Home / Ludzie  / Gwiazdy  / Beata Pawlikowska: Bez iluzji

Beata Pawlikowska: Bez iluzji

Dowiedz się, dlaczego Beata Pawlikowska przestała oglądać TV, nie czyta gazet ani portali informacyjnych

„Mówi się i pisze milion nikomu niepotrzebnych rzeczy tylko po to, żeby stworzyć hałas. W tym hałasie tracisz swoją duszę i przestajesz rozumieć, kim jesteś, czego pragniesz i po co żyjesz” / fot. archiwum prywatne

„Przestałam oglądać telewizję, nie czytam gazet ani portali informacyjnych. Masowe środki przekazu zalewają nas śmieciowymi informacjami i ludzie są przyzwyczajeni do tego, żeby ciągle otrzymywać nowe bodźce.” / fot. archiwum prywatne BP

„Przestałam oglądać telewizję, nie czytam gazet ani portali informacyjnych. Masowe środki przekazu zalewają nas śmieciowymi informacjami i ludzie są przyzwyczajeni do tego, żeby ciągle otrzymywać nowe bodźce.” / fot. archiwum prywatne BP

O czym chciałaby pani czytać w gazetach?

Beata Pawlikowska: Gazety powstały po to, żeby w treściwej formie przekazać ważne informacje, więc zamysł był dobry. Teraz nadrzędnym celem wydawania gazet jest zarobienie pieniędzy. Tak samo jest z radiem, telewizją, internetem. Dobrym redaktorem naczelnym jest ten, kto przynosi największe zyski. Tak samo jest z żywnością. Nie chodzi o to, żeby ludzi nakarmić. Chodzi o to, żeby fabryka jedzenia zarobiła jak najwięcej. Dlatego dodaje się do żywności toksyczne dodatki chemiczne, które są tańsze od naturalnych. Rządzi zysk. To, co daje nam nasza zachodnia cywilizacja w hurtowych ilościach, to w większości przypadków śmieciowe rzeczy.

Co się najbardziej traci w takiej śmieciowej rzeczywistości?

Beata Pawlikowska: Życie. Traci się zdrowie, bo śmieciowe jedzenie nie karmi, tylko zatruwa organizm toksynami. Traci się wewnętrzną równowagę, poczucie sensu, umiejętność rozróżnienia dobra od zła. Traci się człowieczeństwo.

Jak wyglądał moment, w którym zrozumiała pani, że chce otworzyć drzwi, wyjść z tego śmieciowego świata tam, gdzie jest prawda, gdzie nie ma iluzji; tam, gdzie się odzyskuje życie?

Beata Pawlikowska: Nie zrozumiałam tego tutaj. Myślę, że człowiek wychowany w tym świecie nie jest w stanie tego zrozumieć, bo instynktownie przyjmuje to za prawdę. Ja też tego kiedyś nie rozumiałam. Do chwili, kiedy zaczęłam mieszkać z Indianami.

Czy istnieje samotność w dżungli?

Beata Pawlikowska: Ale skąd! Samotność to podświadomy lęk. Tam czegoś takiego nie ma. Człowiek czuje się częścią przyrody i świata, nie czuje strachu i nie jest sam.

Czy tam zdołała się pani uwolnić?

Beata Pawlikowska: Na początku nie. Patrzyłam na Indian z politowaniem. Współczułam im, że są biedni, bo nie mają tych wszystkich przedmiotów, które my mamy: butów, latarki, lodówki. Ale coś mnie ciągnęło z powrotem. Przeznaczenie musiało mnie tam wysyłać, bo tam nie było ani przyjemnie, ani lekko. To jest trudne, niebezpieczne i nieprzewidywalne miejsce. A ja ciągle chciałam tam wracać. Podczas kolejnej wyprawy nagle mnie olśniło i zrozumiałam, że to oni, Indianie, mają prawdziwe życie. Oni mają prawdę, a my przetworzone wielokrotnie i ładnie zapakowane kłamstwo.

Jak nasz kontynent wygląda z oddali?

Beata Pawlikowska: Myślę, że jest najbardziej destrukcyjną cywilizacją, jaką można sobie wyobrazić. Ludzie zabijają siebie dla zysku, choćby w taki sposób, że produkują tanie słodycze i piszą na opakowaniu, że to coś ma dużo magnezu i witamin, ale w rzeczywistości jest zrobione z dodatkiem zabójczych substancji, takich jak np. syrop glukozowo-fruktozowy, który wywołuje ciągły głód i otyłość, albo aspartam, powodujący raka mózgu, czy sztuczne aromaty i smaki, doprowadzające do śmierci komórek nerwowych w mózgu. Takie jedzenie jest czystym kłamstwem i jest jednym z powodów epidemii raka, autyzmu, chorób serca, otyłości i wielu innych.

Człowiek współczesny, żeby mógł się czuć człowiekiem, musi czuć wygodę.

Beata Pawlikowska: To jest pozór wygody. Co z tego, że możesz kupić kurczaka za 5 zł, jeśli ten kurczak jest pełen antybiotyków i hormonów, które prowadzą do utraty zdrowia? Co z tego, że masz mnóstwo tanich towarów na półkach w sklepie, skoro te towary są w większości szkodliwe, trujące albo złej jakości?

Miała pani do czynienia z szamanizmem. Jak to doświadczenie na panią wpłynęło?

Beata Pawlikowska: Potwierdziło to, co czułam wcześniej. Zawsze wiedziałam, że istnieją na świecie rzeczy, których nie można pojąć ani wytłumaczyć. Szamanizmu doświadczyłam nie tylko w dżungli amazońskiej u szamanów. Coś pani powiem. Wczoraj obudziłam się o 3.30 nad ranem. W lipcu o tej porze zaczyna się świt. Otworzyłam okno i to był najbardziej szamański moment, jaki można sobie wyobrazić. Zaczarowany świat. Ptaki wydawały z siebie niezwykłe głosy, niebo było błękitne. Ludzie jeszcze spali. Spały fabryki, samochody i inne miejsca, które hałasują w ciągu dnia. Był tylko czysty świat w swojej niezwykłej, tajemniczej postaci.

Ten szary świt między nocą a dniem to moment przejścia…

Beata Pawlikowska: Człowiek uświadamia sobie wtedy, jak niezwykła siła jest dookoła, jak niezwykła moc tym wszystkim porusza, ile jest w tym magii i tajemnicy.

Gdyby jednak obudziła się pani o 3.30 nad ranem w mieszkaniu w środku miasta, nie tak jak teraz, w miejscu otoczonym zielenią, to dalej można byłoby mówić o szamanizmie?

Beata Pawlikowska: Tak, myślę, że w każdym miejscu o tej porze można byłoby doświadczyć czegoś takiego. Może wyjątkiem byłby Nowy Jork, bo tam o 3.30 niewiele osób śpi, ale nawet tam, tak mi się wydaje, świat wygląda inaczej o brzasku.

„Egoizm to jest stawianie swojej wygody ponad potrzeby innych istot. Nie jestem ważniejsza ani lepsza, tylko jestem równie ważna.” / fot. archiwum prywatne BP

„Egoizm to jest stawianie swojej wygody ponad potrzeby innych istot. Nie jestem ważniejsza ani lepsza, tylko jestem równie ważna.” / fot. archiwum prywatne BP

Próbuję sobie wyobrazić ten szamanizm na Grochowie w Warszawie i nie umiem przekonać się do tego, że można by go tam przeżyć w pełni. Czy to nie jest tak, że pewne rzeczy muszą mieć swoją oprawę?

Beata Pawlikowska: To, co jest magiczne, jest nie tylko w koronach drzew, kwiatach, rzekach, pustych polach, ale jest też w niebie, które jest takie samo nad łąką i nad głośnym, betonowym miastem. Niech pani spróbuje. 3.30 nad ranem.

Rzuca pani wyzwanie. Musiałabym przeprosić się z miastem. Mam wrażenie, że to, co pani robi, to uczenie innych miłości do siebie i do świata. Nie rodzimy się z taką umiejętnością?

Beata Pawlikowska: Nie rodzimy się z żadną umiejętnością. Nabywamy je, dorastając, a w naszej zachodniej cywilizacji uczymy się uciekania, walczenia, tego, że jesteśmy gorsi, niepotrzebni, nieważni, że inni muszą nam dać prawo do życia i muszą nas zaakceptować. Myślę, że trzeba wrócić do tego, co jest ważne, do tego, od czego wszystko się zaczyna, czyli do szacunku i sympatii wobec samego siebie, bo tylko z tego wypływa naturalny szacunek i życzliwość wobec innych.

Jak odróżnić miłość do siebie od egoizmu?

Beata Pawlikowska: Egoizm to jest stawianie swojej wygody ponad potrzeby innych istot. Lubienie siebie to jest poczucie, że jestem równie ważna jak inni ludzie. Nie jestem ważniejsza ani lepsza, tylko jestem równie ważna, potrzebna i wartościowa jak inni. Mam prawo żyć i mam prawo spełniać swoje marzenia.

Jaka moc jest w żółtych karteczkach, które doskonale się z panią kojarzą?

Beata Pawlikowska: To jest jedno z codziennych ćwiczeń na pozytywne myślenie. Na żółtej karteczce piszę jedno ważne zdanie, jedną ważną rzecz, o której warto pamiętać. Zmiana sposobu myślenia automatycznie pociąga za sobą niesamowicie piękne zmiany w życiu. Ale żeby dokonać tej zmiany, trzeba codziennie ćwiczyć. Dlatego przygotowuję codziennie jedną żółtą kartkę i publikuję ją na Facebooku, żeby w ten sposób pomóc w systematycznym ćwiczeniu.

Czy mamy w życiu jakieś stałe wartości?

Beata Pawlikowska: Oczywiście. Dobro, uczciwość i miłość rozumiana jako pozytywne nastawienie. Żeby je w sobie wzmocnić, trzeba je najpierw świadomie wybrać. A później – ćwiczyć je uparcie i wytrwale każdego dnia. Ja tak robię.

Rozmawiały: Iza Gierblińska&Edyta Hetmańska

Beata Pawlikowska jest autorką pięciu książek / fot. materiały prasowe

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Czemu pytam?

Chcę być informowany/a o odpowiedziach