Sunday, July 21, 2024
Home / POLECAMY  / Czarny Piątek – czarna lista grzechów

Czarny Piątek – czarna lista grzechów

Przeczytaj, zanim ulegniesz Black Friday

Segregacja ubrań

Komu naprawdę służy Black Friday? / fot. Wtórpol

Już za niewiele ponad tydzień, 24 listopada, największe święto zakupów – Black Friday (Czarny Piątek), a zaraz za nim Cyber Monday. Polacy zamierzają kupić średnio po 4 produkty, według różnych szacunków wydając na nie łącznie średnio 600-750 PLN na osobę. Jak wynika z badań, pod względem zainteresowania tym świętem jesteśmy w europejskiej, a nawet światowej czołówce. Komu jednak służy zakupowe szaleństwo? Na pewno nie klimatowi. Ale poszkodowanych jest dużo więcej

Skąd się wziął Black Friday

Początkowo Czarny Piątek był zwyczajem jednodniowym i praktykowanym jedynie w Stanach Zjednoczonych. Stopniowo do USA dołączyła Kanada i inne kraje anglosaskie, a dziś, po kilkudziesięciu latach, Black Friday świętowany jest niemal na całym świecie, w tym w Polsce.

Specjaliści sprzedaży coraz bardziej wydłużają czas ekspozycji konsumentów na oferty, najpierw do piątku dołączyły „wyprzedaże po wyprzedażach”, czyli Cyber Monday – wyprzedażowy poniedziałek, przed Black Week pojawiła się „nowa świecka tradycja” – promocje z okazji Dnia Singla.

Handlowcy organizują przedsprzedaże, czarne tygodnie, a nawet miesiące, by zakupowe szaleństwo trwało jak najdłużej, właściwie przez cały listopad. Potem będzie już z górki, bo od początku grudnia wpadniemy w wir zakupów bożonarodzeniowych.

Polacy są wyjątkowo skłonni ulegać promocjom w tym okresie. Z badań Boston Consulting Group* wynika, że aż 78% Polaków deklaruje zakupy w okresie „Czarnego Tygodnia”. Ten odsetek jest nie tylko znacznie wyższy niż w Szwajcarii (57%), ale także niż w kolebce tego święta, czyli w Stanach Zjednoczonych (77%).

Zobacz też:
Jak kupować, żeby nie zwariować?

Piramida preferencji zakupowych - infografika

Czarny Piątek – czarna lista grzechów

Statystyki ostatnich lat pokazują, że wśród wszystkich towarów kupowanych podczas Black Friday w Polsce, ale i większości Europy, na pierwszym miejscu znajdują się zakupy odzieżowe i buty (na kolejnych kosmetyki i perfumy, a zaraz po nich ulubiona kategoria Amerykanów, czyli elektronika).

Oznacza to tyle, że coraz częściej kupujemy dobra szybkozużywalne, będące ogromnym źródłem zanieczyszczeń.

A to nie koniec problemów generowanych przez zakupowe szaleństwo. Niegdyś świat obiegały zdjęcia tłumów klientów szarżujących w amerykańskich sklepach w poszukiwaniu towarów za bezcen, dziś na okazje poluje się w Internecie. Takie zakupy wydają się często praktyką zupełnie neutralną, wręcz niewinną, jednak ich wpływ na środowisko nie jest wcale mniejszy, niż wpływ lotnictwa, żeglugi morskiej czy produkcji paliw.

Przeniesienie ciężaru zakupów ze sklepów stacjonarnych na online tylko zwiększyło skalę zanieczyszczeń generowanych podczas „czarnego tygodnia”.

Podobnie jak w przypadku zjawiska fast-fashion („szybkiej mody”), Black Friday promuje masowy konsumpcjonizm i zachęca ludzi do kupowania produktów tylko dlatego, że są dostępne w sprzedaży w cenie, która wydaje się okazyjna, bez względu na to, czy odpowiadają one na realną, czy całkowicie wykreowaną potrzebę, ani jak często będą one używane.

Według statystyk produkty kupowane podczas akcji zakupowych skumulowanych w krótkim czasie, takich jak Black Week, zostaną użyte maksymalnie kilka razy, a następnie wyrzucone.

Większość z nich trafi na wysypisko śmieci, w przypadku elektroniki do recyklingu trafi około ¼ towarów, a w przypadku ubrań i obuwia – nie więcej niż, 1-2%. Co stanie się z resztą? Zostaną spalone, lub wrzucone do odpadów zmieszanych, by rozkładać się w glebie przez setki, a czasem tysiące lat. Ich góra będzie się powiększać z każdym rokiem.

Ale odpady to nie wszystko – już sama produkcja ubrań generuje ogromne zanieczyszczenia (emisja CO2, chemikalia, mikroplastik w wodzie) oraz pochłania niewyobrażalne wprost ilości zasobów naturalnych, jak energia, woda, paliwa. Branża odzieżowa zajmuje drugie miejsce pod względem emisji gazów cieplarnianych, wyprzedza ją tylko produkcja paliw.

Ale na tym nie koniec – gdy ubrania zostaną już wyprodukowane, tylko część z nich trafi do sprzedaży, reszta jedynie powiększy ilość odpadów zalewających planetę. Te z nich, które znajdą nabywców trafią do transportu, a potem często do zwrotu.

Same przewozy zakupów na Black Friday zużyją miliardy litrów paliw i wyemitują na świecie miliardy ton CO2. A to tylko jeden tydzień w roku!

Przeczytaj koniecznie:
Jak kontrolować kompulsywne zakupy?

Black Friday – pozorne okazje

Czy oznacza to, że w ogóle nie powinniśmy ulegać ofertom sprzedażowym? Tak i nie.

Dla środowiska zakupy tego typu są jednoznacznie szkodliwe. Ale dla biznesu i konsumentów oczywiście takie akcje przedstawiają szereg korzyści.

Firmy mają szansę wprowadzić do obiegu wyprodukowane już a trudniej zbywalne towary, a konsumenci mogą uzyskać dobrą cenę za produkty, które i tak kupiliby dla siebie, lub z myślą o świątecznych prezentach.

Niemniej jednak, coraz częściej mówi się także i o tym, że szalona konkurencja cenowa w tym okresie prowadzi do dumpingu, na którym cierpią mniejsi handlowcy, a w siłę rosną masowe, międzynarodowe sieci oraz o tym, że presja czasowa i cenowa sprawia, że podczas przygotowań do Black Friday częściej niż kiedykolwiek dochodzi do łamania praw pracowniczych u producentów i handlowców.

Okazje dla konsumentów także bywają pozorne. Dokonują oni zakupów w pośpiechu i pod wpływem impulsu, co sprzyja nietrafionym decyzjom. W świetle powyższego, tym bardziej warto zastanowić się, czy warto ulegać czarnopiątkowemu obłędowi. Aby osiągnąć złoty środek między oczekiwaniami rynku, a dobrem środowiska naturalnego właściciele biznesów i konsumenci powinni dołożyć wszelkich starań, aby zmniejszyć ilość emisji i odpadów wytwarzanych przez Black Friday.

Najlepsze praktyki sprowadzają się zatem do odpowiedzialnej produkcji i łańcucha dostaw po stronie producentów i dostawców oraz do odpowiedzialnych decyzji zakupowych i odpowiedzialnej utylizacji po stronie konsumentów.

Czy naprawdę tego potrzebuję?

Jakie zatem pytania warto zadać sobie na kilka dni przed zakupowym szaleństwem? Na właściwy trop naprowadzi nas… Komisja Europejska. Brzmi dość poważnie, ale sprawa nadmiernych zakupów odzieżowych bynajmniej nie jest błaha.

Trwają prace nad strategią UE na rzecz gospodarki o obiegu zamkniętym. KE przedstawiła w marcu zeszłego roku strategię, dzięki której tekstylia mają stać się: trwalsze, naprawialne, nadające się do ponownego użycia i recyklingu, a społeczeństwo ma być edukowane do dokonywania właściwych wyborów.

Jak zatem podejmować zrównoważone i odpowiedzialne decyzje konsumenckie, gdy wkoło wszyscy zachęcają do zakupów?

Przede wszystkim, skoro powinniśmy produkować i kupować mniej, najpierw należy zastanowić się nad zasadnością zakupu w ogóle. Nie ma lepszego rozwiązania problemu nadprodukcji i nadkonsumpcji, niż ograniczenie zakupów, doprowadzające do zmniejszenia liczby produkowanych rzeczy.

Czyli: czy naprawdę tego potrzebuję? Czy jest sens kupować na zapas i przechowywać? Czy mam już coś podobnego? Czy mam szansę znaleźć bardziej ekologiczny zamiennik, na przykład pochodzący z obiegu wtórnego? Czy sprzedawca umieścił informację o najniższej cenie z ostatnich 30 dni (w tym roku zgodnie z Dyrektywą Omnibus powinien to zrobić) i czy „cena promocyjna” naprawdę stanowi okazję?

– Wiele osób i to nawet nie laików, ale osób związanych ze światem mody, które odwiedzają naszą sortownię, dopiero widząc setki tysięcy ubrań na taśmach sortowniczych zdaje sobie sprawę ze skali problemu nadprodukcji i nadkonsumpcji odzieży. Dziennie w sortowni Wtórpol segregujemy 350 ton ubrań pochodzących z polskich domów, to około 1,5 miliona sztuk, ale dopiero takie obrazy mówią dużo więcej niż liczby i statystyki

– mówi Monika Lipnicka ekspertka ds. obiegu wtórnego z sortowni odzieży Wtórpol**.

– Aby doświadczyć namiastki zjawiska, proponuję każdemu w domowych warunkach wyjąć na raz wszystkie (naprawdę wszystkie!) ubrania, buty, dodatki, tekstylia domowe, które mamy pochowane w szafach, szafkach i szufladach, te letnie i te zimowe, te codzienne i te sportowe czy wizytowe. Większość z nas będzie zaskoczona, bo prawie każdy z nas ma własne odzieżowe góry. Warto policzyć na przykład torebki, pary butów, t-shirty, o niektórych zapewne nawet nie pamiętamy, niektóre nadal będą miały metki, prawda? Nie proponuję zabawy w zapisywanie każdego użycia, ale i na to mamy statystyki – przeciętnie Europejczyk każdą nabytą rzecz zakłada około 7 razy. To znacznie poniżej wytrzymałości materiału przeciętnego ubrania. Już dawno wyprodukowaliśmy więcej, niż jako ludzkość jesteśmy w stanie zużyć my, a nawet następne pokolenia. Naprawdę chcemy więcej?

To coś dla Ciebie:
Moda na minimal, kapsułowe garderoby i odzieżowy recykling. Czy to ma sens? Przegląd eko marek i konceptów

infografika - tekstylia a środowisko

Cykl produkcji produktów

A jeśli decyzja wydaje się naprawdę nieunikniona i „szklanka wody zamiast” nie wystarcza, najlepiej jest przeanalizować cały cykl życia danego produktu i zwizualizować sobie siebie i swoją odpowiedzialność na każdym z tych etapów.

1. Produkcja

W jaki sposób możemy przyczyniać się do zrównoważenia na tym etapie? Jak zwykle, poprzez dokonywanie właściwych wyborów. Warto zatem sprawdzić czy produkt jest wyprodukowany w zrównoważony sposób, z materiałów pochodzących do recyklingu i nadających się do recyklingu.

– Trudno wyjaśnić krótko zawiłości zdatności do recyklingu, ale z pewnością najlepsze będą tu tkaniny naturalne, w naszej sortowni np. zniszczone swetry wełniane są przeznaczane dla producentów dywanów. Najbardziej problematyczne dla recyklingu są rzeczy uszyte z kilku różnych materiałów oraz te z dużą ilością aplikacji i dodatków (cekiny, ozdoby z brokatu, suwaki, guziki, klamry, ćwieki, etc.), które trzeba wypruwać ręcznie – mówi Lipnicka.

2. Dostawa

Przede wszystkim warto postawić na produkty lokalne, które nie muszą daleko podróżować. Jeśli jednak wybieramy opcję dostawy warto sprawdzić czy zamówienie może zostać zapakowane w materiał nadający się do recyklingu oraz czy jest opcja wyboru bardziej ekologicznego sposobu dostawy. Generalnie najmniej ekologiczny sposób, to indywidualna dostawa ekspres pod drzwi, znacznie bardziej ekologiczna jest dostawa wielu paczek pod ten sam adres – czyli np. do punktu odbioru, skąd odbierzemy paczkę idąc piechotą.

3. Użytkowanie

Najważniejsze jest upewnienie się, że produkt jest trwały, wykonany z solidnych, odpornych materiałów. Warto zadać sobie pytanie ile razy/jak często go użyję. Ważne jest także to, czy produkt jest łatwy w myciu i konserwacji, a w razie uszkodzenia – czy można go opłacalnie naprawić, tak, żeby służył jak najdłużej. Wybór a następnie dbanie o ubrania i inne produkty, czyli konserwacja i naprawa wszystkiego, co może być naprawione, to ekologiczny obowiązek każdego konsumenta.

– W obiegu znajduje się bardzo duża ilość tekstyliów naprawdę słabej jakości, dla których pierwszy obieg jest niestety jednocześnie ostatnim obiegiem. Stąd mowa o jakości. Nie wpadajmy w pułapkę kupowania rzeczy na chwilę, z założeniem, że i tak się nam znudzą i lepiej szybko je wymienić. Kupujmy coś, co jeśli nie nam, zawsze może służyć komuś innemu. Tę myśl warto mieć w głowie już wkładając rzeczy do koszyka – tłumaczy Monika Lipnicka z Wtórpolu.

4. Zakończenie użytkowania

Odpowiedzialny konsument powinien już w chwili zakupu myśleć o końcu cyklu życia produktu, czyli o tym, co zamierza zrobić z daną rzeczą, gdy przestanie być potrzebna. Czy będzie w stanie, który pozwoli na przekazanie go dalej – odsprzedanie lub oddanie innej osobie? Czy wiem, gdzie mogę oddać zużyty produkt, aby nie trafił do śmieci? W przypadku ubrań możliwości jest całkiem sporo – odsprzedaż, oddawanie rodzinie i potrzebującym, wymienianie się ze znajomymi, wrzucenie do kontenerów PCK i Eco Textil z przeznaczeniem do obiegu wtórnego.

– Drugi obieg jest najlepszym istniejącym rozwiązaniem jeśli chodzi o sprzedaż oraz zakup ubrań, ale trzeba też szczerze powiedzieć, że nie jest to sposób na rozwiązanie wszystkich problemów związanych z nadprodukcją odzieży. Jeśli produkcja nowych ubrań będzie rosła w tym tempie, to żadne rozwiązanie drugoobiegowe nie będzie stanie zagospodarować tego co jest wyprodukowane. Dlatego podstawa, to po prostu kupować mniej. Nawet odzież używaną warto wybierać z głową i rozmysłem. – przekonuje Lipnicka.

Tekst: Agnieszka Wrońska

* https://www.bcg.com/press/9november2023-black-friday-cost-of-living-crisis-drives-hunt-for-bargains
** https://www.wtorpol.com.pl/

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ