Alert! W Polsce co roku znikają tysiące osób. Co się z nimi dzieje?
Około 4 tysięcy zaginionych nadal nie wróciło do domów
Nie mija więcej niż 30 dni, a funkcjonariusze policji odnajdują w tym czasie około 90 proc. zaginionych. / fot. Canva
Różnie to bywa. Czasami zwyczajnie wychodzą z domu do pracy czy też na zakupy i nie wracają. Innym razem sygnalizują zachowaniem, że już wkrótce coś może się zmienić. Znikają osoby w różnym wieku: dzieci, kobiety, mężczyźni. Fundacja ITAKA podaje, że w 2024 roku zgłoszono 13540 zaginięć, a rekord padł w 2014 roku, gdy w dokumentach pojawiło się aż 20845 zgłoszeń! Nadal czekamy na dane z 2025 roku. Jeśli jednak w Polsce co roku znika od 13 do 20 tysięcy osób, to statystyki rodzą liczne pytania. Zdecydowana większość zaginionych odnajduje się w ciągu kilku dni od interwencji policji. Jednak nadal los około 4 tysięcy ludzi pozostaje nieznany…
Co w artykule
- Aktualne statystyki dotyczące zaginięć
- Prawdziwe historie osób, które zniknęły bez śladu
- Najczęstsze przyczyny zaginięć dzieci i dorosłych
- Jak działa system Child Alert?
Chcesz zgłosić zaginięcie? Czy warto czekać?
Gdy nagle brakuje bliskiej osoby, zaczynamy działać: telefony do znajomych, sprawdzanie miejsc, niekończące się SMS-y. Mija godzina, dwie, trzy i cisza. To wtedy rozsądek kieruje w stronę najbliższego komisariatu policji, ale w odpowiedzi na zgłoszenie, czasami pojawia się pytanie: „Czy minęło już 48 godzin?”.
W polskim społeczeństwie wciąż funkcjonuje przekonanie, że dopiero po dwóch dobach policja może przyjąć zgłoszenie zaginięcia i rozpocząć poszukiwania. Dlatego warto zwrócić uwagę, że nie istnieje żaden przepis, który nakazuje, aby bezradnie czekać na powrót zaginionego człowieka. Centrum Poszukiwań Ludzi Zaginionych (Fundacja ITAKA) potwierdza:
Pamiętajcie! Zgłoszenie zaginięcia osoby dorosłej w Polsce należy złożyć osobiście w najbliższej jednostce policji. Czas jest najważniejszy! Zwłoka w zaangażowaniu służb i rozpoczęciu poszukiwań może bowiem nawet decydować o życiu lub śmierci osoby zaginionej…
W Zarządzeniu nr 48 Komendanta Głównego Policji z dnia 28 czerwca 2018 roku odczytamy istotne fakty związane ze zgłoszeniem zaginięcia:
- Zaginięcie następuje wtedy, gdy nie da się ustalić miejsca pobytu osoby.
- Do obowiązków policji należy natychmiastowe zarejestrowanie zgłoszenia. Dyżurny nie ma prawa odmówić przyjęcia zawiadomienia!
- Fakt zaginięcia może zgłosić każda osoba, która posiada istotne informacje o okolicznościach tego zdarzenia, nie tylko rodzina.
- Informujący otrzymuje pisemne potwierdzenie przyjęcia sprawy.
- Każdemu postępowaniu nadaje się tzw. poziom poszukiwań. Najwyższy stopień dotyczy m.in. dzieci i osób, których zdrowie lub życie jest zagrożone.
Policja podaje, że w Polsce około 30 proc. osób odnajduje się już w pierwszych 24 godzinach, a większość w ciągu tygodnia (77 proc.). Nie mija więcej niż 30 dni, a funkcjonariusze policji odnajdują w tym czasie około 90 proc. zaginionych. To kolejny powód, dla którego zwlekamy z oficjalnym zgłoszeniem braku powrotu bliskiej osoby do domu. Jednak warto przypomnieć, że szybka reakcja uratowała już niejedno życie.
Zobacz koniecznie:
„Odnajdę swojego syna”. María Guadalupe wstaje z tą myślą codziennie od 13 lat
„Wracajcie do domu!” apelują bliscy zaginionych
Los 4 tysięcy zaginionych w Polsce wciąż pozostaje nieznany. Bliscy poszukiwanych każdej nocy zasypiają z niepewnością, ale i nadzieją na przełom w sprawie.
Nawet najgorsza prawda jest lepsza od życia w ciągłej niepewności
– Marcel Moss.
W ostatnich miesiącach kolejne osoby zaginęły bez wieści. O niektórych przypadkach wiedzą tylko najbliżsi i policja. Inne scenariusze odbiły się szerokim echem w mediach. Za każdą historią skrywa się cierpienie, niezrozumienie, przerażający strach.
Beata Klimek z Poradza
Beata Klimek zaginęła 7 października 2024 roku. 47-letnia mieszkanka Poradza w woj. zachodniopomorskim najpierw odprowadziła dzieci na szkolny autobus. W rozmowie z sąsiadką wyznała, że zaraz idzie do pracy, tylko zabierze z domu torebkę. Od tamtej pory telefon Beaty zamilkł i nikt więcej nie zobaczył mamy trójki adoptowanych dzieci.
Karolina Wróbel z Czechowic-Dziedzic
O zaginięciu 24-letniej Karoliny Wróbel głośno zrobiło się 3 stycznia 2025 roku. Matka dwóch synów wyszła do sklepu oddalonego o zaledwie 200 metrów i nigdy nie wróciła do domu, ani nie nawiązała kontaktu z rodziną. Służby przez rok prowadziły szeroko zakrojone poszukiwania, spuszczono nawet wodę w stawie. Dotąd nie udało się ustalić, co stało się z Karoliną. W toku śledztwa zatrzymano współlokatora kobiety.
Krzysztof Dymiński z Pogroszewa-Kolonii
Krzysztof Dymiński z Pogroszewa Kolonii zaginął 27 maja 2023 roku. Sprawa nadal budzi niegasnące zainteresowanie. Ostatni raz widziano chłopaka, kiedy wsiadł do autobusu zmierzającego w stronę Warszawy. Później kamera uchwyciła Krzysztofa stojącego na moście nad Wisłą. W mediach pojawiły się różne hipotezy dotyczące losu zaginionego m.in. nieodwzajemniona miłość, ucieczka lub myśli samobójcze, ale żadna wersja nie została potwierdzona. Rodzice, ochotnicy, służby nadal prowadzą poszukiwania, aby wyjaśnić okoliczności zaginięcia.
Zamordowana Maja z Mławy
Sprawa 16 letniej Mai Kowalskiej z Mławy wstrząsnęła Polską w 2025 roku. Dziewczynka wyszła na spotkanie z kolegą i nie wróciła do domu. Następnego dnia rodzina zgłosiła zaginięcie córki. Po kilku dniach poszukiwań, ciało odnaleziono w zaroślach. Śledczy ustalili, że dziewczynkę zamordowano, a podejrzany 17 letni Bartosz G. usłyszał zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Sprawa stała się o tyle bulwersująca, że matka mordercy obsesyjnie broni syna, a także publicznie krytykuje zmarłą oraz jej rodzinę.
Fakty o zaginionych w Polsce wg Anny Gronczewskiej
Co się dzieje z osobami zaginionymi? Dzieci i nastolatkowie najczęściej uciekają z domów rodzinnych lub ośrodków opiekuńczo-wychowawczych. Powodów, dla których nagle znikają, jest naprawdę wiele. Czasem chodzi o konflikty z najbliższymi lub problemy w szkole. Innym razem to chęć ucieczki przed przemocą lub po prostu rodzące się pragnienie wolności i doświadczenia nowego. Często zgłoszenie zaginięcia związane jest z pewnym rodzajem „błędu” np. nieporozumieniem w przekazie lub fałszywym alarmem.
W podcaście „Bez Tajemnic” Anna Gronczewska (autorka książki „Zaginieni – historie ludzi, którzy przepadli”) odpowiada, dlaczego osoby „rozpływają się w powietrzu”:
Może być to zawód miłosny, mogą być konflikty rodzinne, gdy ktoś chce zacząć nowe życie. Zemsta. No i takie sprawy finansowe. Bywa, że ktoś się kogoś pozbywa i pozoruje zaginięcie (…). Zwykle zaginięcia, które trwają lata, prowadzą do tego, że dana osoba nie żyje. Ale też były sytuacje, że kogoś osądzono np. męża, ale ciała nie ma dalej. Czyli ta osoba teoretycznie jest zaginiona.
Rozmawiałam również z pracownikami Fundacji ITAKI. Oni też znają tylko pojedyncze przypadki, że ktoś się znalazł i nie chce mieć kontaktu z rodziną. To daje do myślenia. Dlatego ja uważam, że większość tych przypadków (zaginięć) zakończyła się śmiercią. Tylko nie wiemy, gdzie jest ciało.
Anna Gronczewska uzupełnia:
W przypadku dzieci we wcześniejszych latach być może te dzieci porywano, by przetransportować na Zachód i tam przeznaczyć do adopcji. Były takie historie, ale nieudowodnione, które opierały się na poszlakach. Były również przypadki młodych kobiet. Gdy je porywano i trafiały do agencji towarzyskich czy na jakieś plantacje, gdzie ciężko pracowały.
Czasami osoby zaginione planują swoje zniknięcie. Piszą scenariusz tak, aby nie pozostawić śladów. To tzw. „ucieczka doskonała”. Cel? Zmiana tożsamości, unikanie długów, wyjazd do innego miasta lub nawet za granicę po nowe życie z dala od rodziny oraz znajomych.
Niestety, zdarza się, że dorośli znikają i nie wracają na skutek chorób psychicznych. W Polsce każdego roku samobójstwo popełnia około 5000 osób. Targnięcie na własne życie często okazuje się dramatycznym zakończeniem poszukiwań. Z danych zamieszczonych przez Komendę Główną Policji wynika, że rok temu odnotowano kilkaset zabójstw, z których część dotyczyła osób wcześniej uznanych za zaginione.
Może cię zainteresuje:
„Jestem szczęśliwa i mam wszystko”. Nie daj się nabrać
System Child Alert, gdy znika dziecko
W I kwartale 2025 roku otrzymano 270 zgłoszeń dotyczących najmłodszych. Przerażający rekord odnotowano w roku 2018, czyli 5252 przypadki. Zaginięcia najczęściej dotyczą dzieci w wieku od 14 do 17 lat (dziewczynki). Na szczęście statystyki potwierdzają, że większość spraw w Polsce kończy się pozytywnie, jednak warto zachować czujność. Około 5 proc. zgłoszeń rocznie pozostaje niewyjaśnionych. W bazie Fundacji ITAKA poznamy niemal 80 imion i nazwisk, które nie doczekały się dowodów osobistych.
W Polsce natychmiastowo uruchamiany jest system Child Alert za każdym razem, gdy zaginie dziecko, a jednocześnie istnieje poważne zagrożenie zdrowia lub życia. To wtedy w ciągu kilku minut informacje o zaginionym trafiają do mediów, służb i obywateli, aby bezzwłocznie rozpocząć poszukiwania.
Polski rzecznik prasowy Mariusz Ciarka informuje:
Uruchamiamy Child Alert, jeśli zaginione dziecko przyjmuje na stałe leki, jest niepełnosprawne lub mamy do czynienia z uprowadzeniem. W Polsce system Child Alert został uruchomiony zaledwie kilka razy, w każdym z tych przypadków okazał się skuteczny. Otrzymywaliśmy mnóstwo wskazówek, które doprowadzały nas do zaginionego dziecka.
Wszystkie dzieci objęte Child Alertem zostały odnalezione.
