Home / Ludzie  / Gwiazdy  / Ciało bogini za nic się nie wini?

Ciało bogini za nic się nie wini?

Krok w stronę samoakceptacji

Bogini to szczęśliwa kobieta, swobodna w ciele i w sercu.

Bogini to szczęśliwa kobieta, swobodna w ciele i w sercu. / fot. materiały prasowe

 

Instagramowa rzeczywistość znacznie odbiega od codziennego życia. Doskonale wie o tym Aleksandra Domańska, która w social mediach rozpoczęła rewolucję i opatrzyła ją hasztagiem „Ciało bogini za nic się nie wini”. Aktorka bez skrępowania publikuje na swoim profilu w pełni naturalne zdjęcia – takie, na których widać wystające boczki czy cellulit. W ślad za Domańską poszły inne celebrytki, bo przecież nikt nie jest idealny

 

Od czego się zaczęło?

 

 

Akcja „Ciało bogini za nic się nie wini”, jest protestem przeciwko promowaniu nierealnych standardów piękna. Aleksandra Domańska zaczęła działać, kiedy po głośnej premierze filmu „Podatek od miłości” media bardziej interesowały się jej figurą niż karierą aktorską. Domańska postanowiła wówczas rozpocząć polemikę z kanonem piękna proponowanym przez social media.

 

Bogini to szczęśliwa kobieta, swobodna w ciele i w sercu. Potężna, nieprzewidywalna, głęboka, potencjalnie dzika i destrukcyjna lub spokojna i łagodna, ale zawsze pełna życia, oddana i kierowana przez wielką siłę oceanu jej serca

 

– tłumaczy aktorka w jednym z instagramowych postów. Do akcji dołączyły między innymi: Aleksandra Żebrowska, Agnieszka Sienkiewicz, Maffashion, Karolina Malinowska, Elżbieta Romanowska i wiele innych znanych kobiet.

 

 

 

 

Krok w stronę samoakceptacji

 

 

Posty znanych osób, które dołączyły do akcji Oli Domańskiej pokazują między innymi: niedoskonałości cery, cellulit , wystające fałdki czy boczki – jednym słowem wszystko to, co przywykliśmy skrzętnie ukrywać pod warstwami ubrań lub makijażu. Czego natomiast na zdjęciach gwiazd nie widać? Odpowiedź jest prosta: wstydu i zażenowania. Każda z celebrytek wydaje się być dumna ze swojego ciała, nawet jeśli nie jest perfekcyjne, w tradycyjnym rozumieniu tego słowa. Zdjęcia, pod którymi widnieje hasztag #ciałoboginizanicsięniewini tworzą przesłanie. Mówi ono, że my – kobiety – powinnyśmy zaakceptować siebie takimi, jakimi jesteśmy. Dlaczego? Bo analizowanie niedoskonałości to zwykła strata czasu.

 

 

 

Akcja „Ciało bogini za nic się nie wini” to ogromny krok w stronę samoakceptacji. Dzięki pogodzeniu się z własną cielesnością możemy skupić się na rozwoju osobistym – doskonalić to, co w nas najpiękniejsze.

 

 

Różnorodność jest dziś w cenie

 

 

Ruch body positive , do którego z pewnością można zaliczyć akcję „Ciało bogini za nic się nie wini” skutecznie zmienia świat. Propaguje życie w zgodzie ze sobą, promuje #selflove – całkowitą akceptację własnego ciała. Żyjemy w czasach mediów społecznościowych, gdzie wszystko jest „idealne” i wykreowane. Od jakiegoś czasu, bardziej niż udawanej perfekcji potrzebujemy jednak szczerości i prawdziwości. O tym jak bardzo akcja Aleksandry Domańskiej była potrzebna świadczy ogromne zainteresowanie – hasztag z dnia na dzień jest coraz bardziej popularny – nie tylko w Polsce. Sama aktorka na swoim instastory publikuje zdjęcia kolejnych osób, które postanowiły wyluzować i zacząć walkę z kompleksami.

 

 

View this post on Instagram

#ciałoboginizanicsięniewini

A post shared by Aleksandra Domańska (@aleksandra.domanska) on

 

 

Aleksandra Domańska #ITGIR jakiej świat nie widział!

 

 

Kylie Jenner, Alexa Chung, Emily Ratajkowski czy Chiara Ferragni – to tylko niektóre z najbardziej popularnych it-girls na świecie. Co je łączy? Wszystkie są muzami projektantów, trendseterkami i szturmem podbijają Instagram. Ich konta na portalach społecznościowych śledzą miliony fanów. Wyznaczają trendy – urodowe, modowe lub jak Aleksandra Domańska społeczne!

 

Instagram Oli Domańskiej różni się jednak od typowego konta dziewczyn, które zwykliśmy określać mianem it-girls. Na próżno szukać na nim wyreżyserowanych sesji zdjęciowych, sztucznych uśmiechów i słodkiego świata przepełnionego nowościami od sponsorów. Domańska wyznacza nowy kierunek w byciu „it”. Stawia na naturalność, spontaniczność i pokazuje, jak pokochać siebie w dobie wykreowanych kanonów piękna. Aktorka udowadnia, że teraz w modzie jest siła i pewność siebie. Ona sama dobrze wie czego chce i nie boi się po to sięgać! Efekty? Obecnie na Instagramie Domańską śledzi już ponad 195 tysięcy osób! Grono fanów z dnia na dzień staje się coraz większe!

Bohemian Dream z Aleksandrą Domańską

 

 

Nowa kampania BORN2BE z Olą Domańską w roli głównej, jest dokładnie taka, jak aktorka – wyrazista, nieoczywista, a przy tym kobieca i zmysłowa. Marka za pomocą zdjęć tworzy nietypową efemeryczną historię. Przygodę, w której wszytko może się wydarzyć. Kobieta staje się pewną siebie podróżniczką, której niestraszne są dzikie pustynie, wysokie skały i bezkresne przestrzenie. Robi to, co dyktuje jej serce. Jest wolna, ulotna i wyjątkowa…

 

 

Marka przy pomocy zdjęć tworzy nietypową efemeryczną przygodę, w której wszytko może się zdarzyć.

Marka przy pomocy zdjęć tworzy nietypową efemeryczną przygodę, w której wszytko może się zdarzyć. / fot. materiały prasowe

 

 

Kobieta staje się w niej pewną siebie podróżniczką.

Kobieta staje się w niej pewną siebie podróżniczką. / fot. materiały prasowe

 

 

Nowa kampania BORN2BE z Olą Domańską w roli głównej

Nowa kampania BORN2BE z Olą Domańską w roli głównej. / fot. materiały prasowe

 

 

Od kuchni…

 

Kulisy sesji zdjęciowej możecie oglądać na Instagramie Aleksandry Domańskiej. Aktorka zdradziła, co się działo na backstagu. Jak zawsze, opublikowanym postom towarzyszył zdrowy dystans, zabawny koncept i poczucie humoru. Domańska kolejny raz puściła oko do swoich followersów!

 

View this post on Instagram

I jeszcze jeden i jeszcze raz #deyoncé

A post shared by Aleksandra Domańska (@aleksandra.domanska) on

 

Monika Janusz

Oceń artykuł
1KOMENTARZ
  • Avatar
    Limonka Sierpień 5, 2019

    Fajna opcja, jednak nie każda kobieta zaakceptuje cellulit i zacznie sie z niego cieszyć. Sama nie mogłam. Polecam ogólnie picie dużej ilości wody. Odpowiednie nawodnienie organizmu, czyli minimum dwa litry płynów dziennie, zaś w upały odpowiednio więcej, wspomagają prawidłową przemianę materii i poprawiają kondycję skóry. Jeżeli wcześniej organizm kobiety był regularnie odwadniany, a w ciągu kilku tygodni zapewnimy jego stosowne nawodnienie, to problem cellulitu może się zmniejszyć.
    U mnie osobiście dobre efekty dał równiez zabieg endermologii https://beautytower.pl/modelowanie-sylwetki/endermologia/ – znacznie zmniejszył nasilenie cellulitu!

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Czemu pytam?

Chcę być informowany/a o odpowiedziach