Sunday, February 5, 2023
Home / Kultura  / Anna Kaszuba-Dębska: Muzy i demony

Anna Kaszuba-Dębska: Muzy i demony

Zofia Nałkowska, Kazimiera Rychterówna, czy Debora Vogel

Anna Kaszuba-Dębska „Kobiety i Schulz” wyd. Słowo/obraz/terytoria

Anna Kaszuba-Dębska kilkakrotnie gościła w „Mieście Kobiet” – najpierw z instalacją „Szpilki”, którą nakłaniała nas do pochylania się nad damskimi butami, a potem z wystawą „Emeryty”, dla której punktem wyjścia było jedno z opowiadań Brunona Schulza. W kręgu zainteresowań artystki wciąż pozostaje ten zagadkowy i promieniujący magnetycznym urokiem drohobyczanin. Jej książka Kobiety i Schulz to 13 portretów niezwykłych kobiet. W wielu przypadkach są to historie ocalone od zapomnienia, zrekonstruowane ze skrawków informacji, listów, wspomnień

Anna Kaszuba-Dębska / fot. Zuzanna Kardyś

Anna Kaszuba-Dębska / fot. Zuzanna Kardyś

Łucja Kucia:Jak to się stało, że Schulz odsunął się na drugi plan? Stał się dla ciebie mniej ważny niż kobiety, które go otaczały?

Anna Kaszuba-Dębska: Twórczość, głównie literacka, Brunona Schulza była mi bliska jeszcze w czasach licealnych, ale ostatnimi laty bardziej zajmowała mnie jego działalność rysunkowo-graficzna. Liczne szkice roznegliżowanych aktów oraz grafiki, zwłaszcza z „Xięgi bałwochwalczej”, przedstawiające piękne, silne, wytworne, a zarazem demoniczne kobiety, zaskakują i dają do myślenia. Szczególnie w kontekście skarłowaciałych, zdeformowanych męskich postaci o rysach twarzy samego autora tych prac. Oglądając je, można się domyślać, jakie relacje mogły go łączyć z kobietami tak namiętnie portretowanymi, ale trudno też ustrzec się pytań o to, kim naprawdę były osoby płci żeńskiej, które spotykał na swojej drodze życia. W ten sposób odkrywałam kolejne z nich, a były to m.in.: niekwestionowana królowa polskiej sceny literackiej Zofia Nałkowska, filozofka, poetka i pisarka żydowska Debora Vogel, pianistka paryskich estrad, akompaniatorka światowej sławy śpiewaczek operowych Maria Chasin czy aktorka i recytatorka Kazimiera Rychterówna.

Czy Schulz odsunął się na drugi plan i stał się dla mnie mniej ważny niż kobiety z jego otoczenia?

Anna Kaszuba-Dębska: Nie wydaje mi się, żeby stał się dla mnie postacią tak zupełnie drugoplanową, raczej kobiety, o których napisałam książkę, z drugiego planu wysunęły się na plan pierwszy. Ciekawiło mnie odkrywanie ich życiorysów, pasji, życiowych planów, tego, kim były, jaką rolę odegrały w środowiskach artystyczno-literackich okresu międzywojennego – w Krakowie, Łodzi, Warszawie czy Lwowie. Znajomości, a wręcz przyjaźnie z nimi, pragnienie „istotnego kontaktu” listownego czy osobistego określają samego Schulza, bo wybierał kobiety w jakiś sposób ważne, inteligentne, świadome swoich dokonań.

Czego – jako kobieta – szukałaś w tych wszystkich historiach? I co w nich znalazłaś dla siebie?

Anna Kaszuba-Dębska „Kobiety i Schulz” wyd. Słowo/obraz/terytoria

Anna Kaszuba-Dębska „Kobiety i Schulz” wyd. Słowo/obraz/terytoria

Anna Kaszuba-Dębska: Nie wiem, czy można powiedzieć, że czegoś szukałam dla siebie. Chciałam w rzetelny sposób przedstawić życiorysy kobiet, które przez zawieruchę dziejową, okrutny czas, w którym przyszło im żyć, zniknęły, zostały z upływem czasu zupełnie zapomniane, a przecież kiedyś były ważne dla środowiska, w którym tworzyły, dla samego Schulza, z którym korespondowały. Można powiedzieć, że pamięć o nich przetrwała właśnie dzięki tym kilku listom, a czasem nawet kilku słowom. Wśród 13 wybranych przeze mnie kobiet, które stały się tematem moich poszukiwań w archiwach i przedwojennej prasie, znalazłam historie niezwykłe, czasem mrożące krew w żyłach, czasem zabawne, ale w większości dość smutne. Wiele z moich bohaterek zginęło, zostały zamordowane podczas II wojny światowej. Te, które przetrwały, kontynuowały swoją ścieżkę artystyczną, ale były też takie, które z niej świadomie zrezygnowały. Wybrały samotność, milczenie. Kiedy teraz myślę o nich, widzę, że nic w życiu nie jest oczywiste, czarne lub białe, że trudno oceniać ich wybory, decyzje, które ratowały ich życie bądź nie.

Łucja Kucia

 

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ