Thursday, February 25, 2021
Home / Ludzie  / Kre-aktywne  / Agata Dutkowska: Latam coraz wyżej

Agata Dutkowska: Latam coraz wyżej

Poznajcie Agatę Dutkowską. Założycielkę Latającej Szkoły. Kobietę, która inspiruje inne dziewczyny, dodaje im skrzydeł i pomaga rozwijać ich kobiece biznesy.

Nazywana jest Matką Założycielką. Bo wymyśliła i założyła Latającą Szkołę i Latające Kręgi, dzięki którym kobiety dzielą się swoją energią, przekuwają pasję w biznes i rozwijają skrzydła. Agata Dutkowska inspiruje tysiące kobiet i zawsze jest o krok przed innymi. Nam opowiada o początkach swojego „latania” i o tym skąd czerpie energię, nawet gdy dookoła mrok.

Agata Dutkowska: założycielka Latającej Szkoły

Agata Dutkowska: założycielka Latającej Szkoły / fot. Magda Magdalena Trebert

Aneta Pondo: Na swoim blogu, w podsumowaniu 2015 roku napisałaś, że był on dla ciebie najtrudniejszym w życiu. Że zaczął się świetliście od Zlotu, a potem jakby ktoś zgasił światło. Co się takiego wydarzyło?

Agata Dutkowska: Naprawdę chcesz od tego zaczynać? Myślisz, że wszyscy powinni o tym wiedzieć? Nie wiem, czy chcę o tym mówić.

Jednak publicznie rzuciłaś pewną informację.

Agata Dutkowska: Chciałam dać światu sygnał, że coś się wydarzyło, ale nie wiem, jak o tym mówić, żeby nie być źle zrozumianą. Nie wiem też, czy jestem gotowa. Naprawdę. Bo to są sprawy bardzo osobiste, zbyt ciężkie.

Po komentarzach pod tym wpisem zorientowałam się, że sygnał był ważny, otworzył innych, którzy żyją tak, jakby mieli dwa życiorysy. Trochę jak ty – jedna to jest Agata sukcesu, której wszystko wychodzi, cokolwiek tknie, obraca w złoto. A druga – ciemność, mrok.

Agata Dutkowska: Tylko ten drugi życiorys też można napisać na parę sposobów. Jeżeli powiem w skrócie, to ktoś może źle zrozumieć. Ale jakbym miała powiedzieć głębiej, to musiałabym powiedzieć prawie wszystko. Moja sytuacja jest skrajnie nietypowa. Nie znam drugiej osoby, która by coś takiego przeżyła. W ogóle nie wierzę, żeby z tego, co przeżyłam, płynęła jakaś nauka dla kogoś innego. Co mam powiedzieć? Że mój partner zwariował? Że będąc w ciąży, przeżywałam rzeczy, o których chcę zapomnieć? To bardzo mało, a zarazem za dużo.

W konsekwencji najpierw wyprowadziłaś się z Krakowa do Warszawy, potem do Gdyni, do rodziców. Zostałaś samotną matką.

Agata Dutkowska: Zostałam matką. I to jest najbardziej świetlisty punkt tej historii.

Zacznijmy więc ten wywiad inaczej, od twoich zawodowych początków. Założyłaś Latającą Szkołę, żeby pomagać małym biznesom rozwijać skrzydła. Skąd w ogóle przyszedł ci do głowy pomysł, że można to robić i w dodatku na tym zarabiać?

Agata Dutkowska: To się zadziało bardzo organicznie. Sama byłam takim małym biznesem, prowadziłam z trójką przyjaciół firmę przewodnicką po Krakowie Insiders. Oferowaliśmy alternatywne wycieczki. Pociągało nas robienie rzeczy niszowych, inny sposób oprowadzania po mieście, łamiący stereotyp przewodnika po Wawelu w starym swetrze, z plastikową odznaką i parasolką. Naszą siłą była pasja, ale nie mieliśmy żadnej wiedzy dotyczącej marketingu, pozycjonowania, budowania marki. Zerową wiedzę mieliśmy. Byliśmy w pewnym sensie naiwni i zarozumiali.

Liczyliście na to, że klienci zjawią się sami?

Agata Dutkowska: Tak, byliśmy przekonani, że tak powinno być. I że my nie możemy się zniżać do tego, żeby mieć jakąkolwiek strategię marketingową. Koncentrowaliśmy się na tworzeniu, całkowicie ignorując promocję. Coś takiego jak roznoszenie ulotek byłoby czymś poniżej naszej godności. Nie opracowaliśmy żadnej sensownej długofalowej strategii, działaliśmy od przypadku do przypadku. Mieliśmy wysokie stawki i cieszyło nas, gdy zjawiali się klienci, ale dochody były nieregularne. Bardzo dużo byliśmy w stanie zarobić na robieniu niestandardowych opraw dużych konferencji. Wychodziło nam to świetnie, bo nasze pomysły były niekonwencjonalne. Tyle że ich potem nie powtarzaliśmy, czyli nie potrafiliśmy zrobić tak prostej rzeczy, jak inwestowanie w to, co już przynosi dobry efekt. Nie pilnowaliśmy kontaktów z klientami. Mieliśmy masę doskonałych opinii od znanych osób i nawet nie przyszło nam do głowy, żeby je wstawić na stronę w takim miejscu, żeby były widoczne. Po kilku latach zorientowałam się, że to jest takie bardziej dorabianie niż biznes.

I co się wydarzyło?

Agata Dutkowska: Złapałam bakcyla tego, co można nazwać marketingiem internetowym i w ogóle nowoczesnym marketingiem związanym z budowaniem marki. Tak mi się to spodobało, że przez parę miesięcy sama eksplorowałam temat, szukając informacji w internecie i ucząc się samodzielnie na przykładach. Zaczęło się od stron internetowych. Nikt z moich znajomych nie miał wówczas pojęcia, co to jest newsletter, autoresponder czy landing page, a zrobienie własnej strony wydawało się umiejętnością nie do opanowania. Zdobyłam wiedzę, którą chciałam wykorzystać do rozwoju Insiders, żeby zaczęła przynosić dochody. Zaczęłam to nawet robić, ale nagle poczułam, że bardzo chcę się tym, czego się dowiedziałam, dzielić z moimi koleżankami i że tam jest więcej energii, a już wtedy wiedziałam i czułam, że należy podążać za energią. I tak zaczęłam robić warsztaty, jak zarabiać tym, co się kocha.

Czy dobrze rozumiem, że uczyłaś tego, czego sama dopiero się dowiedziałaś i co aktualnie na sobie testowałaś?

Agata Dutkowska: Tak. Nie miałam doświadczenia, które obejmowałoby wszystkie aspekty nowoczesnego marketingu. Jednocześnie w locie uczyłam się ich na sobie i przekazywałam dalej.

Agata Dutkowska w obiektywie Agnieszki Maciejewskiej

Kiedy zaczynałam, słowa takie jak „zarabianie” i „biznes” były podejrzane, kojarzyły się z wielkimi korporacjami i wyzyskiem / fot. Agnieszka Majewska

Trzeba mieć dużo odwagi, żeby uczyć czegoś, nie będąc ekspertem.

Agata Dutkowska: Wierzę w to, że w dzisiejszych czasach nie każdy ekspert musi mieć dziesięcioletnią praktykę, aby się wypowiedzieć, no chyba że chodzi o medycynę. Wielu rzeczy można się szybko nauczyć. Ekspert to dla mnie osoba, która reprezentuje postawę, w której jest chęć przekazywania wiedzy, dzielenia się nią. W której jest chęć uczenia się i podejście „nie wiem, ale się dowiem”. To, czym się wtedy zajmowałam, czyli jak zrobić stronę na WordPressie czy w jaki sposób zacząć budować swój wizerunek, to są takie rzeczy, które można szybko opanować. Korzystałam z tego, że miałam duże, ośmioletnie doświadczenie w prowadzeniu warsztatów i treningów. Wiedziałam, że potrafię grupę poprowadzić w taki sposób, żeby poszukała wspólnie różnych rozwiązań, żeby pobudzić jej kreatywność. Moim głównym kapitałem, który wtedy miałam i rozdawałam, był entuzjazm i wiara w to, że może się udać. I tego kobiety potrzebowały o wiele bardziej niż precyzyjnej, eksperckiej wiedzy, dotyczącej np. SEO. One bardziej wolały usłyszeć: „Zrób to, dziewczyno, na pewno się uda”. I to był poziom, z którego startowałam.

Wspominając te początki, powiedziałaś kiedyś, że wstydziłaś się przyznać znajomym, czym się zajmujesz. Wydawało ci się niegodne, że uczysz innych marketingu on-line?

Agata Dutkowska: Wtedy studiowałam na Akademii Sztuk Pięknych, więc miałam głównie znajomych, którzy byli artystami, żyli w świecie, w którym nie istniało pojęcie „marketing”. Nie znałam nikogo, kto by miał własną firmę, a startupy nie były w 2010 roku aż takie cool jak dzisiaj. Przyjaźniłam się też z ludźmi, którzy działali w fundacjach, stowarzyszeniach, sektorze non profit, robili dobre i ważne rzeczy dla świata. Słowa takie jak „zarabianie” i „biznes” były podejrzane, kojarzyły się z wielkimi korporacjami i wyzyskiem. Stąd chyba ten mój, dzisiaj już dla mnie niezrozumiały, wstyd i nieśmiałość w przyznawaniu się, że czymś takim się właśnie zajmuję. Dziś słowa „przedsiębiorczość”, „kreatywność” rozpowszechniły się. Teraz to jest powszechne i modne.

Na następnej stronie dowiesz się więcej o Latającej Szkole,
„biznesie wacikowym” i women empowerment

Dziennikarka i redaktor naczelna „Miasto Kobiet”, które wymyśliła i wprowadziła na rynek w 2004 rok. „Miasto Kobiet” to jej miłość, duma i pasja. Prezeska Fundacji Miasto Kobiet, która wspiera kobiety w odkrywaniu ich potencjału oraz założycielka Klubu Miasta Kobiet – cyklu spotkań dla kobiet z inspirującymi gośćmi.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach