Sunday, August 14, 2022
Home / Kultura  / Chuliganka to stan duszy – recenzja książki

Chuliganka to stan duszy – recenzja książki

Izabela Jung „Chuliganka” - miłość ponad wszystko i przeciw wszystkiemu, czy to może się udać?

"Chuliganka" Izabela Jung

"Chuliganka" Izabela Jung / fot. materiał prasowy

Izabela Jung w swojej powieści „Chuliganka” przedstawia nam historię Ewy i Zeliema. Ona – trzydziestoletnia, idealna żona, matka dwójki dzieci. On zaś to dwudziestoletni student stomatologii, który w ramach dorywczej pracy, najął się jako robotnik remontujący poddasze w domu Ewy. Oczywiście mowa tu będzie o romansie tych dwojga. Tylko, że oprócz różnicy wiekowej i stanu cywilnego dzielić ich będą pewne niuanse kulturowe, bo Zeliem to… Czeczeniec i muzułmanin.

"Chuliganka" Izabela Jung

„Chuliganka” Izabela Jung / fot. materiał prasowy

Żaden z tych aspektów nie powstrzymuje głównej bohaterki przed związaniem się z tym młodym mężczyzną. Co więcej, powiedziałabym, że Ewa jest wręcz zdeterminowana, by ów romans nawiązać. I trudno powiedzieć, czy to efekt nagłego zakochania się w obcokrajowcu, czy znudzenia dotychczasowym trybem życia. Prowadzeniem domu, doglądaniem z rzadka biznesu założonego raczej z kaprysu, a nie ze względów materialnych, wychowywaniem dzieci i ciągłą nieobecnością męża. Nie wiadomo, czy to autorka potraktowała troszkę po macoszemu tę, skądinąd, ważną postać w powieści, czy też jest to właśnie ten typ męża, który bardziej ciałem niż duchem jest członkiem rodziny i owego miłosnego trójkąta.

Ewa więc robi wszystko, by zbliżyć się do Zeliema i zyskać jego atencję. Czasem wręcz zachowuje się niemal jak nastolatka: pokrętnie zdobywa jego numer telefonu, aranżuje pozornie przypadkowe spotkania. Porad zasięga u swojej gosposi lub u…wróżki. Jest w stanie przekreślić wszystko, co do tej pory osiągnęła, dla tego związku. Zeliem wnosi do jej życia świeżość, młodość, jakąś egzotykę. Mężczyzna początkowo nie chce tego romansu, między innymi ze względu na swą wiarę, ten fakt jeszcze bardziej główną bohaterkę podnieca. Częściej to ona mu się narzuca, domaga się kolejnych spotkań. Czeczeniec nazywa ją „swoją chuliganką”, a określenie to w tej powieści idealnie pasuje do stanu psychicznego Ewy. Gorący romans, ciągłe rozstania i powroty, wzajemne odpychanie się i przyciąganie kochanków, potajemne spotkania. Romans, ale przypominający właśnie chuligański wybryk. Kobieta wie, że ten związek nie ma przyszłości. Raczej nie zdecydowałaby się na przeprowadzkę do Czeczenii i życie w muzułmańskiej rodzinie, a tylko taki scenariusz przewiduje Zeliem.

Zdecydowanie bardziej polubiłam tę drugą Ewę, która ukazana zostaje na końcu powieści. A Ewa-chuliganka gdzieś się zaszyła, tak jakby to był chwilowy stan duszy bohaterki. Może to po prostu stan, gdy kobieta jest bezgranicznie zakochana i zdolna do wszystkiego? Teraz widzimy Ewę – kobietę dojrzałą, która realistycznie spogląda najpierw na romans, potem na nieudane małżeństwo. Analizuje dalsze wydarzenia. Jest to już trzeźwe spojrzenie, bez tej całej aury nieco fatalnego zauroczenia. Ta końcówka, będąca właściwie monologiem głównej bohaterki, to niemalże jej autoanaliza psychologiczna. Rozdział, który ratuje w zasadzie całą książkę i decyduje o niesztampowości fabuły. Cukierkowych romansów wszak na naszym podwórku literackim było już sporo. Miło, kiedy pisarz, szczególnie debiutujący, nie podąża już utartymi ścieżkami. Poproszę o więcej takich debiutów.

Ewelina Wasilewska

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ