Home / Ludzie  / Kre-aktywne  / Bike Jamboree: Moje wielkie rowerowe szaleństwo

Bike Jamboree: Moje wielkie rowerowe szaleństwo

Po co przejeżdżać rowerem przez Ałtaj w grudniu?

BIKE JAMBOREE w Kazachstanie / fot. materiały prasowe

– Kiedy po pięciu tygodniach jazdy przez Turcję, iracki Kurdystan i Iran zsiadłam z roweru nad Morzem Kaspijskim, wiedziałam, że nic już nie będzie takie samo. Ta podróż otworzyła przede mną drzwi, które już nie chciały się zamknąć – mówi Ula Ziober, która dwa lata temu wzięła udział w rowerowej sztafecie z Polski do Japonii. Niedługo potem, Ula przejechała z kolejnym etapem Rowerowego Jamboree przez Pamir, a kilka miesięcy później – wzdłuż Bałtyku. Teraz przygotowuje się na kolejny miesiąc na rowerze – poprowadzi 8. etap Bike Jamboree z Rosji do Mongolii przez góry Ałtaj. Dlaczego?

BIKE JAMBOREE w Kazachstanie / fot. materiały prasowe

Bike Jamboree, czyli kręcimy rowerami wokół świata

Bike Jamboree to polska rowerowa sztafeta dookoła świata, której założeniem jest objechanie globu w ciągu ponad dwóch lat. Rowerzyści jadą w kilkuosobowych grupach, a każdy etap trwa prawie równy miesiąc. Każdy z etapów ma do pokonania około 1000 kilometrów – po górach, stepach, lasach, w upale i mrozie. Składy kolejnych etapów spotykają na trasie, przekazując sobie rowery, sprzęt biwakowy oraz sztafetową pałeczkę. Coraz dalej na wschód, coraz bliżej celu, którym jest międzynarodowy zlot skautów w Wirginii, w lecie 2019 roku. Bike Jamboree istnieje dzięki uporowi, pasji i niestrudzonemu hartowi ducha swoich uczestników, ale także dzięki sponsorom, którzy pomagają kolejnym etapom bezpiecznie odbywać swoją podróż. Tych jednak, Bike Jamboree nieustannie szuka i zachęca do współtworzenia tego wyjątkowego polskiego projektu.

Trasa Bike Jamboree wiedzie z Gdańska przez Europę Wschodnią, Azję Centralną oraz syberyjskie bezkresy Rosji, aż po położone na „końcu świata” Jakucję i Czukotkę. W okolicach cieśniny Beringa, sztafeta przeprawi się przez morze dzielące Azję od Ameryki Północnej, aby kontynuować wyprawę drogami dziewiczej Alaski, północnej Kanady oraz zachodniej i centralnej części Stanów Zjednoczonych. Ze Wschodniego Wybrzeża polscy rowerzyści „przeskoczą” do Zachodniej Europy, by zakończyć ponad 2-letnią podróż na Wyspie Sobieszewskiej w Gdańsku.

Z choinką na rowerze

– Ale problem polega na tym, kochany tato, że chcę to być ja – mówi Iśka / fot. materiały prasowe

Wszystko brzmi zgrabnie i logicznie. Idea jest piękna, pomysł ciekawy i ambitny. Pytanie brzmi – po co? O to pytanie odbija się za każdym razem chyba każdy podróżnik, który „wymyśla sobie” jakiś projekt. W głowie powstaje idea, pragnienie, które nie daje spać i które domaga się realizacji. Gdy wyjaśniłam dokładnie swojemu tacie na czym będzie polegał mój udział w sztafecie, gdzie jadę i co zamierzam osiągnąć, nie usłyszałam pytania „Czy to sprawi ci radość?”, „Czy to jest twoje marzenie?”, czy nawet „Czy jesteś na to gotowa fizycznie?”. Usłyszałam pytanie „A nie może tego zrobić ktoś inny?”. Oczywiście, że może. Ale problem polega na tym, kochany tato, że chcę to być ja.

Wszystkie kobiety Bike Jamboree

Razem z Ulą i Megi podjęłyśmy decyzję o przejechaniu przez Ałtaj w grudniu. Towarzyszyć nam będą Rafał i Mateusz. Oraz Święty Mikołaj, wspomnienie wigilijnego stołu i sylwestrowe ognie sztuczne. Grudzień – ten najbardziej magiczny i wyjątkowy miesiąc w roku spędzimy na rowerach, w górach, daleko od domu. Ale za to blisko swoich marzeń. Kiedy usłyszałam o Bike Jamboree po raz pierwszy wiedziałam, że wezmę w nim udział. Grudzień uznałam, za czas idealny – nie ma lepszego sposobu na zakończenie 30. roku życia, niż w warunkach ekstremalnych. Nad udziałem w tej edycji sztafety długo nie myślała też sama Ula.

– Gdyby nie udział w Rowerowym Jamboree, najprawdopodobniej nigdy nie stworzyłabym też Rowerowego Domu Kultury, z którym objechałyśmy granice Polski w 2016 roku. Dlatego, gdy tylko usłyszałam o sztafecie dookoła świata pytanie nie brzmiało „Czy jadę?”, ale „Który etap wybieram”. Lubię podnosić sobie poprzeczkę więc wybrałam przekraczanie gór Ałtaju w grudniu – mówi Ula Ziober, liderka 8. etapu Bike Jamboree.

Nie jesteśmy jedynymi dziewczynami w sztafecie. Wprost przeciwnie – dzielnych i ambitnych kobiet jest dużo w projekcie jest dużo. W samym sztabie Bike Jamboree znaleźć można kilka, w tym Anię.
– Realizacja pierwszego projektu była cudownym połączeniem zamiłowania do podróżowania i realizowaniem siebie na dalszej drodze harcerskiej. Wyjazd dał mi nowe spojrzenie na to, co dla mnie ważne i czym jest moje spełnienie. Dał mi powera do działania. Po dojechaniu na metę do Japonii w 2015 roku nie chciałam się rozstawać ani z ludźmi, których poznałam ani z tą magiczną aurą, którą stworzyliśmy i która daje mi poczucie, że wszystko mogę. Chcę jeszcze raz doświadczyć tych doznań z drogi, więc wybieram się na kolejne etapy Bike Jamboree i chcę stwarzać taką możliwość innym, którzy chcą wracać na trasę lub przeżyć swoją pierwszą taką przygodę razem z nami. Dlatego jestem w projekcie na co dzień – mówi Ania.

– Jadę zimą, w najgorszych warunkach, rowerem po śniegu. W Ałtaju spędzę Mikołaja, swoje 31. urodziny (!), Świeta i Sylwestra – pisze Iśka / fot. materiały prasowe

Sztafeta wśród moich koleżanek zaczęła się wiele miesięcy temu, kiedy przekazywałyśmy sobie „pałeczkę” informacji przez kolejne festiwale podróżnicze i nie tylko. O Bike Jamboree dowiedziałam się od Uli podczas Festiwalu Włóczykij. Tam też poznałam Kamilę Kielar – samotną podróżniczkę, która właśnie zakończyła wielomiesięczną wędrówkę amerykańskim szlakiem PCT i która w ogromnej mierze jest odpowiedzialna za działanie Bike Jamboree. Zapytałam ją wprost, czy uważa, że dam radę. 

– Iśka. Takie rzeczy robi się głową. Nie zastanawiaj się, tylko kompletuj sprzęt – powiedziała z uśmiechem. A kiedy mówi ci to drobna blondynka o lwim sercu, po prostu wierzysz i działasz.

Na kolejnym festiwalu podróżniczym – Trampki w Gdańsku – poznałam Megi, w której odnalazłam bratnią podróżniczą duszę, a której idea Bike Jamboree zagnieździła się w sercu od razu bardzo mocno. Podczas Trampek rozmawiałam też dużo z Agnieszką, która ostatecznie zdecydowała się na udział w jakuckim etapie 13. Wiele czasu spędziłam też z Adelą, która ku mojej radości, przejechała przez Kazachstan z etapem 5.

– Miesiąc przed sztafetą stuknęło mi 25 lat i zastanawiałam się, co mogłabym zrobić dla siebie samej jako prezent – opowiada Adela – Może część kobiet wybrałaby SPA czy wycieczkę do centrum handlowego, co jest jak najbardziej w porządku. Ja jednak wybrałam SPA dla duszy, niezłe zmęczenie dla ciała, dobrą próbę dla dojrzałości i jeszcze większą dla wiary w samą siebie. A i zakupy przy okazji też zrobiłam

– śmieje się rowerzystka, którą podczas miesięcznej podróży zaskoczyły nie tylko warunki pogodowe – Nie obyło się bez kryzysu, cieszę się jednak z tego momentu załamania, bo to swojego rodzaju sprawdzian. Co zrobisz? Jak poukładasz to w swojej głowie? I to było właśnie największe wyzwanie – zrozumienie, jak bardzo psychika połączona jest z ciałem i uwierzenie w siebie. Ot, prosta sprawa, a jednak dzięki temu wyjazdowi zrozumiałam, że nadal za mało w siebie wierzę, a nie mam powodu by tak było – dopowiada Adela.

I chociaż czteroosobowy mieszany skład etapu 5. w Kazachstanie złapała niespodziewanie zima, to podróżnicy wrócili zadowoleni i dumni z siebie.
– Nie chodzi tylko o pokonywanie swoich granic fizycznych, bo wbrew pozorom najtrudniejsze są te, które wyrastają w naszych głowach – tłumaczy Ula Ziober, która na rowerze przebyła tysiące kilometrów i w Polsce i daleko poza jej granicami – Dla mnie największą wartością sztafety jest to, że nikt nie jest w niej sam. Wszyscy sobie pomagają i na każdego można liczyć. To jest wielka zaleta, ale też wielki obowiązek. Takie doświadczenie uczy pokory i otwartości na innych ludzi. Nie każdy się do tego nadaje – dodaje literka grudniowej wyprawy.

Bike Jamboree: witamy po stronie przygody


Bike Jamboree to historia o przyjaźni i wielkim wysiłku wielu osób – doświadczonych podróżników i ludzi bardzo młodych – by wspólnie zrealizować rowerową podróż dookoła świata. To rzecz o dzieleniu się pasją, doświadczeniem i inspiracjami do spełniania marzeń. To również historia o współczesnym harcerstwie i uniwersalnym duchu braterstwa oraz wartościach, które są ponad wszelkimi podziałami i granicami geograficznymi. Rowerzyści i rowerzystki Bike Jamboree ruszają w podróż, by dać sobie i innym okazję do przeżycia wspaniałej przygody. Przy okazji chcą pokazać, że skauting to niebywale ciekawy ruch społeczny angażujący młodych, ambitnych i nietuzinkowych ludzi. Ludzi, którzy potrafią ze sobą współpracować niezależnie od sytuacji politycznej na świecie, aktywnie działają na rzecz pozytywnych zmian w swoim otoczeniu.

Pośród tych ludzi jest wiele kobiet. Tych, które chcą sobie coś udowodnić i tych które chcą siebie sprawdzić. Tych, które chcą wyjść z ram swojego życia i tych, które szukają pomysłu na nowe siebie. Tych, które w siebie w ogóle nie wierzą, a uwierzyć chcą i tych, które mają pokłady energii i dobrych myśli, które chcą przekazać dalej. Kiedy patrzę na koleżanki z Bike Jamboree, widzę siłę, jakiej się nie spodziewałam. Siłę kobiecą – podbitą emocjami, obawami, potrzebą zrobienia być może kolejnego ważnego kroku w życiu. Czym jest dla mnie Bike Jamboree? Radością, którą wypracuję każdego dnia z każdym kolejnym obrotem koła.

Iśka Marchwica

BIKE JAMBOREE – around the world 2017-2019
Więcej informacji: www.bikejamboree.pl
Chcesz się zapisać? Wypełnij formularz – przedstawiciel sztabu Bike Jamboree pomoże ci w wyborze etapu i odpowie na pytania!
Bądź na bieżąco: www.facebook.com/BikeJamboree

SZUKAMY SPONSORÓW!
Bike Jamboree to projekt pasjonacki. Wspierają nas liczne firmy – w tym Kross, który przekazał nam sztafetowe rowery, Crosso, dzięki któremu mamy wytrzymałe rowerowe sakwy, Pajak, od którego otrzymaliśmy puchowe kurtki i spodenki, Regatta, która zadbała o softshelle, czy Primus, który dba o naszą kuchnię. Jednak każdy etap to kolejne koszty dlatego wciąż poszukujemy sponsorów i wsparcia. Spore fundusze pochłania naprawa sprzętu rowerowego, dojazdy na kolejne punkty etapowe, także poruszanie się po krajach, które odwiedzamy, a także samo łącze – ponieważ Bike Jamboree wchodzi w najtrudniejsze etapy, sztab stara się o łącze satelitarne, które zapewniłoby stały i pewny kontakt z rowerzystami.

Jeśli chcecie wesprzeć projekt finansowo lub w jakikolwiek inny sposób – piszcie na info@bikejamboree.pl.
Zapraszamy też do kontaktu media!

tekst z wykorzystaniem oficjalnych materiałów prasowych Bike Jamboree
zdjęcia: Roman Kliniewski, Anna Pawlak – uczestniczki etap. 5 Bike Jamboree 2017-2019

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Czemu pytam?

Chcę być informowany/a o odpowiedziach