Home / Felietony  / Agata Dutkowska  / Agata Dutkowska: Co robić w tych trudnych czasach, odcinek nr 3473

Agata Dutkowska: Co robić w tych trudnych czasach, odcinek nr 3473

Nie ma jednej odpowiedzi na pytanie, co robić, ale każdy może coś zrobić

co robić

Nie ma jednej odpowiedzi na pytanie, co robić, ale każdy może coś zrobić / fot. Jens Johnsson / Unsplash

Teksty, które publikuję w ostatnich latach często oscylują wokół pytania: „Co robić, bo jest źle?”. Mamy w kieszeniach smartfony, możemy w trzy minuty zamówić Ubera i sushi bądź wysłać ukochanemu zabawnego GIFa, ale jednocześnie nasze całodobowe podpięcie do sieci oznacza też natychmiastową ekspozycję na wszystko, co się dzieje – w naszym mieście, w kraju, na drugiej półkuli. I oczywiście to, co straszne i budzące lęk, ma pierwszeństwo

 

Co robić?

Gdyby Internet istniał cztery wieki temu, bombardowałby internautów informacjami o rozpoczęciu wojny 30-letniej (w sumie pochłonęła od 3 do 10 milionów ofiar), rzezi Ming Quing w Chinach (dynastia Quing przejęła władzę), w której zginęło około 25 milionów, ludobójstwie Azteków i (nieco wcześniej) Inków w ramach kolonizacji – w sumie ponad 30 milionów ofiar, mniejszych katastrofach typu lawina w alpejskim miasteczku Piuro, 2500 ofiar. Oczywiście działy się też rzeczy mniej krwawe. Kepler odkrył trzecie prawo dotyczące ruchu planet, Holendrzy wydrukowali pierwszą gazetę, a w Parmie zbudowano gigantyczny teatr w stylu barokowym. Biorąc pod uwagę, że cztery wieki temu żył na świecie niecały miliard ludzi, a w momencie, kiedy piszę te słowa jest nas 7,667766,660000,66431 osób i liczba ta zmienia się z każdą sekundą, to należy jednak zauważyć, że istnieje pewien pozytywny trend. Gdyby popatrzeć procentowo, rzeź Azteków, przeprowadzona dziś, odpowiadałaby śmierci połowy mieszkańców Unii Europejskiej. Nieco uspokoiliśmy swoje mordercze zapędy na przestrzeni wieków. Ale o ile niejaki Kepler mógł spokojnie skupić się na odkrywaniu praw dotyczących ruchu planet, ponieważ pierwsza wydrukowana przez Holendrów gazeta nie zakłócała mu spokoju ducha mrożącymi krew w żyłach doniesieniami ze świata, my kilkanaście razy dziennie musimy się konfrontować z doniesieniami, które każdej czującej istocie mrożą krew w żyłach lub podnoszą ciśnienie.

Łatwo popaść w rozpacz

Moja najnowsza lista odpowiedzi na pytanie, co robić, obejmuje… poszerzenie perspektywy. Niekoniecznie za pomocą psychodelików. Proponuję na przykład lekturę Nadziei w mroku Rebeki Solnit, wydanej niedawno przez krakowskie wydawnictwo Karakter, która pisze o tym, że mało kto docenia, że żyjemy w świecie nie tylko przeobrażonym przez koszmary, ale też przez marzenia. I że codziennie dzieją się rzeczy znacznie dziwniejsze niż koniec świata. I że tak,

wojny wybuchną, planeta się ogrzeje, gatunki wymrą, jednak to, jak wiele wojen, o ile stopni i które gatunki uda się ocalić zależy od tego, jakie podejmiemy działania.

I oczywiście tutaj od razu łatwo popaść w kolejną rozpacz, ponieważ czytająca te słowa dusza czuje, że sama nic nie wskóra, nie ona podejmuje decyzje, nie przecina jej drogi żadna barykada, na którą mogłaby się wdrapać, jej działania nie mają znaczenia, nikt jej nie słucha, nie ma na nic wpływu, może co najwyżej nie brać plastikowych słomek w barze albo nie kupować patyczków do uszu, czując rozpacz, bo przecież wiadomo, że jedna słomka nie uratuje orangutanów, ani nie powstrzyma topnienia lodowców. A jednak koleje losu są niezbadane. Nie wiemy, jak naprawdę rodzi się zmiana. Historia nie jest kroczącą armią, pisze Solnit, jest krabem kroczącym na boki, kroplą drążącą skałę i jedna osoba wystarczy, by tchnąć ducha w ogromny ruch, a czasem jakieś słowo, przeczytane wiele dekad później, staje się zapalnikiem wielkiej zmiany.

Nie ma jednej odpowiedzi na pytanie, co robić, ale każdy może coś zrobić. Można zacząć od kupienia egzemplarza Nadziei w mroku, chociaż nadchodzą wakacje i mrok nie pasuje do złotych piaszczystych plaż ani drinków ze słomkami. Ale to doskonała lektura na nasze, jakże trudne i najeżone niepokojem, czasy.

 

Agata Dutkowska

Artystka, socjolożka, trenerka, przez kobiety nazywana matką założycielką, bo założyła Latającą Szkołę, która pomaga kobietom zarabiać na tym, co kochają.

Oceń artykuł
1KOMENTARZ
  • Avatar
    happy wheels Sierpień 2, 2019

    I have learned in this area, so understand the difficulty in it, the article is useful.

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Czemu pytam?

Chcę być informowany/a o odpowiedziach