Home / Ludzie  / Gwiazdy  / Czy Julia Roberts przyznałaby się, że nie umie liczyć w głowie?

Czy Julia Roberts przyznałaby się, że nie umie liczyć w głowie?

Porozmawiajmy o kompleksach

Julia Roberts / fot. Flickr/ blogfashiontotal

Raz po raz, media obiega informacja o tym, że jakaś celebrytka wrzuciła selfie, na którym występuje bez makijażu. Coraz większą popularnością cieszą się profile osób, które swoje zdjęcia oznaczają hashtagiem bodypositive. Ciałolubność rośnie na znaczeniu, reklamodawcy coraz częściej zapraszają do kampanii ich produktów osoby o większych kształtach lub ułomnościach, a i znajdą się trenerki fitness, które sfotografują się z wałeczkami i celluitem. Ok, temat samoakceptacji w końcu zaczął być widoczny w sferze publicznej.  I dobrze. Ale czy myślicie, że Julia Roberts przyznałaby się do braku jakieś umiejętności, albo że ma kompleks na punkcie, który nie dotyczy jej zewnętrzności?

Julia Roberts / fot. Flickr/ blogfashiontotal

Nie po raz pierwszy aktorka umieściła w mediach społecznościowych swoje zdjęcie bez make-upu. Tym razem odtwórczyni roli w filmie Pretty Women, wyjawiła powód, dla którego to robi: 

„Perfekcjonizm wyglądu zewnętrznego stał się chorobą ludzkości. Kobiety nakładają na twarze tony makijażu, by ukryć niedoskonałości. Pozwalamy sobie wstrzykiwać botoks, głodujemy, by osiągnąć idealne kształty. Za wszelką cenę chcemy siebie naprawić, ale nie da się naprawić czegoś, czego nie widać. To nasze dusze potrzebują pomocy. Nadszedł czas, by sobie to uświadomić. Jak możemy oczekiwać, że ktoś nas pokocha, jeśli same siebie nie kochamy? Zacznijmy budowanie relacji od swojego wnętrza. Nie ma znaczenia, jak wyglądamy, ważne jest to, co do siebie czujemy. Publikuję dziś swoje zdjęcie bez makijażu. Wiem, jak wyglądam, wiem, że mam zmarszczki, ale dzisiaj chcę popatrzeć głębiej. Chcę zajrzeć w swoją duszę, zauważyć swoje prawdziwe Ja, to kim jestem naprawdę. Chciałabym, byście i wy dostrzegły i uszanowały swoją najgłębszą i najprawdziwszą istotę, pokochały siebie takimi, jakimi jesteście”.

Podczas, gdy kolejne portale pisały o Roberts, ja czytałam na forum girlpowerowej grupy (kobiety wspierają kobiety) wpis dziewczyny, która zaproponowała, aby inne zechciały podzielić się swoimi kompleksami odnośnie sfery… mózgu:
 

„Teraz moimi kompleksami są głównie braki intelektualne, a to że czegoś nie umiem, a to że nie potrafię się skupiać, a to że nauka dla samej nauki już mnie nie cieszy. Też tak macie?”

Okazuje się, że zwierzanie się z braku umiejętności lub bezradności ma ogromną moc terapeutyczną. I żeby była jasność, tu nie chodzi o brak ambicji i pogłaskanie się po głowie albo myślenie o sobie źle. Zaryzykowałabym opinię, że przyznanie się do bezsilności w czasach kultu doskonałości i budowania swojego wizerunku na pozorach „glamour życia”wymaga ogromnych pokładów odwagi i dystansu. Zauważcie też, że jakoś łatwiej przychodzi nam komplementowanie czyiś przymiotów aparycji, niż talentów.

Pod wpisem bardzo szybko zaczęły pojawiać się komentarze, w których dziewczyny przyznawały się do tego, że zdarza im się wpaść w płacz i furię tylko (aż) dlatego, że coś nie idzie z ich planem, że mają słomiany zapał, że inni są bardziej oczytani, a angielski mógłby być lepszy.

Perfekcjonizm w połączeniu z porównywaniem się do innych wszystkich nas zabije, a odrobina szczerości?

AK

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Czemu pytam?

Chcę być informowany/a o odpowiedziach