Monday, August 8, 2022
Home / Rozwój  / Relacje  / Basie i Kasie na urlopie. Czy wakacyjny romans ma sens?

Basie i Kasie na urlopie. Czy wakacyjny romans ma sens?

Latem łatwiej stracić głowę

kobieta u boku męzczyzny patrzy w obiektyw

Wakacyjny romans może przerodzić się w wielkie szczęście lub w czarną tragedię / fot. Canva

– Na urlopie jesteśmy bardziej wyluzowane, odpuszczamy sprawy, którymi żyjemy na co dzień. Poważna pani prezes na wakacjach już nie jest profesjonalistką w garniturze i szpilkach, lecz zwyczajną dziewczyną, która pragnie romantyzmu

– mówi swatka Anna Guzior-Rutyna

„Mamma Mia!”, „Jedz, módl się, kochaj”, „Rzymskie wakacje”. Nie brakuje filmów o miłości, która narodziła się podczas urlopu. Czy wakacyjna miłość rodem z komedii romantycznych może zdarzyć się w prawdziwym życiu?

Swatka Anna, Anna Guzior-Rutyna: Oczywiście! Latem odkrywamy nasze ciała, widzimy pary trzymające się za ręce i podziwiające zachody słońca. Jesteśmy bardziej wyluzowane, odpuszczamy sprawy, którymi żyjemy na co dzień. Poważna pani prezes na wakacjach już nie jest profesjonalistką w garniturze i szpilkach, lecz zwyczajną dziewczyną, która pragnie romantyzmu. Chciałaby przeżyć to, co widziała w komediach romantycznych. A podczas urlopu bardziej niż zwykle zachciewa nam się miłości!

I takie poważne panie prezeski też się do pani zgłaszają?

Potrzeba znalezienia drugiej połówki dotyczy każdego, niezależnie od zajmowanego stanowiska, osiągniętego sukcesu czy pieniędzy na koncie. Wielokrotnie w bardzo luksusowych domach widziałam smutne oczy. Dziś coraz więcej osób podejmuje decyzję o tym, aby to profesjonalistka pomogła im znaleźć drugą połówkę. Moja praca polega na łączeniu ludzi. A gdy ich łączę, patrzę przede wszystkim na to, że w pani doktor czy pani profesor kryje się Basia czy Kasia. Z jednej strony ona jest ułożona i odpowiedzialna, ale też chciałaby zaszaleć, wyluzować się. Na wakacjach nie musi prasować garsonki i układać włosów w koki. Nikt jej nie ocenia, więc może dać sobie więcej wolności. Zwłaszcza, gdy spędza urlop w miejscu, w którym nikt jej nie zna.

Czyli latem łatwiej się zakochać?

Jesteśmy bardziej otwarte na miłość. Wydaje nam się, że na wakacjach – zwłaszcza jeśli spędzamy je samotnie – możemy sobie pozwolić na więcej. Nie analizujemy każdej znajomości tak szczegółowo, jakbyśmy zrobiły to w swoim domu, w mieście, w którym żyjemy. Dlatego jesteśmy bardziej skłonne poddać się nowej relacji czy niezobowiązującemu romansowi. Mężczyzna nie musi być idealny, nasze wymagania wobec partnera chwilowo mogą schować się na dalszy plan. Widzimy sympatycznego, opalonego pana, który jest nami zainteresowany, zaprasza nas na drinka i… już się dzieje! Jesteśmy bardziej spontaniczne, na więcej sobie pozwalamy, dlatego latem romansów jest więcej.

Przeczytaj też:
Odpowiadanie dla dorosłych: Ta jedna decyzja podjęta w przeddzień walentynek, przywróciła jej wolność i… Brada Pitta

Ale może się okazać, że ten przystojniak o urodzie Brada Pitta w normalnym życiu jest przeciętnym facetem, na którego w domu czeka żona i trójka dzieci. Jak uniknąć rozczarowania?

Często na wakacjach widzimy człowieka nie takim, jakim on jest naprawdę, ale jakim chciałybyśmy go widzieć. Mężczyzna dobrze się prezentuje, jest opalony, seksowny, pływa na desce, więc dopowiadamy sobie, że na pewno o siebie dba, zdrowo się odżywia i ma ciekawą pracę. A rzeczywiście, może się okazać, że ma żonę, o której zapomniał nam powiedzieć, jego czerwone porsche to samochód z wypożyczalni, a do tego facet tonie w długach. Bądźmy czujne, bo w czasie wakacji częściej niż zwykle możemy trafić na oszusta matrymonialnego.

Jak go rozpoznać?

To nie jest proste, ponieważ oszuści matrymonialni potrafią się bardzo dobrze maskować. Ale pewne sygnały i sytuacje powinny nas zaniepokoić. Na przykład wtedy, kiedy mężczyzna nie odbiera przy nas telefonów i nie odpisuje na smsy. A jeśli to robi, wówczas zaszywa się w łazience albo w innym ustronnym miejscu, żeby nikt nie słyszał jego rozmów. Gdy pytamy, z kim rozmawiał, odpowiada na przykład, że z szefem.

A inne sygnały?

Zwracajmy uwagę, jak nasz Brad Pitt zachowuje się w restauracji czy w barze. Jeśli zaprasza nas na randkę, a w knajpie nagle okazuje się, że zapomniał portfela, to powinna się nam zapalić czerwona lampka. Kolejnym sygnałem ostrzegawczym jest to, że mężczyzna mało opowiada o rodzinie, o swoich znajomych. Unika odpowiedzi na pytanie, gdzie pracuje. Natomiast jeśli nam podaj miejsce pracy, sprawdźmy w wyszukiwarce internetowej, czy rzeczywiście w danej firmie widnieje jego nazwisko. Coraz więcej takich danych możemy znaleźć w sieci.

A jeśli przyjechał ze znajomymi? Skoro spędza czas w grupie, to chyba możemy czuć się spokojniejsze?

W takiej sytuacji warto powiedzieć: „Przedstaw mnie swoim znajomym!” Nie chce tego zrobić? To kolejny niepokojący znak. Sprawdźmy, czy ten mężczyzna ma konto w mediach społecznościowych – na Facebooku i na Instagramie. Zwróćmy uwagę, czy przypadkiem nie jest to konto fikcyjne. Czy dodał swoje zdjęcie? Pierwszym testem będzie to, czy w ogóle przyjmie nas do znajomych. Są panowie, którzy celowo nie mają zdjęć na Facebooku. Nie pokazują swoich partnerek, udając wolnych. Jeśli marzymy o tym, aby w przyszłości mieć dzieci, zwróćmy uwagę, jak mężczyzna zachowuje się w sytuacji, gdy np. na plaży maluchy posypią go piaskiem. Obserwujmy go w restauracji czy w hotelowej recepcji – jak odnosi się do innych ludzi. Te wszystkie sytuacje są ważne. Poza tym oszuści matrymonialny potrafią tak zaaranżować pierwsze spotkanie, że wydaje nam się, że dopadła nas miłość od pierwszego wrażenia. A tymczasem możemy paść ofiarą misternie przygotowanego oszustwa.


Przeczytaj koniecznie:

Miłość, seks i pieniądze czyli jak (prawie) dałam się oszustowi z Tindera

Załóżmy, że nasz wybranek przeszedł ten test pozytywnie. Na ile brnąć w wakacyjny romans?

To zależy. My – kobiety, bardzo szybko angażujemy się w związek. Zwłaszcza, gdy pójdziemy z kimś do łóżka. Motyle w brzuchu i różowe okulary nie są dobrym doradcą.

Może się okazać, że mężczyzna w zderzeniu z rzeczywistością wcale nie jest taki idealny i gdy miną wakacje, nie będziemy w stanie z nim funkcjonować.

Więc już na wstępnym etapie znajomości warto się zastanowić, czy ja byłabym w stanie kontynuować tę znajomość. Jeśli nie, to trzeba zadać sobie pytanie, na ile mogę potraktować ten flirt jak niewinną zabawę. Jeśli jednak chcemy czegoś więcej, a nie jest to mężczyzna naszych marzeń, to lepiej odpuścić na wstępnie. Żeby później nie było niepotrzebnego płaczu.

Ale z drugiej strony nie warto odbierać sobie szansy, bo wakacyjny romans może przerodzić się w coś trwałego.

Oczywiście i są na to przykłady. Może się tak zdarzyć pod warunkiem, że jesteśmy szczerzy, że dobrze się ze sobą czujemy i jesteśmy skłonni na pewne ustępstwa. Istnieje duża szansa, że uda się zbudować związek na wakacyjnym uczuciu, jeśli druga strona szuka podobnej relacji jak my. Ale może być inaczej – wydaje nam się, że nie jesteśmy gotowi na uczucie, a miłość znajduje nas w najmniej oczekiwanym momencie. Działają chemia, feromony i słońce!

Na ile taki wakacyjny związek może zadziałać terapeutycznie?

To może być świetna terapia, pod warunkiem, że nikogo nie krzywdzimy. Wierzę, że każdy człowiek staje na naszej drodze z jakiegoś powodu. Nawet jeśli kobieta wyląduje z facetem w łóżku i będzie to jednorazowa przygoda, to być może dzięki temu poczuje się dowartościowana i atrakcyjna i otworzy się na innych mężczyzn. I to jest w porządku. Bo wspomniana Kasia czy Basia jest fajną, seksowną babką, która może odłożyć na bok obowiązki i odkryć w sobie kobietę.

I może właśnie na urlopie spotka kolegę z pracy, w którym odkryje życiowego partnera!

Rzeczywiście, może się okazać, że ktoś poznany na plaży jest naszym sąsiadem, ale też może to być człowiek z innego miasta lub innego kraju. W przypadku cudzoziemców nasza ostrożność powinna być jeszcze większa. To, co dla nas jest niewinnym romansem, dla osoby z innego kręgu kulturowego może okazać się zobowiązaniem na całe życie.

Może też cię zainteresuje:
Wakacyjny skok w bok

Co sądzi pani o małżeństwach, które spędzają wakacje solo?

Nie jestem zwolenniczką takich wyjazdów. Chyba, że chodzi o krótki wypad. Osobiście nie wyobrażam sobie dwóch tygodni bez mojego męża. I wcale nie dlatego, że boję się zdrady. Ja po prostu bardzo bym za nim tęskniła, on z pewnością za mną również. Jestem zdania, że o związek trzeba dbać każdego dnia. Ale oczywiście to sprawa indywidualna.

A wyjazdy tylko dla singli to dobra opcja na wakacje?

Moi klienci korzystali z takich wyjazdów. Bawili się dobrze, ale nie było efektów jeśli chodzi o łączenie par. Jestem zdania, że każda metoda jest dobra, pod warunkiem, że robimy to bezpiecznie. Nie każdy jest na tyle odważny, aby pojechać na samotne wakacje. Dlatego takie wyjazdy mogą być dobrym rozwiązaniem.


Przeczytaj teraz:

Zostaw męża z dziećmi na tydzień

 

O rozmówczyni

swatka Anna

Anna Guzior-Rutyna / fot. materiały prasowe

 

Anna Guzior-Rutyna, coach relacji, znana jako Swatka Anna. Łączy w pary, uczy randkowania. Naprawia związki.
Miejsce w sieci: swatkaanna.pl
IG: @swatkaanna

dziennikarka z Pomorza Zachodniego. Miłośniczka słów, które najchętniej zamienia na wywiady i reportaże. Prezenterka radiowa, zafascynowana światem dźwięków. Ciekawa każdego rozmówcy. Szczęśliwa żona, mama Weroniki i Jasia.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ