Home / Felietony  / Ciemna zimowa noc

Ciemna zimowa noc

A gdyby tak zrzucić maskę i przyznać przed sobą, że to rozpacz? Świadoma. A kiedy minie, będzie tylko lepiej

Uczyń rozpacz świadomą / fot. Kaboompics

Nie pocieszę cię. To może potrwać. I nie chodzi o to, że w tym czasie leżysz w łóżku, zamroczona winem i szlochasz, pogrążając się w rozpaczy. Czasem tak rzeczywiście może być, ale najczęściej jest tak, że w tym czasie chodzisz do pracy, rozmawiasz z ludźmi, nawet się śmiejesz. Zakładasz maskę. Ale kiedy wracasz do domu, patrzysz w lustro i widzisz ciemność schowaną w oczach. Ludzie czują, że coś się z tobą dzieje, ale nie dosięgną cię tam, gdzie jesteś. Może tam nigdy nie byli i nie dotrą

Uczyń rozpacz świadomą / fot. Kaboompics

Uczyń rozpacz świadomą / fot. Kaboompics

Rozpacz, która nas ogarnia na pewnym etapie życia i której się poddamy, może być początkiem nowego. Rozpacz jest kryzysem, jest przełomem, jest znakiem, że nie godzimy się na to, by było dalej tak, jak dotąd; że nie jesteśmy martwi. To jest moment, gdy wielu z nas decyduje się na psychoterapię. Terapia wymaga konfrontacji z tym, co w nas najciemniejsze i spychane na samo dno, czego istnieniu w sobie zaprzeczamy. To „coś” jednak działa z ukrycia na nasze życie, nasze wybory i losy. Psychoterapia pomaga wydobyć to, co oddziałuje na nas z nieświadomości i co często rujnuje nam życie. Włączenie tego „czegoś” do świadomości pomaga przełamać rozpacz, zwaną też inaczej depresją lub – bardziej poetycko – „ciemną nocą”. Carl Gustav Jung, psychiatra, naukowiec i filozof, napisał: „Nie stajemy się zdrowsi, wyobrażając sobie światło, lecz czyniąc ciemność świadomą”.

Dotąd wygodnie było udawać, że wszystko jest dobre i jasne, a my tylko myślimy o pięknych sprawach. Pozorną korzyścią jest uporządkowany, zdrowy świat i o wiele mniej konfliktów. Niekorzyść polega na tym, że człowiek, który w to uwierzył, pozostanie na poziomie rozwoju małego dziecka, będzie wszystkim schodził z drogi i nie zawalczy o swoje prawa. Być dzieckiem jest przyjemnie, wystarczy być tylko odpowiednio posłusznym. Jednakże dorosły człowiek zachowujący się infantylnie bardzo szybko staje się śmieszny i z czasem jego problemy będą się nasilać.

Warto przy tym pamiętać, że niczego, co wartościowe, nie dokonuje się ani nie poznaje bez wysiłku, a nawet bez pewnych poświęceń i bez dyscypliny. Dlatego, jeśli ktoś obiecuje nam, że w ciągu czterech tygodni nauczy nas grać na jakimś instrumencie albo wyprowadzi z depresji, możemy sobie dać spokój. Psychoterapię u specjalisty mogłabym porównać właśnie do nauki gry na fortepianie – na początku odkrywamy pojedyncze dźwięki, poznajemy gamy, stukamy w klawisze kilkoma palcami i często jest to udręka. Dopiero po pewnym czasie odkrywamy w tym harmonię i cel. Wszystko zaczyna się układać w logiczną całość, a „ciemna noc” kończy się i zyskuje sens.

Aleksandra Przychodzeń

Aleksandra Przychodzeń jest psychoterapeutką, autorką artykułów z zakresu psychologii i psychoterapii, recenzentką książek psychologicznych. Współpracowała m.in. z „Wiedzą i Życiem”. „Przekrojem” i Wydawnictwem Santorski&Co. Pracuje w Krakowie

 

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Czemu pytam?

Chcę być informowany/a o odpowiedziach