Home / Felietony  / Agata Dutkowska  / Agata Dutkowska: Przepis na bayram

Agata Dutkowska: Przepis na bayram

Jak się zabrać za organizację bayramu? Potrzebujesz zaufanej grupy kobiet, która w to wejdzie

bayram

Bayram / fot. Hasan Almasi / Unsplash

Agaty Dutkowskiej przepis na bayram / fot. Hasan Almasi / Unsplash

Trzy lata temu umieściłam ten przepis na swojej stronie internetowej, ale dopiero niedawno dowiedziałam się, że sporo osób wcieliło go w życie i że w całej Polsce działają sobie wymyślone przeze mnie bayramy

 

Ale o co chodzi? Inspiracją były moje berlińskie przyjaciółki, Silvena i Diba. Diba, pochodząca z Turcji, powiedziała mi, że kurdyjskie kobiety tworzą takie małe grupki wsparcia. Zbiera się 12 (lub 6) kobiet i ustalają jakąś składkę. Na przykład równowartość 20 euro. Wpierw pierwsza z nich zaprasza resztę do siebie do domu i przygotowuje kolację. W czasie kolacji opowiada o sobie. Kobiety, które przychodzą w gości, wręczają jej swoje 20 euro. Robi się z tego całkiem spora suma. I wspólnie starają się ustalić na co gospodyni powinna przeznaczyć tę kwotę. Robią burzę mózgów i dzięki swojej kobiecej intuicji wspólnie ustalają najlepszy cel. Być może taki, na który gospodyni nie miałaby odwagi. Może powinna zainwestować w swoją naukę, może w przyjemności. Obecność i inspiracja 11 kobiet działa jak czarodziejska różdżka i dodaje odwagi. No i oczywiście „darczyńczynie” czekają na relację. Za miesiąc kolej na następną kobietę. I tak przez rok (gdy jest 12 osób) lub pół roku (gdy jest ich 6).

System zakłada, że sama wydajesz na swój rozwój to, co otrzymasz. Z tym, że wydatek jest rozłożony w czasie. I dodatkowo wspierasz inne kobiety. Nie tylko finansowo, ale przede wszystkim psychicznie. Raz w miesiącu spotykasz się w tym samym gronie kobiet, masz okazję poczuć się hojna i wesprzeć inną kobietę w jej rozwoju. A przy okazji zjeść pyszną kolację w miłym gronie.

bayram

Bayram po turecku znaczy „święto”. Kojarzy mi się z herbatą jabłkowo-figową o takiej nazwie, którą zawsze przywożę z Berlina. Kojarzy mi się też z „baśniami 1001 nocy” i magią Orientu / fot. Vitaliy Lyubezhanin / Unsplash

Pomyślałam, że idea jest piękna i należy ją rozpropagować. Potrzebowałam dobrej nazwy. Nie wiem, czy oryginalnie te spotkania się jakoś nazywają. Postanowiłam nazwać je po swojemu. Padło na słowo „bayram”. Bayram po turecku znaczy „święto”. Kojarzy mi się z herbatą jabłkowo-figową o takiej nazwie, którą zawsze przywożę z Berlina. Kojarzy mi się też z „baśniami 1001 nocy” i magią Orientu. I łatwo wpada w ucho.

 Jak się zabrać za organizację bayramu? Potrzebujesz grupy kobiet, która w to wejdzie. Zaufanej grupy, bo system działa, jeśli ktoś nie zniknie po pierwszym spotkaniu. Ustalonej z góry stawki. To może być 100 złotych, ale może być i 50, i 250. Zależy od zamożności grupy. Ważne, żeby każdy za każdym razem składał się po tyle samo. I żeby kwota wspólnie uzbierana była znacząca. I jeśli ktoś nie może przyjść – przekazuje innym swój datek. Przepis już masz. To jak, zaczynasz?

Agata Dutkowska

Artystka, socjolożka, trenerka, przez kobiety nazywana matką założycielką, bo założyła Latającą Szkołę, która pomaga kobietom zarabiać na tym, co kochają.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Czemu pytam?

Chcę być informowany/a o odpowiedziach