Friday, July 23, 2021
Home / Moda  / Design  / Bartosz Mucha fiksuje

Bartosz Mucha fiksuje

To nie jest zwykły design. To sztuka, która sprawdza się we wnętrzu.

Design i sztuki plastyczne od początku szły w parze. Raz się do siebie zbliżały, innym razem niebezpiecznie oddalały. Do tych różnorodnych tradycji wraca Bartosz Mucha. To nie jest zwykły design. To sztuka, która sprawdza się we wnętrzu.

Twórczość Bartosza Muchy to przede wszystkim ciągłe zaskakiwanie. Artysta posługuje się pojęciem „fiksacji funkcjonalnej”, oznaczającej umiejętność dostrzeżenia nowego użycia obiektu skojarzonego uprzednio z innym celem. Brzmi poważnie, lecz w gruncie rzeczy to zabieg bardzo prosty: w przedmiocie trzeba odnaleźć jego nową, czasem zaskakującą funkcję. Mucha występuje przeciwko stereotypom dotyczącym sposobów życia we współczesnym społeczeństwie. Wszystko, jego zdaniem, może się sprawdzić we wnętrzu. Projektuje obiekty, których podstawową cechą jest łamanie stereotypów, ukazanie wielu różnych, możliwych sytuacji, w których ten sam przedmiot prezentuje coraz to nowe właściwości. Funkcjonalność tworzonych przez niego rzeczy jest niezaprzeczalna, choć jak mówi sam artysta, jest ona wypadkową formy.

Zaskakujące nieraz splatanie designu z artystyczną wyobraźnią zbliża przedmioty wychodzące spod jego ręki z twórczością surrealistów. Oni właśnie w swojej sztuce śnili, marzyli, uciekali w świat swojej podświadomości. Wyżej niż pisma Marksa cenili nieco poetycko interpretowanego Freuda. Zaskakująco szybko ta sztuka, buntująca się przeciw statecznej, mieszczańskiej kulturze, zdobyła nie tylko uznanie elity, ale i szerszą popularność. Wcześnie wzbudziła także zainteresowanie kapitalistycznego rynku i reklamy, choć miała być drogą do rewolucji społecznej. Niektórzy zarzucali surrealistom zdradę wcześniejszych ideałów, inni dowodzili, że wchodząc swoją sztuką w życie, projektując wnętrza i meble oraz tworząc modę, nadal uprawiają rodzaj dywersji, że podminowują i burzą stary porządek, wcielając w życie wolność realizowania marzeń na jawie. Salvador Dali, Max Ernst, Rene Magritte, Juan Miro, Meret Openheim czy Giorgio de Chirico flirtowali ze światem dekoracji wnętrz, reklamy, filmu. Ich prace pojawiły się z czasem na łamach kolorowych pism i magazynów, a ich sztuka do dziś wyznacza estetyczne horyzonty, czego najlepszym przykładem jest właśnie działalność Muchy.

Bartosz przypomina nam, jak to jest bawić się klockami. „Ludziki” to lampki w kształcie litery „L“, które możemy ustawiać w bardzo różny sposób. Taka lampka może swobodnie zwisać z półki albo stanąć na nocnym stoliku. Kiedy jednak do dyspozycji mamy kilka egzemplarzy, możemy zacząć się bawić, tworzyć przestrzenne kombinacje. Dzięki naszej wyobraźni powstaje rodzaj kubistycznych, geometrycznych rzeźb rysowanych światłem.

Tę samą dziecinną zabawę w układanie klocków proponuje również w pracy „40”. To zestaw sześcianów, które pod warstwą miękkiego materiału kryją gąbkę. Możemy z nich ułożyć to, co dyktuje nam fantazja lub potrzeba chwili. Fotel, kanapę, a może łóżko? Nic nas nie ogranicza. Te surrealne zabawy świetnie sprawdzają się w nowoczesnych wnętrzach, pełnych szkła i aluminium. W powagę nowoczesnych wnętrz wprowadzają szczyptę szaleństwa, ocieplają klimat.

Stolik do kompletu z fotelem „3 in 1” to też gra w klocki, ale trochę inne. Przypomina raczej elementy z oldskulowej gry „Tetris”. Poszczególne klocki mogą służyć za stołki, taboreciki, półeczki. Stolik układamy w odpowiedni kształt ze wszystkich elementów, potem nakładamy specjalny szklany blat, który utrzymuje całą konstrukcję. To pole do popisu dla naszej wyobraźni.

„Gwiazdół” to nietypowy stolik, którego konstrukcją rządzi liczba „3”. Stoi na trzech nogach, które przypominają trójwymiarowy krzyż. Trójkątny szklany blat z trzema otworami osadzony jest na górnych kończynach tej geometrycznej formy. Po odłożeniu blatu stolik można postawić na jednej nodze. Wtedy staje się podpórką pod nogi.

„Fortel bujany” to fotel w całości obszyty śnieżnobiałym futerkiem. Jest trochę utopijny wobec realiów codzienności, więc dodatkowo nasuwamy przezroczysty pokrowiec. Stawiając fotel w pionie tworzymy nową jakość – podpórkę pod głowę. Dzięki niej przyjemniej jest leżeć na podłodze i czytać książkę.

Zestaw wypoczynkowy projektu Bartosza Muchy to znów zabawa z cyklu „wykombinuj sobie, jak będzie ci najwygodniej”. Dzięki niemu codziennie możemy słuchać podpowiedzi wyobraźni i kreować otaczającą nas rzeczywistość. Wystarczy chwila. W dzień można ustawiać pufy w różne zestawy na przykład tworząc wraz z szezlongiem kształt litery „L”. Na noc, chcąc stworzyć łóżko, układamy prostokąt ze wszystkich elementów i naciągamy specjalny pokrowiec zabezpieczający przed ich rozsuwaniem. Każda z puf jest jednocześnie otwieraną skrzynią na ubrania, książki lub drobiazgi.

„Duporet” to z kolei dowód na to, że młody artysta ma poczucie humoru. I to nie tylko jeśli chodzi o nazywanie swoich prac. Kupując to oryginalne krzesło dostajemy pięć elementów wyciętych w płycie i dwanaście wkrętów. Reszta należy do nas. W kilka minut możemy podziwiać rezultaty naszej pracy. A najlepiej usiąść, żeby trochę odpocząć.

Ale są prace Bartka Muchy, które wymykają się definicji designu, zmierzając w stronę sztuki konceptualnej. Bo w gruncie rzeczy on przede wszystkim jest artystą poszukującym różnorodnych form wypowiedzi. Przykładem takiego podejścia jest „Nothing design”. Jak dalece artysta jest w stanie zaprojektować świat? Marcel Duchamp, nazywany patronem konceptualizmu, jako pierwszy przesunął zainteresowanie artysty z procesu twórczego i dzieła sztuki na przedmioty, które sztuką stawały się z woli artysty, a nie z przynależności do takiej kategorii. Ważniejsza od samego wykonania stawała się idea, koncept. Duchamp podkreślał także rolę przypadku jako czynnika decydującego w procesie twórczym. Bartosz Mucha wszedł w buty tego wieszcza dwudziestowiecznej sztuki. Jego krzesło powstaje, gdy oprzemy się o ścianę na ugiętych kolanach. Łóżkiem może być właściwie każdy fragment podłogi. Jej funkcje zresztą są zmienne, bo z miejsca do spania może się zmienić w stolik do kawy. Artysta uświadamia nam, jak wielkie znaczenie w kreowaniu rzeczywistości ma nasza wyobraźnia. Dzięki niej możemy postrzegać świat jako bardziej przyjazny, może nawet oswojony?!

„Słoik nocny” to zabawa gotowymi przedmiotami (ready mades). Mucha stworzył stolik, którego nogi stanowią… zwykłe, puste słoiki. W zestawie dostajemy tylko blat z nagwintowanymi otworami. Słoiki mogą mieć natomiast funkcję praktyczną. Gospodarz, który właśnie podejmuje gości, może je wypełnić jakimś napojem, żeby dyskusje przy stoliku nie były zbyt nużące.

Sukces tkwi w prostocie. Dowód? Kapcie projektu Bartosza. A właściwie kawałki filcu w kształcie krzyża szwajcarskiego. Można je schować do kieszeni i w odpowiednim momencie – dla wygody – zmienić w kapcie. Dzięki temu absurd wkracza w nasze życie. Albo my wchodzimy weń w wygodnym, choć nieco surrealistycznym obuwiu.

Tekst: Łukasz Gazur

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach