Saturday, April 17, 2021
Home / Felietony  / Dlaczego nie chcę być kobietą… Co się kryje w damskiej torebce?

Dlaczego nie chcę być kobietą… Co się kryje w damskiej torebce?

Felieton Przemysława Osuchowskiego jest idealnym przewodnikiem dla panów, którzy pragną dowiedzieć się, co ciekawego kryje się w damskiej torebce

Dlaczego nie chcę być kobietą... czyli zawartość damskiej torebki

„Klucze (mieszkaniowe i samochodowe), trochę drobnych, portfelik z prawem jazdy i kartą bankomatową, papierosy, zapalniczkę, taki cycek komputerowy zwany pamięcią przenośną i nieszczęsną komórkę" – oto zawartość damskiej torebki. Fot. Andrzej Politowicz

Czy moja męskość polega tylko na tym, że wszystko, co potrzebne, mieści mi się w kieszeniach? Co ja tam mam właściwie?

Dlaczego nie chcę być kobietą... czyli zawartość damskiej torebki

„Klucze (mieszkaniowe i samochodowe), trochę drobnych, portfelik z prawem jazdy i kartą bankomatową, papierosy, zapalniczkę, taki cycek komputerowy zwany pamięcią przenośną i nieszczęsną komórkę” – oto zawartość damskiej torebki. Fot. Andrzej Politowicz

Klucze (mieszkaniowe i samochodowe), trochę drobnych, portfelik z prawem jazdy i kartą bankomatową, papierosy, zapalniczkę, taki cycek komputerowy zwany pamięcią przenośną i nieszczęsną komórkę. I już! Jak mnie wyślą po ziemniaki do warzywniaka, to targam worek pięciokilowy i przeklinam… Tymczasem moja kobieta z 10-litrowym workiem chodzi na co dzień. Pełnym! Nazywa go, nie wiedzieć czemu, torebką. A przecież to olbrzymia torba! I są tam rzeczy podobno niezbędne. Nieładnie komuś grzebać po kieszeniach, ale ja postanowiłem zaryzykować życiem i honorem i… sobie w owej „torebce” pogrzebałem, a potem nawet poprosiłem o wyjaśnienia, bo nie wszystkie przedmioty były dla mnie rozpoznawalne i oczywiste.

Ja rozumiem, że trzeba mieć przy sobie klucze do mieszkania, ale po co też nosić przy sobie klucze do skrzynki pocztowej, piwnicy, strychu, działki letniej, mieszkania teściowej, biura, garażu, trzech walizek (używanych raz w roku) oraz czterech kluczy do czegoś, czego już ona nie ma (nie pamięta, nie przyznaje się?). Albo portfel… toż to półkilogramowa odyseja! Kart bankowych kilka (jakby jedna nie wystarczyła), kilka banknotów i bilon…, ale co tam robią drobne euro i dolarowe? Czy ona kantor obwoźny prowadzi? I po cholerę jej „pamiątkowe” banknoty z Tunezji, Dubaju i Bułgarii? Albo święty obrazek ze św. Krzysztofem? Przecież ja inaczej mam na imię… A to dopiero początek! Bo tam, w tym portfelu, są jeszcze liczne wizytówki i karty rabatowe (ha, ha, rabatowe!!!) sklepów różnej maści i punktów usług wszelakich. Są też zdjęcia (mojego nie ma), paragony sprzed pół roku, rachunki i karty gwarancyjne (np. na samą torebkę kupioną dwa lata temu), kupony bonifikat i stare bilety z pralni. A jeszcze bilety tramwajowe (dwa nawet skasowane!), znaczki pocztowe i trochę papieru oraz plastiku, którego nie rozkminiłem.

W torbie jest też kosmetyczka. Hmm… a w niej: podkłady, nakłady, pudry, lusterko, kredki, tusz do rzęs, cienie, pomadki nawilżające i koloryzujące, grzebień i szczotka (nie pamiętam, czy elektrostatyczna czy antyelektrostatyczna). Są też tajemniczo wyglądające papierki, podobno zamiast pudru (no ale puder też ma!), co by się gęba nie świeciła. Jest też jakieś bielidło do zębów, guma do żucia, żel antybakteryjny, a na szczycie tego stosu jeszcze perfumy! Okulary są też. Dwie pary. Do czytania (zerówki, ale inteligentniej się w pracy wygląda) i przeciwsłoneczne. Obydwie pary w potężnych, twardych etui. Natomiast gdyby słońca nie było, a wręcz przeciwnie, tam w torbie jest też składana parasolka! Oraz jakieś utensylia podobno do czyszczenia obuwia i taki wałeczek klejący się do czyszczenia ubrania. A że nie wiadomo, co się może zdarzyć (mężczyźni na taką okoliczność noszą chyba prezerwatywy), są też pod ręką latarka, nożyczki oraz przybornik do szycia. Dalej mydełko, trzy paczki chusteczek higienicznych i jedna tamponów.

To nie koniec! Jest duży notatnik. Na cały rok! I notesik z telefonami i adresami (przepisywany co roku od nowa!). Jest też książka do poczytania, aktualnie jakiś Oz (przynajmniej nazwisko krótkie…). A klucze do auta mają dopięte trzy breloczki. Jeden się świeci, jeden pachnie, a trzeci chyba ich pilnuje. Pamięć przenośna do komputera jest na takim pasku, że można się na nim powiesić albo ciągnąć torbę za sobą. Oczywiście jest też śliczny telefonik w etui i ładowarka do tegoż. No to jak ona ma coś w tej torbie znaleźć? Czasem, gdy moja lepsza połowa wychodzi z domu z tym bagażem, zastanawiam się, czy się przypadkiem nie wyprowadza…

Przemysław Osuchowski

 

 

 

Oceń artykuł
1KOMENTARZ
  • Avatar
    Magda M 18 października, 2012

    W opisie pod zdjęciem zamiast „damskiej torebki” powinno być „męskiej kieszeni” 🙂 A zawartość torebki- fascynująca, ja musiałabym zebrać razem torebki przynajmniej 3 przyjaciółek, by taki uzbierać. Chociaż może wystarczyłaby sama mojej mamy… Aż mnie boli, jak ją czasem podniosę, ale już dawno przestałam sugerować remanent: żaden argument nie działał, łącznie z zakupieniem pięknej skórzanej aktówki wytłaczanej w krokodylka 😉

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach