Home / Rozwój  / Dagmara Skalska: Drugie rozdanie. Jak wybaczyć zdradę?

Dagmara Skalska: Drugie rozdanie. Jak wybaczyć zdradę?

– Ludzie chodzą do kościoła, gdzie mówi się o miłosierdziu i wybaczaniu, a jednocześnie przejawiają agresję wobec kobiety, która postanowiła wybaczyć

Dagmara Skalska w ciąży

Dagmara Skalska: Ludzie chodzą do kościoła, gdzie mówi się o miłosierdziu i wybaczaniu, a jednocześnie przejawiają agresję wobec kobiety, która postanowiła wybaczyć / fot. Barbara Bogacka

Mówi, że jej życie jest jak telenowela, z wzlotami i upadkami, mocnymi emocjami, śmiercią, zdradą, nagłymi zwrotami akcji. Telenowela, która toczy się na oczach ponad stu dziesięciu tysięcy obserwatorów jej bloga Projekt Egoistka by Skalska. Świadomie zdecydowała, że będzie dzielić się swoim życiem, płacąc za autentyczność i bezkompromisowość wysoką cenę niezrozumienia i hejtu, ale też zbierając dobre żniwo w liczbie osób, którym pomogła. O kilku wątkach tego zaskakującego serialu z Dagmarą Skalską w roli głównej „Miasto Kobiet” pisało już wielokrotnie. Gdy umierał jej mąż, gdy na swej drodze spotykała swoich nauczycieli – buddyjskiego lamę, który otworzył ją na pracę z umysłem i chińskiego mistrza Shaolin, który pomógł jej odzyskać zdrowie i nauczył, jak serwisować narządy. Ale to już było. Dziś kolejna odsłona. Najnowsza. Najbardziej aktualna. O tym, że można odzyskać radość życia po śmierci najbliżej osoby już wiemy. A co można zrobić w obliczu zdrady?

 

Aneta Pondo: Jednego dnia zamieszczasz na profilu Pozytywnej Egoistki informację o swoim szczęściu, czyli ciąży, a dwa dni później piszesz, że właśnie dowiedziałaś się, że nie jesteś „jedyną ukochaną swojego ukochanego”. Gdybym przeczytała to w powieści, pomyślałabym, że autora poniosła fantazja.

Dagmara Skalska: Jestem pisarką, więc wyobraźni mi nie brakuje. Z łatwością mogłabym napisać takie losy dla bohaterki swojej powieści, jednak możesz mi wierzyć, że nigdy nie miałabym ochoty napisać ich dla siebie, a co dopiero mierzyć się z tym scenariuszem!
Znamy się kilka lat, wiele razy rozmawiałyśmy o moim życiu, książkach i doświadczeniach – wiesz, że scenariusze, które pisze dla mnie życie, są burzliwe i pełne emocji. W wieku 27 lat przeżyłam chorobę i śmierć mojego ukochanego męża, wraz z jego odejściem utraciłam cały dobytek (dom, firmę). Zaczynałam od nowa. Choć już jako inna kobieta, z bagażem doświadczeń i trudnych emocji do przepracowania. Wiedziałam wtedy, że jedną ze zdolności, które potrzebuję posiąść, by być szczęśliwą, jest zdolność wybaczania. Jeśli chcesz żyć i czuć się szczęśliwa potrzebujesz uwolnić się od poczucia straty, żalu, tęsknoty i bólu. Potrzebujesz wybaczyć sobie własne błędy, innym ludziom – że nie spełniają twoich oczekiwań, a życiu – jego zmienność. Trzeba okazać sobie wiele serca i współczucia, aby ponownie otworzyć się na bliskość i miłość, gdy nasze doświadczenia nie zawsze są przyjemne. Wierzę, że warto to zrobić. Inaczej bowiem utkniesz w przeszłości, w próbach rozpamiętywania tego, co mogłaś zrobić lepiej lub inaczej, zmarnujesz życie na przeżywaniu winy i żalu do świata, a także samej siebie. Ja się przekonałam, że nie zawsze udaje nam się podjąć w życiu mądre decyzje, czasami podejmujemy takie, które wprowadzają w naszą codzienność chaos, niepokój, pomieszanie… To część naszego doświadczenia. Wszyscy jesteśmy w trakcie procesu uczenia się. Zaakceptowałam swoją niedoskonałość i pozwalam sobie na próbowanie; zapewne dlatego łatwiej mi obdarować tym samym ludzi wokół.

Gdy napisałaś, że chcesz odbudować związek z mężczyzną, który cię zdradził, to ściągnęłaś na siebie falę hejtu.

Ten mężczyzna jest ojcem mojej córki, która urodzi się za trzy miesiące. Ten mężczyzna dał jej życie i wniósł w moje życie nową jakość – dał mi wiele wspaniałych chwil i momentów prawdy. Nic nie jest w stanie tego zmienić, a już na pewno nie ta jedna z wielu sytuacji, które we wspólnym życiu się wydarzają. Zdrada to sztandarowy motyw obecny w literaturze, w teatrze w kinie i w … życiu. Zdrada przez partnera, rodzinę, przyjaciół dotyka prawie każdego.

Jednak zdrada to dla kobiet bardzo dewastujące doświadczenie.

Czym jest zdrada? To chwila, w której zaufanie do kogoś bliskiego zostaje poddane próbie. W relacjach to się zdarza. Moja praca polega na słuchaniu historii innych ludzi, więc wiem, że nie jestem w tym doświadczeniu odosobniona. Obłudą jest utrzymywać, że zdrada to coś „specjalnego”. To jeden ze smaków życia, choć gorzki lub słony, nie jest mniej prawdziwy od słodkiego. Świadome przejście przez takie doświadczenie jest bezcenną lekcją! Nie zawsze w życiu (i relacjach) dostajemy tylko to, co przyjemne i pożądane, czasami przydarzają się sytuacje trudne, wymagające, które stanowią wyzwanie dla naszej wewnętrznej stabilności, pewności, szczęścia. To niezwykła okazja, by głębiej poznać samego siebie, swój umysł, zaobserwować swoje reakcje. Mam takich sytuacji na swoim koncie wiele. Cieszę się z nich – zbudowały moją siłę, pokorę, mądrość. Dzięki nim dojrzałam i przekonałam się, że wiele z iluzji, w które wierzyłam jako mała dziewczynka, jest zbędnych. Można być szczęśliwym nawet wtedy, gdy życie nie spełnia naszych oczekiwań. Ta wiedza daje mi spokój.
Co zaś do zdrady czy innych decyzji, które nadwyrężają zaufanie w związku, mój buddyjski nauczyciel, Lama Ole Nydhal, daje cenną wskazówkę:

Można nauczyć się na pamięć stu książek i otrzymać dzięki temu tytuł profesora, ale aby stać w życiu mocno na obu nogach i umieć odeprzeć każdy atak, potrzeba życiowego doświadczenia. Tylko dojrzali ludzie, którzy sprawdzają samych siebie i od czasu do czasu wykraczają poza swoje granice, rozwijają prawdziwą niewzruszoność. Zwyciężając w bitwach życia, we wszystkim, co przeżywamy i czego się uczymy, doświadczamy uczucia wdzięczności dla partnera.

Nie oznacza to wcale, że mamy być razem. Nie oznacza to także, że nie mamy. Chodzi o właściwe nastawienie wobec tego, co się wydarzyło – chodzi o to, aby nie popadać w frustrację i nie zrezygnować ze szczęścia. Chodzi także o to, aby mieć przejrzysty ogląd sytuacji i nie skreślać kogokolwiek z powodu prób, które podejmuje, lecz zachować spokój i podejmować decyzje, które są w zgodzie z nami. W zgodzie ze mną była decyzja, którą podjęłam. Jest taki wspaniały cytat Taylora Jenkinsa Reida, który niezmiennie mnie inspiruje:

Niektórzy myślą, że intymność dotyczy zbliżenia. Ale intymność dotyczy prawdy. Kiedy zdajesz sobie sprawę, że możesz powiedzieć komuś swoją prawdę, kiedy możesz się pokazać, kiedy stoisz przed drugą osobą odsłonięty i w odpowiedzi słyszysz: jesteś bezpieczny ze mną – to jest intymność.

Tak staram się działać, choć oczywiście nie zawsze mi się udaje.

Czego cię nauczyła ta historia?

Jak wybaczyć zdradę

Dagmara Skalska: Nie uważam, żeby mój partner był moją własnością. Bardzo sobie cenię swoją wolność i daje też tę wolność mojemu partnerowi / fot. Barbara Bogacka

Po raz kolejny przekonałam się, że warto ufać swojej intuicji. Świadomie dokonałam wyboru jak chcę przeżyć tę sytuację. Miałam wiele emocji – to oczywiste – jednak także na tyle wolności wewnętrznej, aby nie podążać za nimi ślepo. Kojąca była pewność, że to, jak ułoży się dalej ta sytuacja oraz przyszłość mojej córki, zależy od tego, jak zareaguję wobec emocji, których doświadczam. Pomyślałam wtedy: „ No dobra, Skalska, przekonamy się, na co cię stać”. Chciałam wtedy, by było stać mnie na wiele, ale w gruncie rzeczy pierwszy raz mierzyłam się z taką sytuacją.
Miałam jednak przekonanie wykute w życiowych potyczkach, że przyszłość jest sumą drobnych decyzji, które podejmujesz „tu i teraz”. Zamiast więc rozpamiętywać czy bać się o przyszłość, postanowiłam podjąć kroki, które wydawały mi się najmądrzejsze. Po pierwsze, postanowiłam, że uwolnię się od urazy i żalu. Po drugie podjęłam decyzję, że nie zamierzam kultywować pretensji i wzbudzać poczucia winy. W zamian za to wybrałam odbudowę zaufania i przyjaźni. Okazało się, że jest to proces wymagający wiele uwagi, cierpliwości i wewnętrznego spokoju – jednak gdy rany nie są zbyt głębokie, jest to możliwe. Wybaczając, odzyskujesz poczucie wolności. Warto to zrobić dla siebie, aby nie hodować w swoim umyśle chwastów.

Dla siebie czy dla dziecka?

Jeśli dla siebie, to i dla dziecka, szczęśliwa matka to szczęśliwe dziecko. Zrobiłam to także dlatego, że uważam tę relację za wyjątkową. Straciłam w życiu jednego wartościowego partnera, więc wiem jak to smakuje. Na śmierć Tomka nie miałam wpływu, jednak tutaj ode mnie zależało, co dalej się wydarzy! Jak mogłabym nie spróbować? Bywam lekkomyślna, ale na pewno nie w sprawach swoich wartości czy ważnych decyzji. Obecność w moim życiu ludzi, których kocham, a także dbanie o relacje, które uważam za cenne, to sprawy dla mnie ważne. Rodzicami jest się przez całe życie. To piękny i wymagający projekt. Trzeba okazać współczucie, cierpliwość, miłość, akceptację, spokój, siłę, stabilność i wiele innych właściwości. Pragnę więc je rozwijać w każdy możliwy sposób. Czyż nie jest to świetna okazja do treningu? Zrobiłam to więc także dlatego, że czułam, iż rozwinie mnie to wewnętrznie i wzbogaci. Jeśli uda mi się przejść przez to doświadczenie, wiele zyskam na wewnętrznym poziomie.

Dla większości kobiet zdrada jest końcem świata.

Ale dlaczego tak jest? Kobiety uważają, że to uderzenie w nie, w ich poczucie wartości, w ich godność. A ja ani przez moment tak nie pomyślałam. Wiedziałam od razu, że to jest opowieść o umyśle mojego partnera i moim, o naszych emocjach. Jest to także opowieść o zmienności, oczekiwaniach, zazdrości i wolności. Wiedziałam, że to także piękna opowieść o dojrzałości, intymności i bliskości. Przede wszystkim byłam jednak pewna, że ta historia nic mi nie zabiera. Dlaczego próba czy doświadczenie mojego partnera mnie miałyby odebrać godność? Mogę odebrać ją sobie sama, zachowując się w sposób histeryczny, dramatyczny, agresywny, głupi. Mogę zrezygnować ze swojej godności, pomniejszając swą wartość przez próby porównywania się, oczerniania czy pomniejszania kogokolwiek. Nikt nie może ci odebrać szacunku, godności, miłości, pewności czy spokoju. To są stany twojego umysłu – masz na nie sto procent wpływu, jeśli zechcesz. Nie wiem, jak mam dotrzeć z tym przekazem do kobiet. To jest temat tabu – są ogromne opory w przestrzeni publicznej, żeby o tym mówić, ale bardzo bym chciała, żeby kobiety tego nie robiły, żeby nie brały tego rodzaju historii osobiście, nie traktowały jako ataku na ich godność. To nie jest brak szacunku, ale lekcja dla związku i relacji, wyzwanie i próba, która nie musi się skończyć tylko w jeden sposób. Jest wiele możliwości – to zależy od nas i naszego nastawienia. Może nas to wzmocnić, wzbogacić, uwrażliwić, pogłębić zaufanie. Może także nas zamknąć, pomniejszyć i zabrać moc oraz pewność. To jednak, moim zdaniem, nasz wybór, jak chcemy widzieć tę sytuację. Jeśli będziemy uzależniały swoje poczucie wartości od tej sytuacji, od działań innych ludzi – to zawsze będziemy się bały.

Skoro wspomniałaś o szacunku. Wiele kobiet zarzuca ci właśnie to, że nie szanujesz siebie. Bo pozwalasz na to, żeby partner cię zdradzał. I zostajesz z nim.

Powiem teraz coś, co może być szokujące dla wielu kobiet. Nie uważam, żeby mój partner był moją własnością. Bardzo sobie cenię swoją wolność i daje też tę wolność mojemu partnerowi. A wolność polega na tym, że on sam dokonuje wyboru w swoim życiu, podobnie jak ja w moim. Jesteśmy odpowiedzialni za swoje wybory oraz za to, jak kształtuje się nasza relacja. Dlatego nie mam takiego pomysłu na związek, żeby kontrolować, ograniczać, sprawdzać, tłamsić. Związek dorosłych, dojrzałych, świadomych ludzi to partnerstwo z wyboru – jesteśmy razem, bo tego chcemy. Jeżeli na mocy tej wolności ktoś dokonuje próby, a potem się przekonuje, że ta próba nie dała szczęścia jemu ani nikomu innemu, przychodzi i mówi ci to, to jest to po prostu historia przeżycia tej próby. Druga strona może powiedzieć: „Nie, dziękuję, to dla mnie za wiele” albo „Nie mam na to ochoty” lub też: „Spróbujmy, co możemy z tą sytuacją razem zrobić”. To nasz świadomy wybór w relacji. Nie ma tutaj dobrych i złych rozwiązań. Każde może być rozwijające. Ważne, by działać w zgodzie z tym, co naprawdę czujemy, nie zaś siebie oszukiwać. Próby samooszukiwania kończą się cierpieniem albo wypaleniem.

Co można powiedzieć kobietom, które doświadczyły zdrady, a nie mają w sobie umiejętności i zdolności reagowania jak ty?

Wywiad z Dagmarą Skalską

Dagmara Skalska: Obłudą jest utrzymywać, że zdrada to coś „specjalnego”. To jeden ze smaków życia, choć gorzki lub słony, nie jest mniej prawdziwy od słodkiego / fot. Barbara Bogacka

Uważam, że bierzemy wiele rzeczy zbyt osobiście i uzależniamy się od zachowań i działań innych ludzi. Radziłabym rozpocząć proces budowania tego, o czym napisałam już siedem książek – wewnętrznej mocy, ugruntowania w sobie. Nazwałam to pozytywnym egoizmem.
Trzeba zbudować poczucie wartości i pewności siebie, żeby być jak dąb. Jeśli przyglądasz się innym ludziom i ich zachowania traktujesz jako powieść na twój temat, zawsze będziesz cierpieć. Nie chcę, żeby to, co teraz powiem, zabrzmiało jak duma albo pycha, ale naprawdę uratowałam wiele związków. Przychodzą do mnie pary, które są uwikłane we własne przekonania na temat sytuacji, partnera, rodziców. Chowają przez wiele lat urazę, nie potrafią spojrzeć na sytuację obiektywnie, bo uznali, że ktoś ich zdradził i oszukał. Pracuję z tym na co dzień, widzę to też u siebie, uczciwie i szczerze przyglądam się sobie i wiem, kiedy moja motywacja czy intencja jest czysta i przejrzysta, a kiedy odzywa się duma i ego, dlatego było mi prościej przez ten proces przejść. Kobiety może są zdziwione tempem, ale nie wszystkie znają kontekst, nie wiedzą, że pracuję ze swoim umysłem od trzynastu lat, więc łatwiej mi pewne emocje pozostawić za sobą. Ale ten proces jest możliwy dla każdego i podam teraz nawet przepis na niego. Są to dokładnie cztery kroki. Tak było w naszej historii. Usiedliśmy z Tomkiem w naszym medytacyjnym ośrodku buddyjskim, wzięliśmy te cztery punkty od naszego nauczyciela, lamy Ole Nydahla, i przeszliśmy przez nie. Pierwszy punkt polegał na uświadomieniu sobie, że zachowaliśmy się niezręcznie lub egoistycznie, generując cierpienie. Punkt drugi to decyzja, że nie będziemy więcej w życiu tego działania powtarzać, ponieważ już wiemy, że rodzi ono negatywne rezultaty. Trzeci punkt to przeprosiny. Powiedzenie prostego „przepraszam” pozwala ludziom zrzucić z ramion balast i komunikować się na powrót w dojrzały sposób. Czwarty punkt to przygotowanie konstruktywnego planu, jak sytuację naprawić.

Nie żałowałaś, że podzieliłaś się tym na fanpejdżu? Usunęłaś ten post.

Usunęłam, bo zrozumiałam, że w komentarzach wylało się z kobiet bardzo wiele frustracji i negatywnych emocji, i to nie była moja historia, tylko ich. Ten post zarezonował z kobietami, które prawdopodobnie miały takie doświadczenie lub bardzo się go boją. Dużą część komentarzy kasowałam, bo były nie do przyjęcia, obraźliwe, niecenzuralne, naładowane agresją.

„Pogoniłabym kijem tego chuja”.

Nawet nie jestem w stanie śledzić wszystkich wpisów. Ale pokazują one, jak mocny jest ten problem. Chyba nie zdawałam sobie sprawy, że aż tak bardzo. Chciałabym pokazać kobietom, że naprawdę można przejść przez tę sytuację w inny sposób. Że nie musimy chować urazy, obrażać się, być agresywne, w neurotyczny sposób bronić się nie wiadomo przed czym, że to nie musi nam zabrać poczucia wartości, że możemy zostawić to i zachować dobry styl.

Może po prostu stawały w twojej obronie?

Większość jadu wylała się, gdy napisałam, że sobie poradziliśmy z naszym problemem. Nie znalazło to akceptacji. Wiele kobiet, zamiast cieszyć się, że konflikt się rozwiązał, że jesteśmy szczęśliwi, pisało, że straciły do mnie szacunek albo że są mną rozczarowane.

Jednym słowem kobiety nie mogą ci wybaczyć, że… wybaczyłaś?

Jak wybaczyć zdradę Dagmara Skalska

Dagmara Skalska: Wybaczenie, które daje wolność / fot. Barbara Bogacka

Myślę, że wkładamy tym wywiadem kij w mrowisko. Teraz będzie o obłudzie. Jestem buddystką, ale żyjemy w kraju katolickim. Ludzie chodzą do kościoła, gdzie mówi się o miłosierdziu i wybaczaniu, a jednocześnie przejawiają agresję wobec kobiety, która postanowiła wybaczyć, nie chować urazy, odbudować zaufanie. Co więcej, moi czytelnicy znają kontekst i moje doświadczenia, więc wiedzą, że w świadomy sposób przechodzę przez tę próbę. Nie wypieram tego, co trudne, obserwuje swoje emocje, utrzymuję dobre nastawienie, medytuję i stosuję psychologiczne metody do transformowania emocji i relacji. A pomimo to jest tak wiele agresji. Niezdolność od wybaczania jest chorobą, która toczy wiele domów, wiele kobiet, jak również mężczyzn. Mój nauczyciel mówi: „Co rano pomyślisz, w południe powiesz, a wieczorem zrobisz”. Warto więc zastanowić się nad tym, jakie myśli i przekonania zatruwają nasz umysł. Sądzę także, że warto brać odpowiedzialność za to, co mówimy i piszemy – jesteśmy wszyscy współodpowiedzialni za społeczną narrację, którą tworzymy. Wokół tematu „zdrada” jest obecnie bardzo negatywna narracja, pełna agresji, nienawiści i jadu. Pytanie czy to nam jako ludziom służy czy szkodzi? Warto się nad tym zastanowić, bo skutki tego rodzaju myślenia dotykają nas wszystkich i ograniczają nam wolność, wciąż słyszymy: „Jak zrobisz to, to jesteś głupia”, „Tego zachowania nie wolno wybaczyć”, „Jak wybaczysz to znaczy, że się nie szanujesz”, „Jak tak myślisz, to jesteś naiwna”. Cały czas mówi się nam co mamy robić i myśleć. Cóż, odkrywam coraz częściej, że jestem anarchistką w zakresie dopasowywania się do powszechnie przyjętych „standardów” myślenia i działania. Działam w zgodzie ze sobą, a nie opinią innych. Przyjaciółka powiedziała mi:

Dagmara, nieważne, co o tym myślę, ani co myślę o Tomku. Ważne co ty myślisz i czujesz, jakąkolwiek decyzję podejmiesz, ja za tobą stoję i cię wesprę, bo cię kocham i nie oceniam cię.

Moja przyjaciółka jest bardzo mądra. To były najpiękniejsze słowa, jakie usłyszałam, pozbawione oceny, wkładania do głowy przekonania, koncepcji, co ja powinnam.

Twój zmarły mąż miał na imię Tomek, tak samo jak twój obecny partner.

Dwóch najważniejszych mężczyzn w moim życiu ma tak samo na imię. Tomek, mój aktualny partner, skomentował to ostatnio w ten sposób: „Zobacz, przeżyłaś z nim śmierć, a ze mną teraz przeżywasz narodziny”. Śmierć i narodziny. Koniec i początek. Wspaniały symbol życia i jego zmienności. Głęboko wierzę, że koniec jest początkiem czegoś nowego. Czego? Przekonasz się gdy spróbujesz… dlatego próbuję.
Codziennie powtarzam w medytacji słowa: „Wszystko jest świeże i nowe, pełne nieograniczonych możliwości”. Naprawdę czuję to każdą komórką ciała i jest to źródło mojej radości i szczęścia. Tak staram się postrzegać wszystko, co mnie spotyka.

Aneta Pondo

4 SPOSOBY, BY LEPIEJ POZNAĆ DAGMARĘ SKALSKĄ I METODY, KTÓRE STOSUJE W SWOIM ŻYCIU

Żyj prawdziwie

Żyj prawdziwie ze Skalską / wyd. Burda

1. Przeczytaj książki Dagmary, w tym najnowszą Żyj prawdziwie ze Skalską, która pomoże ci pokochać siebie i żyć bez poczucia winy.
2. Weź udział w kursie Calligraphy Health System, który uczy jak zarządzać życiową energią. Dagmara jest certyfikowaną trenerką tej wywodzącej się z taoizmu sztuki „serwisowania” narządów i osiągnięcia harmonii ciała i umysłu. W sierpniu kurs poprowadzi po raz ostatni w Polsce jej nauczyciel, chiński mistrz Shaolin, Master Zen Hua Yang. Więcej informacji.
3. Przyjdź na zajęcia z Dagmarą „Calligraphy Health System Radosna Ciąża” dla kobiet od 3 do 7 miesiąca ciąży, do N.A.Y.S. w Warszawie, Adgar Plaza B
ul. Postępu 17B, (20 lipca i 3 sierpnia, g. 12-16).
4. Wyczekuj książki Anety Pondo, redaktor naczelnej „Miasta Kobiet”, z pięcioma MOCnymi wywiadami na pięciolecie Klubu Miasta Kobiet, która ukaże się późną jesienią tego roku. Jedną z bohaterek będzie Dagmara Skalska, która opowie, jak przechodziła przez swoje życiowe zakręty, w tym ten najmocniejszy, jakim była śmierć jej męża.

Dziennikarka i redaktor naczelna „Miasto Kobiet”, które wymyśliła i wprowadziła na rynek w 2004 rok. „Miasto Kobiet” to jej miłość, duma i pasja. Prezeska Fundacji Miasto Kobiet, która wspiera kobiety w odkrywaniu ich potencjału oraz założycielka Klubu Miasta Kobiet – cyklu spotkań dla kobiet z inspirującymi gośćmi.

Oceń artykuł
6 komentarzy
  • Avatar
    Marta Lipiec 15, 2019

    Co za siła…jestem pełna podziwu, ze można żyć tak w zgodzie ze sobą samym.
    Może życie wystawia cię Dagmaro na próby, ale Ty konsekwentnie pokazujesz swoje przekonanie do niego, pełne miłości, współczucia, akceptacji!
    Piękna historia życia. Prawdziwa.
    Kocham prawdę.
    Brawo Ty.

  • Avatar
    Marta Lipiec 15, 2019

    Co za siła.. jestem pełna podziwu konsekwencji do życia, która jest pełna miłości, współczucia, akceptacji!
    Ślepy nigdy tego nie zauważy, a głuchy nie usłyszy!
    Szkoda. Piękny przykład jak żyć prawdziwie.

  • Avatar
    paula Lipiec 15, 2019

    lubie,podziwiam. ale gloryfikowanie zdrady i dorabianie teorii i wyjasnianie jej metafizycznie, no nie…

    • Avatar
      Patrycja Lipiec 15, 2019

      Paula, w moim odczuciu, reprezentowana postawa nie jest gloryfikowaniem zdrady, a wyborem jak ze zdrada mozna sobie poradzic. Istota jest wybór na jakim poziomie i w jaki sposob zareaguje.

    • Avatar
      Ania Lipiec 16, 2019

      Zgadzam się, to gloryfikowanie zdrady jest niebezpieczne dla kobiet które są w toksycznych związkach i powinny odejść. A teraz skoro Skalska wybaczyła, to będą się dręczyć i zostawać w toksycznych związkach, bo zdradę można wybaczyć.

  • Avatar
    Renata Sierpień 12, 2019

    Wybaczyłam i uwierzyłam, ze się uda. Minęło 10 lat i właśnie się rozstaliśmy, mój mąż pozostał przy swoich przyzwyczajeniach. Pomimo to, uważam że każdy musi zdecydować sam. Wtedy nie byłam gotowa, by odejść – teraz już jestem. Paradoksalnie to m.in. książka Dagmary dała mi siłę by przetrwać i powstać. Nie utraciłam wiary, ale przenigdy nie chciałabym przeżywać czegoś podobnego raz jeszcze. Być może są przypadki kończące się happy endem, ale ja takich nie znam. Dagmarze życzę szczęścia, każdy ma prawo do własnych doświadczeń i wyborów.

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Czemu pytam?

Chcę być informowany/a o odpowiedziach