stracę siłę w sobie. Miłość do niego przyszła tak nagle , długo z tym walczyłam ale nie dałam rady i stało się. Czas z nim spędzony był cudowny Pomagał mi we wszystkim , miałam z kim porozmawiać i sama świadomość że mogę na kogoś liczyć była dla mnie bardzo ważna. Otworzyłam się przed nim co było bardzo trudne. Po tym wszystkim jeden dzień sprawił że wszystko się rozpadło. Nie potrafię sobie z tym poradzić. Nie umiem nic bez niego zrobić. Moja bezsilność odbiera mi walkę do życia. Czuje że bez niego jestem nikim. Pewna część mnie umarła i nie umiem już sobie radzić. Nie mam chęci do życia. Nie wiem co zrobić aby znów stać się tą samą osobą co kiedyś. Niezależną , odważną.

  • Avatar
    Mili 6 października, 2017

    Najgorsze nie jest to że zostałyśmy same, ale to że oddałyśmy komuś serde i duszę a ktoś to wykorzystał zostawił nas bez wnętrza, zabrał nam całe dobro jakie miałyśmy w środku i uświadomił nam że nasza miłość dla niego nie znaczyła kompletnie nic – to boli. Oddodajesz coś najcenniejszego bo nic nie kosztuje więcej – siebie. I ktoś to zdetał wypiął się na to. Wiemy nie był wart ale ile w nas poczynil spustoszenia tego nie wie nikt.

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach