Czy seks poprawia zdrowie? Co nauka mówi o „lekarstwie z łóżka”
Skuteczniejszy niż suplementy
fot. Andreaaltini / Pixabay
Seks to nie tylko źródło przyjemności i bliskości, ale także… zdrowia. Naukowcy od lat badają wpływ aktywności seksualnej na organizm i psychikę. Co wykazują badania? Czy regularny seks może być receptą na stres, bezsenność albo spadek odporności?
Co w artykule:
• Seks poprawia kondycję fizyczną i psychiczną.
• Regularna aktywność seksualna wzmacnia odporność.
• Zbliżenia obniżają poziom stresu i poprawiają nastrój.
• Seks może wspierać zdrowie serca i układu krążenia.
• Naukowcy wskazują, że seks wydłuża życie.
• Istnieje związek między częstotliwością seksu a ogólnym dobrostanem.
Seks a zdrowie fizyczne
Zacznijmy od ciała. Z punktu widzenia organizmu to całkiem intensywna forma ruchu – tętno przyspiesza, ciśnienie się zmienia, mięśnie się napinają, a układ hormonalny aktywizuje się. Już 30 minut namiętności może spalić około 100–150 kalorii, czyli całkiem przyzwoita sesja cardio, tylko bez siłownianego zapachu potu i spandeksu.
Dodatkowo, badania pokazują, że regularna aktywność seksualna wpływa korzystnie na układ krążenia, poprawia pracę serca i może obniżać ryzyko zawału. Wydzielane podczas zbliżeń endorfiny łagodzą ból i działają przeciwzapalnie, co niektórzy porównują do działania naturalnego środka przeciwbólowego – tyle że przyjemniejszego.
Seks a zdrowie psychiczne
Psychika też dostaje swoją porcję benefitów. W czasie seksu organizm zalewany jest koktajlem neuroprzekaźników: dopaminą, oksytocyną i serotoniną. Efekt? Lepszy nastrój, większe poczucie bliskości, spokojniejszy sen i mniejsze napięcie nerwowe. Seks redukuje poziom kortyzolu – hormonu stresu – co oznacza, że po trudnym dniu zamiast sięgać po lampkę wina, można sięgnąć po… no cóż, swojego partnera. Albo partnerkę. Albo własną wyobraźnię – bo naukowcy zgodnie twierdzą, że również autoerotyzm przynosi podobne efekty.
Seks jako naturalne lekarstwo
Nie bez powodu mówi się o seksie jako o „naturalnym leku”. Regularne zbliżenia wzmacniają odporność – badania prowadzone wśród studentów (tak, amerykańscy naukowcy znów w akcji) wykazały, że osoby uprawiające seks 1–2 razy w tygodniu miały wyższy poziom immunoglobuliny A (IgA), czyli przeciwciał odpowiedzialnych za ochronę przed infekcjami. Seks poprawia również jakość snu. Po orgazmie ciało się rozluźnia, spada ciśnienie krwi, a mózg przechodzi w stan głębokiego relaksu.
Ile razy w tygodniu seks dla zdrowia?
To pytanie zadają sobie zarówno pary z długim stażem, jak i ci, którzy dopiero co odkryli wspólną chemię. Czy istnieje optymalna częstotliwość seksu? Naukowcy z Uniwersytetu Toronto przeanalizowali związek między liczbą zbliżeń a poziomem szczęścia. Okazało się, że najwięcej korzyści przynosi seks uprawiany raz w tygodniu. Częściej – nie szkodzi, ale niekoniecznie daje więcej benefitów (poza spalonymi kaloriami). Uwaga: nie chodzi o wyścigi. Liczy się jakość, wzajemność i emocjonalna więź. Dobrze dopasowane zbliżenie, nawet raz na tydzień, działa lepiej niż mechaniczna codzienność bez zaangażowania.
Seks a odporność – co mówi nauka?
Kiedy organizm doświadcza przyjemności, uruchamia mechanizmy obronne. Produkcja wspomnianej immunoglobuliny A wzrasta, co oznacza większą gotowość układu odpornościowego do walki z wirusami. Seks wpływa również na układ limfatyczny, poprawiając krążenie limfy, a więc ułatwiając oczyszczanie organizmu z toksyn. Nie zastąpi to oczywiście zdrowej diety, snu i spacerów, ale… może skutecznie wesprzeć wszystkie te elementy. Szczególnie w sezonie grypowym.
Czytaj też:
Uwaga, seksoholik! Kiedy seks staje się problemem?
Czy seks wydłuża życie?
Zaskakująco: tak. Przynajmniej według badań przeprowadzonych przez British Medical Journal. Naukowcy obserwowali ponad 900 mężczyzn w średnim wieku przez okres 10 lat i odkryli, że ci, którzy mieli więcej orgazmów, żyli dłużej. A dokładnie: o 50% rzadziej umierali przedwcześnie niż ich mniej aktywni koledzy. W innym badaniu zauważono, że osoby aktywne seksualnie mają niższe ciśnienie krwi, rzadziej cierpią na depresję i są bardziej zadowolone z życia. A zadowolenie, jak wiadomo, to już połowa sukcesu w profilaktyce zdrowotnej.
To też ciekawe:
Najpopularniejsze gadżety w sypialni – jak ich używać?
Seks lepszy niż witaminy?
Nie chodzi o to, by teraz rzucać się do łóżka z myślą: „dla zdrowia!”. Seks to nie obowiązek ani recepta – to część życia, która może wzmacniać ciało i umysł, jeśli towarzyszy jej bliskość, zaangażowanie i radość. Nie zastąpi wizyty u lekarza, ale może być doskonałym uzupełnieniem zdrowego stylu życia. Zamiast kolejnej suplementacji – może wieczór przy świecach? A zamiast porannej kawy – czułość i bliskość, która rozbudza bardziej niż kofeina. Naukowcy mówią jasno: seks to nie tylko przyjemność. To inwestycja w zdrowie. Zdecydowanie najprzyjemniejsza z możliwych.
