Thursday, April 15, 2021
Home / Ludzie  / Gwiazdy  / David Bowie – artysta wyjątkowy i wielkowątkowy

David Bowie – artysta wyjątkowy i wielkowątkowy

Pierwsza połowa roku należała bez wątpienia do Davida Bowie’ego, który jest artystą wyjątkowym i wielowątkowym i który przez lata przeistaczał się w kolejne postaci, zmieniał maski, żonglował stylami, wciąż poszerzając granice muzyki i pojęcie popkultury.

"The next day"

"The next day" / fot. materiał prasowy

Pierwsza połowa roku należała bez wątpienia do Davida Bowie’ego, który jest artystą wyjątkowym i wielowątkowym i który przez lata przeistaczał się w kolejne postaci, zmieniał maski, żonglował stylami, wciąż poszerzając granice muzyki i pojęcie popkultury.

"The next day"

„The next day” / fot. materiał prasowy

A pierwsze półrocze przyniosło nam to, co w Bowie’em najlepsze – reedycje kluczowych płyt w jego historii, świetną biografię Paula Trynki, a przede wszystkim nową płytę „The Next Day” – jedną z najciekawszych w jego długiej dyskografii.

„The Next Day” ukazało się po cichu, bez medialnej wrzawy, która przeważnie już kilka miesięcy wcześniej rozgrzewa głowy fanów gorącymi informacjami ze studia. Bo Bowie zna swoją wartość, wie, że jemu taka wrzawa niepotrzebna, że i tak płyta stanie się wydarzeniem ogólnoświatowym. I tak też się stało. Nic dziwnego, na jego pierwszy od 10 lat album czekały miliony fanów. I do końca nie było wiadomo, czy się doczekają – Bowie jest już panem podchodzącym pod siedemdziesiątkę, z problemami zdrowotnymi (przed 10 laty, podczas trasy promującej poprzednią płytę, „Reality”, przebył zawał serca). „The Next Day” pokazało, że Bowie ma się świetnie, że emerytura jeszcze daleko. Choć z drugiej strony nowy album to pewnego rodzaju podsumowanie dotychczasowych osiągnięć, sięganie do przeszłości. Co chwilę słychać echa jego wcześniejszych dokonań – „Heat” mogłoby się spokojnie znaleźć na „Low” z 1977 roku, „If You Can See Me” nawiązuje do najlepszych momentów „The Man Who Sold The World” z 1970 roku, a „Dancing Out In Space” przywołuje lata 80. Już nie mówiąc o samej okładce, która została zaprojektowana na tle okładki płyty „Heroes” z 1977 roku. Mimo to piosenki brzmią niezwykle świeżo, tworząc jeden z najlepszych zbiorów utworów Bowie’ego w ostatnich 30 latach.

Niemal równocześnie pojawiły się reedycje – niezwykły „Alladin Sane” z 1973 roku, który wciąż jest w cieniu swego poprzednika, czyli Ziggy’ego Stardusta, oraz pięciopłytowy box „Zeit 77-79”, podsumowujący niezwykle ekscytujący tzw. okres berliński Bowie’ego, w którym znalazły się wyśmienite „Low” i „Heroes” oraz nie mniej udane „Lodger” i koncertowy „Stage”.

A jeśli ktoś chciałby poznać historię Davida Bowie’ego i przyjrzeć się jego rozwojowi, powinien sięgnąć po książkę Paula Trynki Starman – człowiek, który spadł na ziemię. Trynka to jeden z najlepszych autorów biografii muzycznych na świecie (kilka miesięcy temu ukazała się w Polsce jego książka o Iggym Popie). Trynka dotarł do kilkuset osób, które przewinęły się przez całe życie Bowie’ego, i stworzył niezwykle ciekawą i wielowątkową opowieść o fenomenie muzyki i postaci tworzonych przez artystę. Niemal każdy epizod z kariery Bowie’ego został opisany z niezwykłą dbałością o szczegóły, ale również w sposób niemal mistrzowski został pokazany wpływ tego artysty na światową popkulturę i muzykę.

Leszek Gnoiński

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach