Tuesday, December 1, 2020
Home / PARTNER MK  / Cellulitowi na pohybel (test zabiegu LipoShock)

Cellulitowi na pohybel (test zabiegu LipoShock)

Skóra nierówna jak niewyprasowane prześcieradło? To już przeszłość.

bilenda wave shock

„już nawet polubiłam swoje krągłości, ale na litość, niechże chociaż będą gładkie!” / fot. K. Macios

Obchodząca niedawno 101. urodziny Danuta Szaflarska powiedziała kiedyś, że najtrudniejszy jest dla kobiety moment, gdy przekracza trzydziestkę, bo wtedy wie, że opuszcza młodość. Potem to już tylko zabawa

bilenda wave shock

„Już nawet polubiłam swoje krągłości, ale na litość, niechże chociaż będą gładkie!” / fot. K. Macios

Ja, z trójką z przodu od prawie roku, zaczęłam dostrzegać, że istotnie to, co jeszcze kilka lat temu uchodziło mi płazem, teraz negatywnie odbija się na moim ciele. Patrzę np. na swoje zdjęcie z wakacji. Piasek, palmy, słońce, piękny strój kąpielowy… a na twarzy niedoskonałości, pieprzyki, na udach popękane naczynka – skóra nierówna jak niewyprasowane prześcieradło z grubej bawełny. O obwodzie ud nie wspomnę, bo już nawet polubiłam swoje krągłości, ale na litość, niechże chociaż będą gładkie! Wiadomość z „Miasta Kobiet” („Hej! Czy nie chciałabyś się wybrać do Instytutu Bielenda i przetestować zabiegu LipoShock na cellulit?”) była jak zbawienie. Jasne, że chcę.

W gabinecie przyjęła mnie kosmetolog Justyna Adamczyk, która zanim włączyła urządzenie LipoShock – ich tajną broń na cellulit, dokładnie obejrzała moje ciało. – W pani przypadku cellulit jest nieduży, więc wystarczy jeden zabieg – uspokoiła mnie. – Aby się pozbyć dużych zgrubień, widocznych gołym okiem, konieczna byłaby seria kilku zabiegów. Przychodziły do nas panie z cellulitem tak zaawansowanym, że był aż bolesny. Dziś po diecie i zabiegach mają piękne gładkie ciało, co więcej, efekt jest bardzo trwały – dorzuciła. „Uff – pomyślałam – nie jest ze mną tak źle, ale z tym draństwem lepiej walczyć, gdy jest małe. Zaczynajmy”.

Urządzenie LipoShock przeznaczone jest do walki z cellulitem i miejscową otyłością. Sprzęt został wyposażony w trzy głowice, które skutecznie działają na problematyczne partie ciała. Efektem jest zwiększenie napięcia oraz poprawa sprężystości skóry. Unikalność metody LipoShock polega na wykorzystaniu siły niewykorzystywanych dotąd fal dźwiękowych ShockWave i fal ultradźwiękowych. ShockWave to fale o wzrastającym ciśnieniu, które rozbijają nierówności tkanki tłuszczowej. Działanie głowicy pobudza też układ limfatyczny, poprawia unaczynienie i drenaż płynów. – Proszę sobie wyobrazić kiść winogron, które rozbija ta głowica – zaproponowała kosmetolog, chcąc poruszyć moją wyobraźnię.

shock wave bielenda celluit

„Po drenażu czułam się lżejsza o parę kilo, jakby zeszła ze mnie zbędna woda, a ciało nabrało nowej energii.” / fot. K. Macios

Moja pierwsza myśl: „Będzie bolało”. Mam niski próg bólu, ale muszę przyznać, że gdy w trakcie zabiegu głowica uderzała po moich udach (łącznie 8 tys. razy), byłam w stanie całkowicie się zrelaksować – czułam tylko śmieszne smyrganie. Głowica tego urządzenia przyłożona do ciała nie parzy ani nie kłuje, jak niektóre lasery. Nic z tych rzeczy. Jedyny minus? Głośno pracuje, co jest jednak zupełnie znośne.

Po „ostukiwaniu” przyszła pora na ultradźwięki, które wprawiając w drgania błony komórek tłuszczowych, powodują ich rozrywanie. Znów nieco dzwoni w uszach, ale za to na skórze sama przyjemność – dwudziestominutowy masaż gładką i delikatnie ciepłą głowicą. Ostatnią częścią zabiegu był drenaż limfatyczny – już nie tylko ud, ale całego ciała. Dzięki niemu rozbity tłuszcz zostaje odprowadzony, aby w wątrobie mógł ulec metabolizmowi. Dokonuje się tego urządzeniem przypominającym odkurzacz, z rurą ssącą wyposażoną u wlotu w dwa rollery, które genialnie masują ciało. Ciekawostką jest, że do tego typu drenażu trzeba się ubrać w obcisły kombinezon z tkaniny przypominającej tkaninę grubych rajstop. Wygląda się w nim prześmieszne, ale czego się nie robi dla urody.

Po drenażu czułam się lżejsza o parę kilo, jakby zeszła ze mnie zbędna woda, a ciało nabrało nowej energii. A co z udami? Jeszcze tego samego dnia, podczas kąpieli, nie mogłam się nadziwić, jakie są gładkie, a skóra napięta. Jakby wyprasowana i odżywiona. Z pewnością będę się jej uważnie przyglądać – w końcu młodsza już nie będę, a gdy znów się pogniecie, już wiem, dokąd skierować kroki.

Zabieg testowałam w Instytucie Piękna Bielenda, Kraków, ul. Biskupia 4, www.instytut.bielenda.pl

Karolina Siudek

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach