Home / Ludzie  / Wywiady  / Bogumiła Szyszka-Charewicz: Od onkologii po medycynę estetyczną

Bogumiła Szyszka-Charewicz: Od onkologii po medycynę estetyczną

Dr Bogumiła Szyszka-Charewicz zajmowała się medycyną estetyczną, kiedy w Polsce dziedzina ta jeszcze raczkowała

Dr Bogumiła Szyszka-Charewicz: od onkologii po medycynę estetyczną

Dr n. med. Bogumiła Szyszka-Charewicz: Jestem lekarką chorób wewnętrznych i radioterapeutką-onkologiem, w dodatku całkiem dobrym, potrafię zmotywować chorych do walki / fot. Lena Krzepina

Zajmowała się medycyną estetyczną jeszcze w czasach, gdy ta była niszową gałęzią medycyny. Dziś dr n. Med. Bogumiła Szyszka-Charewicz, dyrektorka Centrum Medycznego Supermed, łączy swoje wszechstronne wykształcenie lekarskie z wrażliwością na zdrowie i piękno swoich pacjentów

 

Aneta Pondo: Gdy zajęła się pani medycyną estetyczną, ta dziedzina w Polsce jeszcze raczkowała.

 

Dr n. med. Bogumiła Szyszka-Charewicz: Tak. To było 14 lat temu. Pracowałam jako lekarz internista, ale że lubię poznawać nowe rzeczy, rozglądałam się za studiami podyplomowymi. Pojawiła się wówczas po raz pierwszy w Krakowie kosmetologia dla lekarzy, a więc nawet nie nazywało się to jeszcze wtedy medycyną estetyczną, chociaż właśnie tego się tam uczyliśmy.

 

Jakie były początki?

 

Bogumiła Szyszka-Charewicz: Czternaście lat temu podstawą medycyny estetycznej był botoks i wypełniacze. Zaczęły się pojawiać lasery neodymowo-yagowe i CO2, czyli takie, które dawały możliwość zamykania naczynek czy usuwania przebarwień. Teraz trendy zmieniają się w ogromnym tempie. Cały czas się kształcę, przynajmniej 4 razy w roku jestem na jakimś szkoleniu, bo studia i praktyka to za mało na tak dynamiczny rozwój tej dziedziny.

 

Jakie są te trendy?

 

Bogumiła Szyszka-Charewicz: Podstawowym trendem, który mnie cieszy, jest dążenie do tego, żeby twarz po zabiegu wyglądała naturalnie, żeby nie było stygmatyzacji, że coś zostało zrobione. Mówi o tym dużo Maruricio de Maio, brazylijski chirurg plastyk, u którego się szkoliłam. Opracował on kod de Maio, czyli takie punkty i sposoby
podawania kwasu hialuronowego, żeby twarz wyglądała na młodszą, ale żeby nikt się nie domyślił, że coś zostało w nią wstrzyknięte.

 

Ma pani swoje ulubione zabiegi?

 

Bogumiła Szyszka-Charewicz: Najbardziej lubię zabiegi, które działają natychmiast, czyli wypełniacze (kwas hialuronowy) oraz HIFU, czyli skoncentrowane ultradźwięki o wysokiej częstotliwości. Jestem zachwycona skutecznością tej metody. Można nią zlikwidować obwisające „chomiczki”, czyli zaburzone kontury żuchwy, podnieść opadające łuki brwiowe, wymodelować skórę ciała (np. tzw. pelikany na ramionach, wewnętrzne części ud).

 

Testuje pani zabiegi na sobie?

 

Bogumiła Szyszka-Charewicz: Tak. Wszystkie nowe techniki i nowe preparaty. Chcę wiedzieć, co pacjentka czuje, kiedy widzi efekt – czy jest bolesność, siniaki, jak długo utrzymuje się stan zapalny i co się potem dzieje z preparatem.

 

SUPERMED, miejsce, które pani tworzy, to dużo więcej niż gabinet medycyny estetycznej.

 

Bogumiła Szyszka-Charewicz: Taka była idea – stworzyć miejsce, gdzie można łatwo dojechać, zaparkować i skorzystać z kompleksowej usługi. Mamy więc oprócz gabinetu medycyny estetycznej i kosmetologicznego świetnie wyposażone gabinety stomatologiczne, ginekologiczny i rehabilitacyjny. Przyjmują u nas ortopeda, neurochirurg, kardiolog, urolog, dietetyczka i chirurg plastyk. Bardzo dbamy o bezpieczeństwo i aseptykę, mamy sterylizatornię
z autoklawami medycznymi w oddzielnym pomieszczeniu. Na miejscu jest punkt pobrań krwi do badań diagnostycznych. Można też wykonać USG, w dodatku nasza specjalistka zna się doskonale na diagnostyce
schorzeń nowotworowych.

 

A propos chorób nowotworowych. Do niedawna pani też się nimi zajmowała.

 

Bogumiła Szyszka-Charewicz: Jestem lekarzem chorób wewnętrznych i radioterapeutą-onkologiem, w dodatku całkiem dobrym, potrafię chorych zmotywować do walki w trudnym okresie, potrafię być z nimi i z ich rodzinami do końca. Pracowałam przez wiele lat w szpitalach i równocześnie zajmowałam się medycyną estetyczną, która była odskocznią od tych trudnych spraw.

 

Jak przenosi pani tamto szpitalne i onkologiczne doświadczenie na obecną praktykę?

 

 

Bogumiła Szyszka-Charewicz / fot. Lena Krzepina

Bogumiła Szyszka-Charewicz: Dzięki wykształceniu, specjalizacjom i doświadczeniu mam holistyczne spojrzenie na pacjenta, potrafię go dobrze zdiagnozować. Wiem też, w jakich przypadkach osoby, które przeszły choroby nowotworowe, mogą korzystać z terapii upiększających. To samo dotyczy chorób autoimmunologicznych i chorób
tzw. układowych. Traktuje się je często z automatu jako przeciwwskazanie do zabiegów medycyny estetycznej, a to nie jest prawda, trzeba tylko wiedzieć, co jakiemu pacjentowi można zaproponować, aby terapia była dla niego bezpieczna i skuteczna.

 

A co daje pani kung-fu?

 

Bogumiła Szyszka-Charewicz: Rzeczywiście, poszłam kiedyś z dziećmi na zajęcia kung-fu, dzieci się wykruszyły, a ja zostałam. Ale to już za mną. Teraz cztery razy w tygodniu mam zumbę i fitness.

 

CENTRUM MEDYCZNE SUPERMED
ul. Królowej Jadwigi 148A /1A, Kraków
tel.: +48 12 395 71 51, +48 539 348 834
www.cm-supermed.pl

Dziennikarka i redaktor naczelna „Miasto Kobiet”, które wymyśliła i wprowadziła na rynek w 2004 rok. „Miasto Kobiet” to jej miłość, duma i pasja. Prezeska Fundacji Miasto Kobiet, która wspiera kobiety w odkrywaniu ich potencjału oraz założycielka Klubu Miasta Kobiet – cyklu spotkań dla kobiet z inspirującymi gośćmi.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Czemu pytam?

Chcę być informowany/a o odpowiedziach