Home / Kultura  / Recenzje  / „On jest cudowny, ale jego dzieci to jakieś nieporozumienie”. O współczesnych, weekendowych macochach

„On jest cudowny, ale jego dzieci to jakieś nieporozumienie”. O współczesnych, weekendowych macochach

Ważny, ale diabelnie wstydliwy temat

danuta Awolusi macochy

Danuta Awolusi jest autorką powieści „Macochy” / fot. materiały prasowe

„Nie chodzi o to, że nienawidzę dzieci. Ja naprawdę je lubię. I chcę mieć swoje. Tylko te akurat są… okropne. To po prostu potwory”
– opowiada jedna z kobiet, z którą rozmawiam na ważny, ale diabelnie wstydliwy temat

 

Styczność z dziećmi partnera, nie swoimi dziećmi, to relacja, do której trudno się przygotować. A jeszcze trudniej przetrwać, jeżeli okazuje się, że dzieciaki wcale nie są fajne.

Zalew kawalerów z odzysku

Jak podaje GUS za 2018 rok, co trzecie małżeństwo w Polsce kończy się rozwodem. Te dane porażają i stały się mocnym argumentem na naukach przedmałżeńskich, gdzie straszy się narzeczonych widmem rozpadu związku. W zeszłym roku nie przetrwało aż 63 tysiące małżeństw. Ile wśród nich to związki, w których są już dzieci? Statystki mają swoją oczywistą konsekwencję: rozwodnicy, szukający nowej partnerki, nie mają już czystej karty, ale startują w nową relację z bagażem, który przerasta wiele kobiet. Pytanie, czy one będą skłonne się do tego przyznać?

Na co liczy współczesna singielka?

Coraz później wchodzimy w związki małżeńskie, a kobiety szukają nowego partnera po 25., 30. roku życia. Co to zmienia? Na pewno o wiele trudniej będzie trafić na mężczyznę, który jest kawalerem, bez byłej żony i dzieci. A dzieci nigdy nie będą „byłe”. Trzeba je zaakceptować i niejako dzielić się z nimi miłością i uwagą partnera. Trudne? Dla singielki to niemalże szczyt możliwości.

Czego oczekujemy? Bezwarunkowej miłości. Pełnego zaangażowania. Poświęcania czasu. Aktywności, a nie spoczywania na laurach. O ile młody kawaler bez historii w plecaku może nam to zapewnić, o tyle ojciec, poobijany po ciężkim rozwodzie, może nie dać rady. I co wtedy?

On jest wyjątkowy

Poznałam go przez portal randkowy. Miałam już dosyć spotykania nadętych, nudnych albo zapatrzonych w siebie bubków. A on był inny. Wyróżniał się, zrobił na mnie duże wrażenie

– opowiada znajoma, która stała się później jedną z inspiracji do powieści Macochy. – Powiedział mi, że ma dzieci. Zrobiło mi się gorąco. Ale kiedy zaczął o nich opowiadać, przestałam się tym martwić. Oczy mu błyszczały, wyglądał na zaangażowanego. Pomyślałam sobie, że to dobrze. To świadczy o tym, że potrafi kochać i mu zależy.

Dopiero później, kiedy poznała jego dzieci, zdała sobie sprawę, że on jest idealny, za to latorośle, podobnie zresztą jak była żona, to diabły wcielone.

To wszystko jej wina

Większość kobiet, których historie inspirowały mnie do napisania Macoch, uważały byłe partnerki lub żony swoich facetów za harpie, głupie krowy, idiotki lub manipulantki. Taki obraz zbudowały sobie na podstawie opowieści partnera, ale przede wszystkim – zachowania dzieci. No bo skoro dzieciaki są opryskliwe, niewychowane, roszczeniowe, leniwe i skłonne do kłamstwa, to niby kto je tego nauczył?

Zdumiewające, jak łatwo emocje biorą górę i przysłaniają racjonalną analizę sytuacji. „Ta druga” zawsze musi być gorsza, w przeciwnym razie będzie realnym zagrożeniem. Konkurencją, która w każdej chwili ma szansę odbić partnera.

A w tym wszystkim dzieci

Czy dzieci mogą mieć podły charakter? Niejedna macocha potwierdzi, a nawet poda kilka konkretnych sytuacji, w których dzieciaki doprowadziły ją do szału. Najgorzej mają weekendowe macochy, do których dzieci partnera przyjeżdżają co dwa tygodnie lub w innym wyznaczonym „harmonogramie”. Nie ma szans, by się z nimi oswoić, a na dodatek – weekend zrujnowany. We własnym domu plączą się obcy ludzie, na dodatek bardzo absorbujący.

Co można zrobić?

Często wychodzę. Kiedy wiem, że on ma na weekend dzieciaki, jadę do mamy albo umawiam się z koleżankami na mieście. Czasem wychodzimy gdzieś razem, ale nie chcę robić za opiekunkę. Poza tym, one mnie nie słuchają, traktują, jak wroga.

Każda z rozmówczyń rozumie, że dzieci doświadczyły rozpadu związku rodziców i muszą się mierzyć z trudnymi relacjami. Czy to ma ich wpływ na ocenę własnego podwórka? Często znikomy.

Dzieci, nasze lustra

Ile mogą nas nauczyć trudne relacje z dziećmi? Czy ich agresja, niechęć, buntowniczość nie są przypadkiem odbiciem skomplikowanego, brutalnego świata dorosłych? Warto się przyjrzeć. I przejrzeć.

Danuta Awolusi

danuta Awolusi

Danuta Awolusi / fot. materiały prasowe

 

 

Rocznik ’86. Ślązaczka, mieszkająca obecnie w Warszawie. Pisarka, copywriterka, autorka powieści Macochy. Od kilku lat prowadzi blog recenzencki Książki Zbójeckie. Wokalistka Gospel w warszawskim chórze Soul Connection Gospel Group. Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Czemu pytam?

Chcę być informowany/a o odpowiedziach