Home / Kultura  / Anna Seniuk: Nietypowa baba w Grotesce

Anna Seniuk: Nietypowa baba w Grotesce

– Mam wrażenie, że „smutactwo” jest naszą cechą narodową

Po ponad 50 latach na scenie Anna Seniuk nie zwalnia tempa!

Po ponad 50 latach na scenie Anna Seniuk nie zwalnia tempa. / fot. materiał prasowy

Niezapomniana rola w „Czterdziestolatku” sprawiła, że ludzie do teraz zwracają się do niej: „Pani Magdo”. Po ponad 50 latach na scenie Anna Seniuk nie zwalnia tempa! Od września w Teatrze Groteska będzie można oglądać spektakl „Pchła Szachrajka”, który wyreżyserowała

 

 

Monika Janusz: „Pchła Szachrajka” towarzyszy pani już cztery dekady. Co takiego ma w sobie, że warto skakać z nią przez życie?

 

Anna Seniuk: Jest niezwykła! Zabawna i zaskakująca zarazem. Pierwszą wersję, którą reżyserował Maciej Wojtyszko zagrałam w latach siedemdziesiątych. Szybko jednak okazało się, że Szachrajka ma szalone ambicje, chce zrobić wielką karierę. Zaprzyjaźniłyśmy się i podróżowałyśmy razem. Byłyśmy w salach koncertowych, warszawskich teatrach i Operze Wrocławskiej. „Pchła” przemierzyła kawał świata, by wreszcie trafić do Krakowa. Żeby mieć pełny dorobek artystyczny, trzeba zagrać w Krakowie!

 

Szachrajka z Groteski będzie inna od poprzedniczek?

 

Za każdym razem do „Pchły” staram się wnosić coś nowego, świeżego. W jednej z wersji połączyłam twórczość Jana Brzechwy i Juliana Tuwima – tak powstał spektakl „Podróż z Pchłą Szachrajką”. Szachrajkę z „Groteski” wyróżni głównie młodzieżowa obsada. W kilka ról wcielą się studenci szkół teatralnych z Karkowa i Białegostoku. Zachwycające będą także kostiumy – kolorowe i bajkowe, jak postać samej Pchły.

 

 

Lepiej się „Pchłę” gra, czy reżyseruje?

 

Pchłę gra się znakomicie! Czasami podczas prób, gdy chcę wyjaśnić coś aktorom, wskakuję na scenę i pokazuję, o co mi chodzi. Dzięki temu, że sama byłam Pchełką, łatwiej jest mi dawać wskazówki. W reżyserii tego spektaklu podkreślam relacje, jakie panują pomiędzy bohaterami, do złudzenia przypominają one te międzyludzkie.

 

 

Do kogo kierowana jest „Pchła Szachrajka”?

 

„Pchła” nie jest spektaklem jedynie dla dzieci. Reżyserując go postanowiłam, że rodzice, którzy będą towarzyszyć pociechom także powinni mieć chwilę relaksu i dobrej zabawy. Dorośli podczas przedstawień dla najmłodszych często okropnie się nudzą, ziewają i spoglądają na zegarki. „Pchła Szachrajka” jest nieco inna. Owszem, posiada ścieżkę dla młodego widza, ale równolegle prowadzona jest także ścieżka zrozumiała tylko dla starszych. Przyjść może więc  każdy – wiek nie gra roli.

 

Szachrajka jest „urocza, zalotna i świetnie ubrana”. Teraz, kiedy wszędzie mówi się o power girl to dobry wzór dla dziewczynek?

 

Pchełka – przy swoim przekornym charakterze – zaskakuje przede wszystkim pomysłowością. Jest szykowna, ale to nie typ modelki, która tylko przegląda się w lustrze. Szachrajka potrafi z fantazją aranżować sytuacje.

Anna Seniuk: Pchła pokazuje przestrzeń, na której można bawić się przy pomocy własnej wyobraźni, bez telefonu, laptopa czy Internetu. Uczy nas także poczucia humoru.

 

Poczucia humoru musimy się uczyć?

 

Zdecydowanie! W dzisiejszych czasach jedynie garstka ludzi posiada dystans do siebie, to smutne. Bez uśmiechu nie wyobrażam sobie życia. Kiedyś, podczas kursu taksówkarz patrzył na mnie długo i uporczywie. Zapytałam: czemu mi się pan tak przygląda? „Patrzę jak ten czas szybko leci”, odpowiedział. Roześmiałam się i spointowałam: Panu też leci! Ktoś inny mógłby się obrazić. Mnie to rozbawiło.

 

 

Po ponad 50 latach na scenie Anna Seniuk nie zwalnia tempa!

Po ponad 50 latach na scenie Anna Seniuk nie zwalnia tempa! / fot. Jacek Poremba

 

 

 

 

 

Skąd ten brak poczucia humoru się bierze?

 

Mam wrażenie, że „smutactwo” jest naszą cechą narodową. W Polsce nie jesteśmy nauczeni bezinteresownego uśmiechu, poza granicami naszego kraju jest go dużo więcej. Jakiś czas temu byłam we Francji w dniu, kiedy obchodzone jest tam Święto Narodowe. Ludzie bawili się, przepełniało ich szczęście i rozpierała energia. U nas podobne rocznice pozbawione są radości, a przecież Polska to nasza ojczyzna, kochamy ją i tęsknimy, kiedy jesteśmy daleko. Uśmiech to wspaniały wynalazek, działa cuda!

 

 

 

 

 

 

 

 

I nic nie kosztuje.

 

Oj, kosztuje, kosztuje… czasami bardzo dużo! Ale warto spróbować i wysyłać go w świat. Efekty będą zaskakujące.

 

Sięgamy po utwory Jana Brzechwy, które mają już ponad pół wieku. Współczesna literatura ma niewiele do zaoferowania?

 

Teksty autorów takich jak Brzechwa czy Tuwim należą do klasyki literatury dziecięcej. Ciągle są niezwykle aktualne, pełne życia i temperamentu. Wyróżnia je także niebywała wartość literacka. Jeśli chodzi o współczesną literaturę dziecięcą – sklepowe półki dosłownie uginają się pod jej ciężarem. Jeżeli zależy nam na rozwoju dzieci, powinniśmy wykazywać się rozwagą i wybierać rozsądnie. Obecnie istnieje wielu znakomitych autorów, którzy tworzą dziecięcą literaturę. Należy ich jednak poszukać, a nie kupować książki jedynie ze względu na kolorową okładkę czy głośną reklamę.

 

Jak zachęcić dziecko do teatru?

 

Dzieciom od najmłodszych lat towarzyszą „gotowce”. Media przyzwyczajają je do efektów specjalnych, laserów i biernego oglądania. W teatrze proponujemy uruchomienie własnej wyobraźni. Wtedy rozpościera się przed dzieckiem wyzwanie, nieodkryta dotąd ścieżka. Może nauczyć się bezpośredniego uczestniczenia w magicznej przestrzeni. Nie tylko brać, ale też dawać coś od siebie.

 

Ciągle uczymy dzieci, a dzieci czego uczą nas?

 

Dzieci uczą nas zdziwienia światem, starsze zwracają naszą uwagę na przykład na ekologię, bo dorośli niestety nie zawsze zdają sobie sprawę ze współczesnych zagrożeń.

Anna Seniuk: Moja wnuczka Tosia, kiedy wychodzę na zakupy pyta: babciu, zabrałaś torbę wielokrotnego użytku? Tak kochanie – odpowiadam! Od rodziny wiele się uczę.

 

Rodzina jest bardzo ważna.

 

Moja córka Magda napisała książkę „Anna Seniuk. Nietypowa baba jestem”. To biografia, w której autorka tworzy mój subiektywny portret widziany oczyma: dziecka, dziewczyny i dorosłej kobiety. Książka ta nie dotyczy jedynie mojej pracy, filmu czy teatru. Opowiada również o ludziach, których spotkałam na swojej drodze. I o tym, że w gruncie rzeczy Anna Seniuk to jednak bardzo typowa baba, no może poza jednym wyjątkiem…

 

Jakim?

 

Nie boję się myszy!

 

Monika Janusz

Oceń artykuł
1KOMENTARZ
  • Avatar
    run 3 Październik 22, 2019

    I think this is an informative post and it is very useful and knowledgeable. therefore, I would like to thank you for the efforts you have made in writing this article.

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Czemu pytam?

Chcę być informowany/a o odpowiedziach