Home / Felietony  / Agata Dutkowska  / Agata Dutkowska: O pragnieniu bycia jeżem

Agata Dutkowska: O pragnieniu bycia jeżem

Było, nawet za cenę wstydu, sięgnąć po coś, na co miałam ochotę

jeż z felietonu Agaty Dutkowskiej

Wszystko jest dozwolone. Rzeczy duże i rzeczy małe. Skromne i ekstrawaganckie. Ty decydujesz, drogi jeżu / fot. Liudmyla Denysiuk / Unsplash

Jest połowa lat 80. Stoję pośrodku sali gimnastycznej. Jestem wstydliwym i nieśmiałym dzieckiem. Mam sześć lat. Cała szkoła przygotowuje przedstawienie z okazji Dnia Matki.
Bardzo nielicznym dzieciom przypadły w udziale role zwierzątek, większość ma grać… muchomory

 

Skończę jako muchomor

Stroje muchomorów są całkiem ładne. Czerwone spódniczki w białe groszki i czerwone kapelusze z bibuły – w przydziale ze szkoły. Z tym, że muchomory mają za zadanie wykonywać monotonny, muchomorowy taniec. Nie mają nic mówić. Są po prostu tłem.
Ponieważ nie zostałam wybrana do zaszczytnej roli zajączka, jeża lub innego zwierzątka, jasne jest, że skończę jako muchomor pośród dziesiątków muchomorów. Jako zwykły grzyb.
Ta myśl jest straszna. Postanawiam położyć wszystko na jedną szalę. Kiedy nasza pani pyta na kolejnej próbie: „Czy ostatnim razem jeszcze kogoś z was wyznaczyłam do roli jeża?”, wstaję, podchodzę do niej (wiedząc, że przejawia pewne objawy sklerozy) i mówię:

„Mnie”.

Zróbmy ją jeżem

Jestem wstydliwym i nieśmiałym dzieckiem. To kłamstwo kosztuje mnie bardzo dużo. Pani patrzy na mnie i ze wzrokiem – dziś powiedziałabym – zimnej suki bez serca mówi: „Nie. Ciebie NIE wyznaczyłam do roli jeża”. W tym momencie moja 6-cio letnia dusza gotowa była opuścić planetę Ziemia z nadmiaru wstydu, który zalał ją gorącym strumieniem. Boże, jak mogłam pomyśleć, że nadaję się na jeża! Co za zuchwałość. Dobrze, odchodzę. I wtedy druga pani, siedząca przy pianinie – o wiele milsza od pierwszej – powiedziała: „No ale Bożenko, przecież czemu nie? Zróbmy ją jeżem”. Niech aniołowie tej kobiecie polerują klamki! Prawda jest taka, że w ogóle nie przyszło mi do głowy, żeby powiedzieć „Proszę pani, bo ja CHCIAŁABYM być jeżem”. To, czego się chciało, w ogóle nikogo nie interesowało i powiedzenie o tym na głos byłoby wielce niestosowne. Liczyło się to, co ustaliła pani na ostatniej próbie.

Jeż od Christian Lacroix

I tak oto oszustwem utorowałam sobie drogę do aktorskiej kariery. Miało to tragikomiczne skutki, przede wszystkim w związku z tym, że były lata 80. i w sklepach można było dostać ocet i pasztetową, ale nie stroje jeży. Strojów jeży nie miała też na wyposażeniu szkoła. Zostaliśmy poproszeni o to, by kostiumy wykonały nam mamy, które teoretycznie miały mieć święto i odpoczywać.
Była nas trójka. Łukasz – miał na sobie koszulkę od WF-u z przyklejonymi kolcami z gąbki i czepek pływacki z kolcami. Uznałam, że jego mama poszła na łatwiznę. Agnieszka – miała rodzinę w RFN i przysłano jej profesjonalny strój jeża, sporo za duży. Ja miałam na sobie narzutkę z kanwy z tysiącem grubych nitek, które moja mama (która nie poszła na łatwiznę) doszyła nocą, wkładając w to zadanie tyle samo energii, co Christian Lacroix w tworzenie swoich kreacji haute couture, a za dnia wypomniała mi, że mogłabym być po prostu muchomorem i nie byłoby tyle zachodu z szyciem (na koniec śpiewaliśmy wszyscy – jeże, misie, zające i muchomory – piosenkę „Za te noce nieprzespane, niech nam żyją nasze mamy”, ja myślałam wówczas o mojej mamie, w nocy doszywającej kolce…). Przez wiele lat na wspomnienie tego przedstawienia zawsze czułam subtelne ukłucie wstydu. Dopiero dziś, 30 lat później, myślę, że warto było, nawet za cenę bolesnego nosa, nieprzespanych nocy mojej mamy i za cenę wstydu, sięgnąć po coś, na co miałam ochotę.

Decyduj, drogi jeżu

Myślę, że warto badać to, czego się chce. I że coś w nas dobrze wie, czego chcemy i co sprawi, że będziemy rozświetlone i zadowolone. To oczywiście się zmienia. Jest czym innym jak mamy 6 lat, a czym innym jak mamy ich 36. Ale coś w tobie zna drogę do wewnętrznego światła. Coś wie, że chciałabyś napisać książkę. Zrobić doktorat. Albo wystąpić w przedstawieniu teatralnym. Zostać rodziną zastępczą. Pojechać na Bali. Zakochać się. Znać się na winach. Albo odbyć pieszą pielgrzymkę. Mieć masę przyjaciół i piec dla nich wykwintne tarty. Zamieszkać na wsi. Wyjść za mąż i mieć wielkie wesele. Zapuścić włosy. Zostać doulą. Albo założyć ogród. Skoczyć ze spadochronem. Zobaczyć, jak to jest całować się z kobietą. Nauczyć się gry na skrzypcach. Albo zarobić milion. Nie wiem. Nie znam twoich chęci. Nie oceniam. Wszystko jest dozwolone. Rzeczy duże i rzeczy małe. Skromne i ekstrawaganckie. Ty decydujesz, drogi jeżu.

Agata Dutkowska

Artystka, socjolożka, trenerka, przez kobiety nazywana matką założycielką, bo założyła Latającą Szkołę, która pomaga kobietom zarabiać na tym, co kochają.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Czemu pytam?

Chcę być informowany/a o odpowiedziach