Thursday, April 22, 2021
Home / Rozwój  / Psychologia  / Czy można uzależnić się od dodawania zdjęć na Instagramie?

Czy można uzależnić się od dodawania zdjęć na Instagramie?

Zasypujesz znajomych tysiącami zdjęć, które robisz po przebudzeniu, przed zaśnięciem, w trakcie joggingu czy podczas towarzyskiego spotkania. Czy to problem?

fot. picjumbo.com

W ostatnich latach bardzo często słyszy się o przeróżnych uzależnieniach. Niektóre z nich mogą wydawać się błahe. Bo komu może zaszkodzić jedno zdjęcie więcej na „Instagramowym wallu”? Może jedno nie, ale kiedy zasypujemy znajomych tysiącami zdjęć, które robimy po przebudzeniu, przed zaśnięciem, w trakcie joggingu czy podczas towarzyskiego spotkania, wówczas mamy poważny problem.

fot. picjumbo.com

fot. picjumbo.com

Ludzie od zawsze mieli potrzebę dzielenia się z innymi swoim życiem. Każdy lubi opowiadać co ciekawego zrobił, jakie miejsca odwiedził oraz jak minął mu dzień. Jednak nie zawsze jest komu. I nie chodzi tu wcale o brak znajomych, lecz bardziej o brak czasu. Człowiek XXI wieku jest wiecznie zabiegany, ale za to zawsze mobilny i dostępny online. W dobie smartfonów, ajfonów oraz tabletów z internetu możemy korzystać dosłownie wszędzie. Ciągły dostęp do sieci umożliwia nam bycie z innymi w stałym kontakcie. Jednak coraz częściej zamiast telefonu z życzeniami umieszczamy na tzw. „wallu” zdawkowe „Najlepszego”, zamiast doświadczania prawdziwej czułości zadowalamy się emotikonami. Bardzo łatwo przychodzi nam przechodzenie ze świata realnego w wirtualny. W końcu, dzięki niemu możemy dzielić się ze wszystkimi wszystkim tym, co dla nas ważne, nie tracąc przy tym swojego cennego czasu. Nic więc dziwnego, że powstają coraz to nowsze aplikacje, które udoskonalają słowną i obrazkową komunikację. Jedną z nich jest Instagram, z którego na całym świecie korzysta już ponad 300 milinów użytkowników.
Po co używać słów, skoro można przekazać mnóstwo emocji za pomocą obrazu? Po co opisywać komuś, co w danej chwili robimy, jeśli można przedstawić to za pomocą jednego zdjęcia? W dobie komputerów słowo pisane stało się łatwiejsze – długopis zamieniamy na klawiaturę, słownik sam poprawia za nas błędy, nie musimy się także martwić o niewyraźny charakter pisma. Wydawałoby się, że gorzej już być nie może, a jednak! Ludzie coraz rzadziej używają słów by się ze sobą komunikować, robią za to bardzo dużo zdjęć i to właśnie za ich pomocą porozumiewają się z innymi. Wystarczy jedna fotografia przedstawiająca nas w restauracji lub podczas popołudniowego spaceru, by nasi znajomi widzieli, jak świetnie spędziliśmy czas. Później trzeba tylko czekać na efekty w postaci lajków i komentarzy, bo to właśnie głównie o to chodzi w całym tym zamieszaniu.
Kciuk w górę i kilka prostych słów w postaci komentarza w zupełności wystarczy by nasze zadowolenie gwałtownie wzrosło.

Nieznajomi natomiast często proponują nam w komentarzach „wymianę polubień”. Polub jedno moje zdjęcie, a ja polubię twoich pięć. Jakbyśmy nie mogli skorzystać? Im więcej mamy polubień, tym bardziej czujemy się dowartościowani. Więcej osób nas obserwuje, więcej komentuje. Może nawet więcej ludzi nas lubi? Bo czy nie po to dodajemy zdjęcia by się komuś przypodobać? Gdybyśmy robili je wyłącznie dla siebie, to już dawno leżałyby w zapomnianym i zakurzonym albumie. Zanim dodamy zdjęcie na Instagrama uprzednio wykonujemy dziesięć taki samych ujęć, by wybrać to, które ma największe szanse spodobania się innym. Cieszymy się, gdy nasze publikacje zyskują popularność, w konsekwencji dodajemy ich coraz więcej i więcej, a czynność ta wkrótce staje się codzienną rutyną.

fot. picjumbo.com

fot. picjumbo.com

Wydawałoby się, że nie można uzależnić się od umieszczania zdjęć w internecie. Niestety dzisiaj bardzo dużo osób ma z tym problem. Tylko w ciągu jednego dnia ludzie umieszczają na Instagramie około 60 milionów nowych zdjęć, a liczba ta z roku na rok gwałtownie rośnie.

Z uzależnieniem od alkoholu, hazardu czy internetu spotykamy na co dzień. Widok osoby z nosem wlepionym w ekran telefonu nikogo już nie dziwi. Większość nie zdaje sobie jednak sprawy, że bycie online to choroba cywilizacyjna, na którą cierpią tysiące użytkowników.
Nikt nie powiedział, że dzielenie się zdjęciami jest złe. Zdjęcia zatrzymują czas, pozostawiają nas pięknych i młodych, budzą w nas sentyment. Jednak ich nadmiar odbiera radość z chwil , które tu i teraz przeżywamy. Zamiast rozmowy ważniejsza jest nasza poza. Gdzieś pomiędzy piątym a dziesiątym zdjęciem gubimy się w tym, o co tak naprawdę chodzi w spotkaniach z bliskimi. Dlatego niektóre momenty warto zostawić tylko dla siebie. Jeśli nie zrozumiemy tego w porę, to bardzo szybko wpadniemy w pułapkę emocjonalnego ekshibicjonizmu, który nie tylko zniszczy nasze relacje, ale również obedrze nas z prywatności.

Iwona Małek 

Oceń artykuł
1KOMENTARZ

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach