Friday, January 23, 2026
Home / Kultura  / Książka  / Aga Szuścik: Jak zaakceptować swoje ciało i zapanować nad kompleksami?

Aga Szuścik: Jak zaakceptować swoje ciało i zapanować nad kompleksami?

Publikujemy fragment z książki „Zdrówka! 14 kroków do zdrowszego życia”

Fragment z książki Agi Szuścik „Zdrówko” / fot. Wyd. Sensus

Akceptacja ciała nie zaczyna się od lustra ani od „polubienia” swojego wyglądu, lecz od dania sobie prawa do szczerej rozmowy – także o kompleksach. W książce „Zdrówka! 14 kroków do zdrowszego życia” Aga Szuścik pokazuje, że normalność ludzkiego ciała, uważność wobec jego potrzeb, wdzięczność i codzienne „używanie” go do życia mogą stopniowo zmieniać relację z samą sobą

 

Publikujemy fragment  „Jak zaakceptować swoje ciało i zapanować nad kompleksami?”. To zaproszenie do zrobienia kroków, które pomagają zobaczyć ciało nie jako problem do naprawienia, lecz jako sojusznika w codziennym doświadczaniu świata

Śródtytuły pochodzą od redakcji

Co w artykule

  • Akceptacja ciała zaczyna się od stworzenia bezpiecznej przestrzeni do szczerej rozmowy o tym, co w sobie lubimy, a co jest dla nas trudne.
  • Każdy ma prawo do kompleksów — niezależnie od wyglądu, opinii innych czy porównań z cudzym doświadczeniem.
  • Ludzkie ciała są różnorodne i z definicji normalne: z włosami, bliznami, rozstępami, chorobami, zmiennością i niedoskonałościami.
  • Kluczowym krokiem w budowaniu relacji z ciałem jest poznanie go: jego funkcji, możliwości i potrzeb, a nie tylko wyglądu.
  • Zmiana perspektywy z oceniania na opiekę pomaga traktować ciało jak system, za który jesteśmy odpowiedzialne.
  • Wdzięczność wobec ciała wzmacnia więź między ciałem a umysłem i pomaga docenić to, co ciało dla nas robi każdego dnia.
  • Akceptowane i wysłuchane ciało można po prostu „używać”: do ruchu, przyjemności, bliskości, ekspresji i codziennego życia.
  • Samoakceptacja jest procesem, który zmienia się w czasie i czasem wymaga wsparcia specjalisty.
  • Ruchy takie jak ciałopozytywność, ciałoneutralność i ciałouważność wspierają społeczną zmianę myślenia o cielesności.
  • Troska o zdrowie zaczyna się od szacunku, uważności i zgody na własne ciało takim, jakie jest.
     

 

Rak Ryszard, który słyszał już wszystko

Gdy prowadzę autorskie warsztaty pod mięciutkim płaszczykiem fundacji Rak’n’Roll, towarzyszy mi równie mięciutki asystent, pluszowy raczek Ryszard. Najwięcej roboty wypchany watą chłopina ma przy ćwiczeniu, w którym każdy po kolei mówi, co lubi w swoim ciele, a za czym nie przepada i dlaczego. Zasada jest prosta: nie dzierżysz Rycha — nie możesz się odezwać. Efekty zwalają z (nierzadko wymienianych w takiej rundce) nóg, ponieważ nagle wszyscy orientują się, że na co dzień, nawet w najbardziej wspierających towarzystwach, nie bardzo dajemy sobie przestrzeń na wypowiedzi tego typu. Lubianymi częściami własnego ciała raczej się nie chwalimy, bo uważamy to za nieskromne lub obawiamy się, że jeśli rozmówczyni nie przepada za własnymi nogami, brzuchem bądź cyckami, sprawimy jej przykrość. Kompleksy z kolei, owszem, wybrzmiewają, ale najczęściej dusi się je w zarodku negowaniem („Przestań, wcale nie masz wysokiego czoła”) lub momentalnym przenoszeniem uwagi na siebie („To popatrz na moje włosy — co ja mam powiedzieć?!”). Obecność Ryśka, którego puchaty zadek wchłonął podczas tego ćwiczenia niejedną łzę, pozwala — często po raz pierwszy — wyrazić na głos pełną i szczerą opinię o własnym ciele.

Mamy prawo do kompleksów

Czy zdajesz sobie sprawę, jak ważna dla kobiety po mastektomii jest możliwość opisania emocji na temat swoich zrekonstruowanych piersi? Jak wiele zupełnie nieuświadomionej krzywdy, w dobrej wierze, robią jej bliscy, kolejny raz puszczając
zdartą płytę z hitami: „Daj spokój, Ewka”, „Przecież są świetne”, „Nie widać różnicy”, na bis grając szlagier: „Przynajmniej masz cycki, spójrz na moje”? Kilka edycji rak’n’rollowej „Nowotwórczości” uświadomiło mi, że kompleksy i szeroko rozumiana estetyka to dwie różne planety — raz uczestniczka, która przyćmiłaby nawet Zendayę, chlipie nad Rychem, że obrzydza ją własna twarz, raz uczestnik o sylwetce spod dłuta Michała Anioła przydusza Ryśka, wyszeptując nienawiść do swojego brzucha. Mamy prawo do kompleksów — to musi tu wybrzmieć.

Nie można odbierać ludziom prawa do odczuwania i wyrażania trudności w kwestii postrzegania własnych ud tylko dlatego, że inny człowiek uważa je za piękne, „no i wiele osób ma gorsze”.

Pierwszym zwrotem w stronę lepszej relacji ze swoim ciałem jest zatem stworzenie przestrzeni. Wzięcie pluszaka do rąk i otwarcie ust. Zebranie i wyrażenie swoich myśli, przede wszystkim przed sobą. „Chcę pogadać o moim ciele, ale proszę, nie przerywaj mi, nie neguj, nie zmieniaj tematu”. Drugi etap to normalizacja, czyli uświadomienie sobie, że Twoje ciało jest takie, jakie jest, ponieważ ciała po prostu są różne — jak jabłka, koty czy zamiokulkasy.

CZYTAJ TAKŻE:  Jedzenie zaczyna się w głowie. Psychodietetyk wyjaśnia, jak działają nasze zmysły

 

Przeczytaj koniecznie:
Aga Szuścik: Przyrzekłam sobie, że jeśli przeżyję, zacznę żyć po mojemu (wywiad)

Różni i normalni

Tak działa biologia. Jasne, masz swój gust, więc subiektywnie uznajesz dane ciało za bardziej lub mniej atrakcyjne, ja też — podobają mi się wysocy chudzielcy o kącikach ust cienkich jak niteczki oraz filigranowe blondynki z zadartymi nosami, sama z kolei chciałabym być długowłosą sobowtórką Anne Hathaway.
Ty masz zupełnie inaczej, podobnie lub tak samo.
Żadne indywidualne preferencje nie są jednak w stanie zaprzeczyć niepodważalnemu faktowi: choć różni, wszyscy jesteśmy normalni. Normalne — bo ludzkie — są włosy i włoski, wypryski, popękane naczynka, rozstępy, zadrapania, pieprzyki, znamiona, blizny, pot, sebum, ślina, woskowina, wydzielina z waginy i penisa, odciski, modzele, cellulit, komarze ugryzienia, odrosty, odstające boczki i brzuszek. Normalne są różne kształty nóg, różne krągłości pup, różne krzywizny nosów. Normalne są towarzyszące nam niepełnosprawności, anomalia, choroby.
Różnimy się sylwetkami, wzrostami, wagami, rysami twarzy, mimiką — wciąż pozostając normalnymi. Ba, to samo ciało może wyglądać kompletnie inaczej w zależności od tego, jak się je oświetli, ustawi, ubierze, wystylizuje czy pomaluje.
Niezależnie od wszystkiego Twoje ciało jest normalne („normalny” nie oznacza tu „typowy”, lecz „nie nienormalny”, „mający takie prawa jak inni”, „taki, którego obecność sprawia, że normą jest świat z nim na pokładzie”) i może zostać nazwane pięknym, ponieważ z racji owej nieskończonej różnorodności nie ma ciał obiektywnie brzydkich.

Dialog z ciałem

Gdy już otworzyłaś się na dialog ze swoim ciałem i pojmujesz obligatoryjność jego normalności, przyszedł czas na specyficzne poznanie jego działania i możliwości — bo ciało może przecież znacznie więcej niż wyglądać. Gotowy na krok trzeci?
Twoje ciało to klasa, której jesteś nauczycielką. Masz osobiste zdanie na temat i poszczególnych uczniów, i całej grupy, natomiast niezależnie od wszystkiego podopiecznych obejmujesz opieką i odpowiedzialnością. Wiesz, że jeśli szkolny
system ma działać, warto postawić na dobre, zdrowe relacje. To niemożliwe bez poznania tych dzieci — im szybciej ogarniesz, jak reaguje Zosieńka i czego nie znosi Leoś, tym lepiej odpowiesz na ich potrzeby, zrozumiesz, wesprzesz, zoptymalizujesz, ogarniesz. Przeczytaj, proszę, ten akapit jeszcze raz, myśląc o swoim ciele jak o klasie — Zosia z pierwszej ławki to Twoje czoło, Wituś jest prawą dłonią, Majeczka to brzuch, Kacperek i Leon z ostatniej ławki są Twoimi stopami.
Tak, krok trzeci to dokładne i uważne poznanie ciała oraz Twojej relacji z nim, krok po kroku, centymetr po centymetrze.
Spójrz na swoje stopy. Co w nich lubisz? Co Ci w nich przeszkadza? Jaka jest ich rola w codziennym docieraniu do pracy lub zdobywaniu beskidzkich szczytów w wiosenne soboty? Co czujesz do swojego brzucha? Czy nie jesteś dla niego zbyt surowy? Skoro jest Ci tak bliski, to czy gdy brzuszek źle się czuje, nie lepiej byłoby otoczyć go opieką, a nie się na niego złościć? Jaką relację masz ze swoim nosem? Lubisz go, nie cierpisz, jest Ci obojętny? Czy doceniasz fakt, że dzięki nosowi wiesz, jak pachną kwiaty, wyjęta z piekarnika szarlotka lub włosy ukochanej osoby? Jak tam Twoje jądra? Sądzisz, że wystarczająco dbasz o ich
zdrowie? Co myślisz o swojej wulwie? Na pewno wiesz, jak wygląda i działa?
Jeśli nie masz którejś z wymienionych części ciała lub wspomnianych umiejętności, jak sobie radzisz? Które członki, zmysły, partie zasługują tu na medal? Trudno Ci będzie pójść dalej w dążeniu do akceptacji swojego ciała, jeśli go nie poznasz. Nie da się współpracować z kimś, o kim nie masz zielonego (jak czterodniowy siniak) pojęcia.

Czwarty, przedostatni odcinek drogi do zdrowszego postrzegania własnego ciała to dodanie wdzięczności do myślenia o nim.

Hej, nie jesteś w stanie istnieć bez ciała — jest ono nierozerwalnie połączone z umysłem. Tylko w swoim ciele możesz spełniać marzenia.

A może by tak podziękować oczom za to, że widzą zachody słońca? Uszom za możliwość słuchania muzyki? Pupie za opcję siedzenia? Wiesz, nie jestem zachwycona kształtem własnej brody, ale ile razy zgasiłam nią światło, niosąc pełen zupy talerz! Z tego miejsca pragnę też podziękować swojemu brzuchowi — tyle bida przeszła, a wciąż jakoś daje radę. I Twoje,
i moje, i każde ciało robi, co może, by być zdrowe, zregenerowane, piękne i zadowolone.
Ponownie: tak działa biologia!
Ciała wysłuchanego, znormalizowanego, poznanego i otoczonego wdzięcznością można po prostu zacząć… używać. Oto krok piąty, tak, używanie. Masz pełne prawo cieszyć się swoim ciałem, biegając po lesie, jedząc arbuza, przytulając się do przyjaciela, uprawiając seks, oglądając serial, tańcząc, turlając się z porośniętej trawą górki, próbując trafić rzuconym orzeszkiem do ust. Twoja fizyczność to pole do kreacji, wyrażania się, komunikacji bez słów: stylem, ekspresją, fryzurą, pozą, tatuażem. Sposoby na dbanie o ciało, wspieranie go i obserwowanie właściwie się nie kończą. Niezależnie od tego, czy podciągasz się na jednej ręce, czy nie dosięgasz do swoich stóp, czy może masz niepełnosprawność wzroku, stan po amputacji, czy bolące przez grypę plery, do Ciebie należy całość (lub większość) decyzji, czy spędzisz kolejne lata, nosząc ciuchy w ulubionych kolorach, odwiedzając plaże i otaczając swój brzuch czułością, czy raczej chowając się za kamuflującym ubraniem i przygaszeniem światła. Każde ciało
zasługuje na szorty, krótki rękawek, róż, zieleń, czerń, koronki, ogródek, boisko, trzymanie za rękę i fotki na Instagramie. Nie mają tu zastosowania słowa „przesada” (bo co dla jednego przesadą, dla drugiego ideałem) czy „granice” (poza prawnymi i etycznymi, rzecz jasna). I wszystkich ciał powinno się bronić: przed krzywdą, komentarzami, wstydem. Choć szczerze wierzę, że tych pięć kroków to nie naiwna wyliczanka na palcach dłoni, a realne wsparcie, nie możemy tracić z oczu faktu, że cielesna samoakceptacja to przede wszystkim niekończąca się podróż, w razie (o wiele częstszej, niż nam się wydaje!) potrzeby chętnie wiodąca nasze nogi przez gabinet psychologa czy psychiatrki. To też zupełnie naturalne, że podejście do swojego ciała się zmienia — i jak pogoda, czyli w krótkich interwałach (bo w poniedziałek świetnie wyszłam na zdjęciu, ale w środę bolał mnie brzuch), i jak klimat, a więc w dłuższej perspektywie (dekadę temu miałam do swojego nosa inny stosunek niż obecnie).

aga szuścik przytula kobietę

Aga Szuścik podczas spotkania Klubu Miasta Kobiet / fot. B. Bogacka

Ciałopozytywność i ciałoneutralność

Krokami milowymi pracy społecznej w tym zakresie są ruchy: ciałopozytywność („każde ciało można akceptować i uważać za piękne” — i nie, to nie jest „promowanie otyłości”), ciałoneutralność („twoje podejście do twojego ciała jest twoją sprawą”), ciałorówność („wszystkie ciała są normalne”), moja ulubienica ciałouważność („warto słuchać swojego ciała”) oraz wiele innych, już istniejących i takich, które dopiero zostaną wymyślone, na przykład przez Ciebie, ba, hasła w nawiasach to przecież moje własne interpretacje. Za każdym ciałem stoi osobista historia: ważna, prawdziwa, łącząca się z emocjami, które należy szanować. Twoje ciało wiele potrafi i ma prawo być takie, jakie jest. Nie brakuje mu niczego, by iść na plażę czy imprezę. Nie ma w nim niczego obrzydliwego.

To jedyne i najlepsze ciało, jakie masz.

Nie musisz się go wstydzić. Podstawą dbania o swoje zdrowie jest troska o własne ciało — a łatwiej się troszczyć o to, wobec czego czuje się akceptację, wdzięczność, sympatię. Na swojej edukatorskiej drodze poznałam wiele osób, które zamknęły się w absurdalnym oczekiwaniu na inne ciało. Sama byłam tego blisko — i jako nastolatka, i podczas ostatniej w życiu miesiączki, i przy pierwszej wymianie opatrunków po wycięciu macicy, i gdy przeczytałam, że formalnie mam „kikut pochwy”. Po wielu latach bojów postrzegam jednak wreszcie tę ciepłą, tu miękką, tam twardą maszynę jako koherentny system współdziałających części, dzięki
którym zasypiam, budzę się, zmieniam miejsce przebywania, czuję ciepło słońca na policzkach i smak lodów w buzi. Staram się nie zapominać, że w moją drogę może iść wyłącznie moje ciało.

CZYTAJ TAKŻE:  TOP 4 Kobiecym okiem: premiery lipca i sierpnia

 

Przeczytaj teraz:
In-Ty-Mnie: Jak być sobą?

 

A self-care?

Drugie z dziesięciu narzędzi do podnoszenia poczucia własnej wartości: uważny self-care Staraj się uprawiać pielęgnację świadomie, uważnie. Zamiast myć się, smarować czy golić automatycznie, skup się na kształtach, fakturach, temperaturze. Spróbuj traktować czas zajmowania się swoim ciałem jak grzebanie przy samochodzie, podlewanie roślin, układanie talerzy na stole lub ubieranie choinki

Trzecie z dziesięciu narzędzi do podnoszenia poczucia własnej wartości: codzienne praktykowanie wdzięczności
wobec swojego ciała Przynajmniej raz dziennie wymień, za co jesteś wdzięczna konkretnej części lub całości swojego ciała. Ten niepozorny zwyczaj ma wielką moc kierowania uwagi na pragmatyzm, funkcjonalność i działanie, a także scala ciało z umysłem, pomagając Wam działać drużynowo. Swoje wdzięcznostki również możesz notować!

Czwarte z dziesięciu narzędzi do podnoszenia poczucia własnej wartości: cotygodniowa przysługa dla ciała
W każdym tygodniu daj się swojemu ciału na coś namówić: ubierz się ładnie w domu, zrób sobie fajne zdjęcie, spróbuj jogi lub medytacji ze skanowaniem ciała, przytul się, wystylizuj swój outfit dodatkami, skuś się na jakieś seksualne doznania, potańcz, zamów ciuch lub akcesorium do łazienki. Pozwól sobie!

Piąte z dziesięciu narzędzi do podnoszenia poczucia własnej wartości: analiza pięciu kroków do akceptacji ciała
Odpowiedz — spokojnie, szczerze, najlepiej na głos — co znaczy dla Ciebie każde z poniższych twierdzeń. Możesz, ale nie musisz sugerowaćsię poprzednimi akapitami.

  1.  Mam prawo postrzegać własne ciało po swojemu.
  2. Niezależnie od wszystkiego moje ciało jest normalne.
  3. Warto poznać swoje ciało i wiedzieć, jak działa.
  4. Moje ciało robi wszystko, co może — dla mnie!
  5. Mogę używać ciała, dbać o nie, bronić go i słuchać.

 

 

O książce: „Zdrówka! 14 kroków do zdrowszego życia”

„Zdrówka! 14 kroków do zdrowszego życia” / Wyd. Grupa Helion | Onepress

Zmień swój świat na zdrowszy!
Pisząc swoją najnowszą książkę – którą, mam nadzieję, za chwilę przeczytasz – postawiłam sobie za cel zebranie w jednym miejscu prostych, niedrogich i sprawdzonych sposobów na życie zdrowiej, lepiej i pełniej. Za pośrednictwem tego poradnika zrozumiale, kreatywnie i z szacunkiem do Ciebie oraz nauki wyjaśnię Ci, jak działają ciało i psychika, jak o nie dbać i po swojemu podejmować sprzyjające zdrowiu wybory: żywieniowe, sportowe, pielęgnacyjne, medyczne, zawodowe, towarzyskie. Pomogli mi top eksperci i ekspertki: czterech lekarzy i jedna lekarka, fizjoterapeutka, dietetyk, farmaceutka, inżynierka biomedyczna, psycholożka i seksuolożka. Ilustracje narysowałam dla Ciebie osobiście!
• Jak bez wyrzeczeń jeść mniej słodkiego?
• Ile tygodniowo trzeba ćwiczyć, żeby zachować zdrowie?
• Jak to w końcu jest z tym piciem wody?
• Jak łatwo, tanio i zdrowo zajmować się swoją cerą?
• Jak uchronić się przed groźnymi dla zdrowia substancjami i mikroorganizmami?
• Jak sprytnie planować badania profilaktyczne, żeby nie tracić czasu i pieniędzy?
• Który sygnał z organizmu oznacza, że dzieje się coś poważnego?
• Jak przetrwać oczekiwanie na wyniki badań?
• Jak skutecznie podnieść poczucie własnej wartości?
• Czy da się wpływać na swoje emocje?
• Jak zaakceptować swoje ciało i zapanować nad kompleksami?
• Jak rozmawiać, by się nie kłócić?
• Jak mniej się martwić?
• Jak zbudować szczęśliwy, zdrowy związek?
• Co robić, by lepiej się wysypiać?
• Jak się mniej stresować?
• Jak zdrowo zarabiać i żyć na wyższym poziomie?
• Jak ułatwić sobie życie w trudnej sytuacji zdrowotnej?
Pozostałe 116 pytań znajdziesz w spisie treści, a odpowiedzi – w książce!

CZYTAJ TAKŻE:  Sinead O’Connor: Głos odwagi i uporu

O autorce: Aga Szuścik

Aga Szuścik

Aga Szuścik, fot. Klaudyna Schubert

dr sztuk filmowych Agnieszka Szuścik-Zięba
Edukatorka i influencerka zdrowotna, autorka książki GinekoLOGICZNIE, wykładowczyni akademicka patient experience, czyli doświadczenia pacjenckiego (GUMed, UAFM). Szkoleniowczyni Rak’n’Roll, ekspertka SEXEDPL. Prelegentka TEDx, jedna z 50 Śmiałych „Wysokich Obcasów”, laureatka Nagrody im. Kazimiery Bujwidowej, Ofeminin Influence Awards oraz Year on TikTok, wyróżniona w konkursie „Lider pacjentocentryzmu”. Nagroda im. Ewy Borek. Absolwentka programu Open World (na zaproszenie Kongresu poznawała patient experience w USA), jedna ze 100 osób wspierających edukację seksualną w Polsce według Forbes Women. Prowadzi Wielką Listę Ginekologów i Ginekolożek, comiesięczne samobadanie piersi live, szkolenia w firmach i na wydarzeniach. Doktor sztuk filmowych i fotografka (PWSFTviT), specjalistka komunikacji społecznej i polonistka (UŚ), absolwentka szkoleń z zakresu psychologii. Autorka podcastu Zdrówkast, ambasadorka kampanii edukacyjnych i społecznych. Syrenka, czyli kobieta z doświadczeniem ginekologicznego nowotworu złośliwego. Zrealizowała głośny projekt „To się nie zdarza” o swojej chorobie – raku szyjki macicy. Wszystko, co robi, także zawodowo, robi ze swoim mężem Maciejem Szuścikiem-Ziębą. Po godzinach piecze chleby, zbiera pluszaki oraz głaszcze pieski i kotki.

TAGI
Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ