Saturday, August 15, 2020
Home / Rozwój  / Barbara Ravensdale z Siódmego lasu

Barbara Ravensdale z Siódmego lasu

Jeszcze do niedawna jej nie znałam, nie słyszałam jej nazwiska, nie wiedziałam o jej istnieniu, aż pewnego dnia…

Siódmy las

Do Siódmego Lasu nie doprowadzi Cię żaden GPS. Tutaj docierają osoby przywołane przez „Istotę” tego miejsca (fot. Martyna Ścibior)

Na początku lipca odbył się Flow! Summit Poland 2020. W czasie kilkudniowej konferencji rozwojowej mówcy z całego świata (wśród nich Gregg Braden, Bruce Lipton, Joe Dispenza, a z Polski m.in. Michał Godlewski, Ewelina Stępnicka) interpretowali na swój sposób flow, czyli życie w przepływie.

Opowiadali o połączeniu między myślami i emocjami, wchodzeniu w głębsze stany świadomości, skanowaniu ciała w poszukiwaniu blokad i ich transformacji, prowadzili medytacje i sesje oddechowe, śpiewali mantry. W ostatnim dniu wystąpiła Barbara Ravensdale, o której nigdy wcześniej nie słyszałam, ale która od razu przykuła moją uwagę swoją historią.

Poszerzenie świadomości

Barbara Ravensdale 7 lat temu doświadczyła nagłego, spontanicznego poszerzenia świadomości, które sprawiło, że w jednej sekundzie zyskała dostęp do wiedzy i metod pracy, których wcześniej nie znała. Stało się to w kontakcie z naburmuszoną klientką, która przyjechała do jej ośrodka „Siódmy las” i od wejścia narzekała, że nikt się nią nie interesuje i nie pyta o jej samopoczucie.

Barbara wypowiedziała słowa, których nie planowała: „Nie muszę o nic pytać. Jestem medium, więc i tak wiem, jak się pani czuje”.

Dodała jeszcze, że może klientce pomóc i zaprosiła ją na sesję. Była tak zaskoczona swoim odmiennym stanem, rodzajem rozszczepienia, w którym była w pełni świadoma, co się dzieje, a jednocześnie przebywała w innym wymiarze energetycznym, że na spotkanie zabrała psycholożkę, aby był obserwatorką tego, co się będzie działo. I w ten sposób Barbara, która nigdy wcześniej nie medytowała, nie praktykowała ćwiczeń oddechowych, nie znała technik wizualizacji, poprowadziła dwugodzinną sesję z mocno poturbowaną emocjonalnie kobietą. To był początek jej nowej drogi i rozwoju własnej metody uzdrawiania, którą nazwała Terapią Wielowymiarową.

Siedem lat temu Barbara Ravensdale doświadczyła spontanicznego poszerzenia świadomości i opracowała autorską metodę uzdrawiania – Terapię Wielowymiarową (fot. Urszula Waszkiewicz)

Od przypadku do przypadku

Kilka lat wcześniej Barbara założyła na Lubelszczyźnie, niedaleko Kazimierza Dolnego, ośrodek rozwoju świadomości Siódmy las. Kiedy wspomniała o tym w czasie swojego wykładu na Flow! Summit aż zatrzymałam wykład i odtworzyłam ponownie ten fragment. Siódmy las? Naprawdę? Czy to ten sam Siódmy Las, do którego jadę?
Zdziwienie wynikało stąd, że dokładnie miesiąc wcześniej w Siódmym lesie zarezerwowałam pokój! Nie zostało to w jakiś szczególny sposób wykalkulowane. Okazja sama mi wpadła w ręce, a ja ją przyjęłam. Przyciągnęła mnie nazwa miejsca, zdjęcia drewnianych domów zanurzonych w zieleni oraz Pokoik Pisarza wraz z pakietem Święty Spokój w ofercie. Brzmiało i wyglądało idealnie. Zaplanowałam tam, w związku z rozpoczęciem pracy nad nową książką, tygodniowe pisarskie odosobnienie. A teraz okazało się, że w bonusie otrzymuję niezwykłą historię miejsca i jego właścicielki.

Barbara na co dzień mieszka w Warszawie, a Siódmy las niemal na całe wakacje jest wynajmowany przez duże szkoły jogi, ale akurat w czasie mojego odosobnienia miały odbyć się tam jej warsztaty „Quantum Reprogramming + Podróże Wielowymiarowe”, co oznaczało, że ją poznam. Ponieważ takie „przypadki” wzmagają moją uważność, jechałam do Siódmego lasu bardzo podekscytowana.

Skręć za przydrożnym świątkiem

Do Siódmego lasu nie doprowadzi Was żaden GPS. „Prosimy, a nawet nalegamy, zlekceważ swój samochodowy system nawigacji, który sprowadzi cię na manowce”, przeczytałam na stronie ośrodka, dlatego od razu wydrukowałam szczegółową instrukcję. Zgodnie z nią zjechałam z głównej trasy, mniej więcej w połowie drogi między Kazimierzem Dolnym i Nałęczowem. Przejechałam wzdłuż pola malin, minęłam wiekową samotną lipę z krzyżem ukrytym w jej cieniu, wjechałam w mroczny jar, minęłam sad śliwkowy, otarłam się o zdziczałą plantację aronii, a potem za przydrożnym świątkiem pod ogromnym kasztanem skręciłam w prawo. Jeszcze trochę wybojów, ptaki taplające się w kałuży i zza drzew wyłoniły się dachy Siódmego lasu.

Od razu poczułam, że jest to moje miejsce. Jeden z cytatów na stronie ośrodka świetnie definiuje jego koncept „W życiu chodzi o coś więcej, niż tylko o zwiększenie jego tempa” (Mahatma Ghandi). W Siódmym lesie, gdzie dookoła lasy, łąki, pola i sady, gdzie po zmroku między krzewami śmigają świetliki, a ptaki zaczynają koncert o trzeciej nad ranem, tempo życia jest na miarę prawdziwych potrzeb człowieka, dążącego do harmonii z naturą.

Detoks w naturze

W Siódmym lesie stoi pięć domów, zbudowanych z naturalnych materiałów: drewna, kamienia i cegły. Po ich ścianach pną się kwiaty. Każdy pokój jest inny, niepowtarzalny. Na przykład czteroosobowy „Dół Jarzębiny” przypomina przestronną babciną chatkę z piecem na środku, trzyosobowa „Letnia kuchnia” ma podcieniowy taras wśród róż i pnączy winogron, a „mój” jednoosobowy Pokój Pisarza stylowe biurko przy oknie z widokiem na wzgórza. W pokojach nie ma telewizorów ani internetu (wi-fi jest w kawiarni), więc detoks od social mediów może być równie mocny jak detoks kulinarny, jeśli mamy na taki ochotę. Ośrodek specjalizuje bowiem się w diecie św. Hidlegardy z Bingen i detoksie owocowo-warzywnym wg diety Ewy Dąbrowskiej. Ma też „normalne” wegetariańskie menu.

Można przyjechać tutaj prywatnie, by nabrać dystansu do świata, albo wziąć udział w warsztatach. A ich różnorodność niemal dorównuje różnorodności natury dookoła. Są warsztaty kulinarne, malarskie, jogi, pilates, archetypów, qigong, obfitości, szycie lalek-Aniołów, odkrywanie bogini w sobie, kwantowego reprogrammingu i podróży wielowymiarowych.

Siódmy Las

Każdy z pięciu drewnianych domków w Siódmym Lesie jest inny i każdy jest tak samo niepowtarzalny (fot. Martyna Ścibior)

Oczekuj nieoczekiwanego

Do Siódmego lasu przyjechałam w sobotę późnym popołudniem z przeczuciem, że wydarzy się tutaj zupełnie coś innego, niż planowałam, i nie miałam na myśli liczby napisanych stron nowej książki. Obeszłam okoliczne wzgórza i pola, stojąc między krzakami porzeczek obejrzałam zachód słońca.
Dwie godziny później, gdy spotkałam Barbarę Ravensdale, zapytałam spontanicznie, czy mogę dołączyć do grupy, która właśnie startowała z warsztatami. Zgodziła się i w ten sposób stałam się częścią Kręgu, który przez pięć dni prowadził bardzo głęboką pracę nad transformacją blokad.

Barbara przypominała nam raz po raz, że każda blokada, która manifestuje się w ciele jest emocją. Nurkowaliśmy więc w przeszłość w poszukiwaniu konkretnych sytuacji, w których rodziły się emocje tak trudne, że jako dzieci nie byliśmy ich w stanie przeżyć, dlatego zostawiły w naszych ciałach ślad. Pracowaliśmy z naszymi wewnętrznymi dziećmi, bo dopóki nasze wewnętrzne dzieci nie dojrzeją, trudno jest nam być dorosłymi, nawet jeśli już mam lat czterdzieści czy nawet osiemdziesiąt. Uczyliśmy się bycia w kontakcie z sobą, swoim bólem i emocjami, bez wypierania ich, wyrzucania, wentylowania oddechem czy odcinania.

W Barbarze widziałam ogromne skupienie, uważność, niezwykłą precyzję w zadawaniu pytań i pracy ze słowami (z wykształcenia jest językoznawcą-semantykiem), nie odpuszczanie, gdy uczestnik próbował się wymigać od sięgnięcia tam, gdzie naprawdę boli. „Droga do raju prowadzi przez piekło”, słyszeliśmy, czyli przez nasze ziemskie doświadczenia, które niejednokrotnie są niezwykle trudne. Dlatego, zanim doszliśmy do ostatniego etapu warsztatów, czyli podróży do wyższych wymiarów, mocno przemieliliśmy nasze ziemskie sprawy. Darem Barbary jest nawigowanie w wyższych wymiarach, jednak wielokrotnie podkreśla, że pułapką w rozwoju duchowym jest „latanie do nieba”, podczas gdy prawdziwą moc czerpie się mocnego stania na ziemi i transformowania tego, co w nas trudne, ciemne i zablokowane.

Barbara Ravensdale

Darem Barbary Ravensdale jest nawigowanie w wyższych wymiarach świadomości (fot. Urszula Waszkiewicz)

Z dedykacją dla „Istoty”

„Przyjeżdżam do Siódmego lasu, i oto co widzę”, napisała mi dzień po moim powrocie koleżanka, której nie widziałam od kliku lat. I przysłała mi zdjęcie mojej książki „Mocne rozmowy”, którą zostawiłam Siódmemu lasowi w kawiarni z dedykacją (bo „Siódmy las jest istotą”, tak powiedziała mi Barbara). Cały czas odkrywam, że sporo moich znajomych zna już to miejsce albo Barbarę Ravensdale.
I chociaż nie napisałam ani jednego zdania mojej nowej książki, i chociaż nie był to czas odosobnienia, bo wolałam go spędzać z grupą z Kręgu, i chociaż poszło wszystko inaczej niż zaplanowałam, wiem jedno, że Siódmy las mnie wezwał, i że już na zawsze przynależę do tamtego magicznego miejsca.

 

Jeśli i Was przyzywa to miejsce i jej założycielka, szukajcie więcej informacji tutaj:

Siódmy las

Mechanika Zmiany 

Zobacz zapis wywiadu z Barbarą Ravensdale podczas 32. spotkania Klubu Miasta Kobiet

Klub Miasta Kobiet: Żyj Wielowymiarowo

Gościnią specjalną 32. Klubu MK jest Barbara Ravensdale, terapeutka duchowa, z którą rozmawiamy o transformacji blokad, trudnych emocjach i radosnych podróżach po wyższych wymiarach.Dziękujemy za Wasze zaangażowanie. O Barbarze i jej niewzykłym darze możecie przeczytać też tutaj:https://www.miastokobiet.pl/barbara-ravensdale-siodmy-las/Osoby zainteresowane warsztatami z Barbarą Ravensdale zapraszamy na stronę www.siodmylas.pl Możecie też napisać mail do Basi: barbara.ravensdale@gmail.com i ona zapisze Was na swój newsletter informujący o jej warsztatach

Publiée par Miasto Kobiet sur Jeudi 13 août 2020

Dziennikarka i redaktor naczelna „Miasto Kobiet”, które wymyśliła i wprowadziła na rynek w 2004 rok. „Miasto Kobiet” to jej miłość, duma i pasja. Prezeska Fundacji Miasto Kobiet, która wspiera kobiety w odkrywaniu ich potencjału oraz założycielka Klubu Miasta Kobiet – cyklu spotkań dla kobiet z inspirującymi gośćmi.

Oceń artykuł
1KOMENTARZ
  • Avatar
    Marika Kuśnierz 18 lipca, 2020

    To bardzo ciekawe, jakie niesamowite rzeczy mogą się nam w życiu przydarzyć, jeśli tylko pozostawimy swój umysł otwarty na świat. Bez oceniania, wartościowania, szukania żelaznej logiki. Tylko szukanie spokoju i poczucia sensu. Niesamowite.

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach