Tuesday, November 29, 2022
Home / Kultura  / Film  / „Benedetta” – lesbijski seks w zakonie. Będzie skandal?

„Benedetta” – lesbijski seks w zakonie. Będzie skandal?

Benedetta Carlini, przez jednych uważana za świętą, przez innych za skandalistkę. Czy film Benedetta też będzie skandalem?

Benedetta - kadr z filmu

Benedetta, czy film wywoła skandal? Fot. materiały prasowe

W nowym filmie Paulo Verhoevena, autora takich klasyków jak chociażby „Nagi Instynkt”, historia Benedetty Carlini opowiedziana jest w sposób bolesny, wulgarny, seksualny, zmysłowy, brutalny i niemal fizjologiczny. „Będą jaja…”, myślałam podczas seansu, wyobrażając sobie jego premierę w Polsce

 

Czy dlatego, że Verhoven przedstawia życie mistyczki, zakonnicy i lesbijki, na którym to aspekcie opiera się cały ciężar biografii Benedetty? Niekoniecznie. Carlini nie została uznana za męczennicę, a tym bardziej za świętą, mimo jej rzekomych stygmatów i objawień. Zmarła w klasztorze, który pod koniec życia był w zasadzie jej więzieniem. Oficjalnie więc Kościół wyrzekł się Benedetty i na próżno szukać jej nazwiska w katechizmach. Nie chodzi zatem o obraz, który obraża świętą – mimo iż przez swoje ówczesne otoczenie była za takową uważana.

Benedetta Carlini. Lesbijski seks w zakonie

Nie zmienia to faktu, że akcja filmu przepełnionego lesbijskim seksem i zmysłowością łączącą Benedettę z Jezusem w jej objawieniach, dzieje się w klasztorze. Reżyser opakowuje ją w teatralność wszechobecnych świętych figurek, krzyży, nadto żarliwych, groteskowych modlitw. A to polskich katolików może uwierać mocno.

„Ciało to siedlisko grzechu”, słyszy młoda Benedetta wstępując w szeregi zakonu, „lepiej nie czuć się w nim dobrze”. To przecież przekaz płynący z Kościoła po dziś dzień. A łączenie seksualności, choćby i tej heteronormatywnej, z wizerunkiem Chrystusa i Maryi, zawsze niesie ze sobą ryzyko oskarżeń o bluźnierstwo i heretyzm.

Klimat w filmie Verhovena przypominał mi bardzo silnie „Ostatnie kuszenie Chrystusa”. Po premierze dzieła Scorsesego w 1988 roku podpalano kina. Jakie emocje wywołają sceny z „Benedetty” dziś? Nie mogę się doczekać, by się przekonać. Szczególnie ciekawa jestem opinii ministrów edukacji i kultury.

Przeczytaj koniecznie: Lilith. Kim naprawdę była pierwsza żona Adama?

Hipokryzja w kościele

Poza seksualnością, która zawsze budzi ciekawość, kontrowersję, a w pewnych środowiskach obsesję wymieszaną z obrzydzeniem, szczególnie jeśli mowa o homoerotyzmie, w filmie zauważymy też wyraźny do niej kontrapunkt. Jednym słowem określiłabym go jako: hipokryzja.

Hipokryzja Kościoła, w którym kapłani obnoszący się ze swoimi bynajmniej nie platonicznymi kontaktami z dziwkami na stos wysyłają lesbijki. W którym kobiety – zakonnice – traktowane są jak podludzie, służące i nałożnice.

U Verhovena Kościół jest brudny, zakłamany, okrutny. To miejsce, w którym ludzie grają w chorą grę, oskarżając się nawzajem o własne grzechy. To siedlisko zła, gdzie jedynym dobrem jest miłość, którą Bartolomea – kochanka Benedetty – faktycznie do niej czuje. Autentyczność i naiwność tej dziewczyny wzrusza i smuci jednocześnie. Nie ma dla niej miejsca w kościele, w którym kapłani w wątpliwość podają nawet nieskończone miłosierdzie Boga. „Tylko głupcy się Boga nie boją” – mówi kapłan przy spowiedzi.

„Benedetta” – trailer

 

„Benedetta” – film, który nie poprawia nastroju

Obraz jest brudny i ciemny. Muzyka oszczędna i głównie diegetyczna (czyli mająca swoje źródło w świecie filmu). Fantastyczne są tu role Virginii Efira, Daphne Patakii i Charlotte Rampling, które zdołały stworzyć postaci wyraziście dualistyczne. Tu nie ma podziału na tych dobrych i tych złych. Jedynym naprawdę złym jest instytucja poniżająca nawet najbardziej sobie oddanych. Jakby słowa „lepiej nie czuć się tu dobrze” były swego rodzaju mottem-parasolem.

I nie poczujemy się dobrze oglądając „Benedettę”. Brutalność i graficzność scen seksu i przemocy zostanie nam w głowach na długo podobnie jak emocjonalny ciężar, którym obciążone jest to dzieło.

Może zainteresuje cię też: 10 oldskulowych filmów erotycznych, które cię rozgrzeją

Dziennikarka, absolwentka muzykologii w Krakowie. Dużo pracuje z dźwiękiem, przede wszystkim nagraniami terenowymi. Aktualnie pochłonięta pracą nad tworzeniem dźwiękowej mapy Islandii.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ