Home / Rozwój  / Psychologia  / 50 twarzy seksu integruje Polaków?

50 twarzy seksu integruje Polaków?

Co można zobaczyć na kontrowersyjnej wystawie?

Takiej wystawy z całą pewnością jeszcze w Krakowie nie było! W podziemiach pięknej starej kamienicy na krakowskim rynku udało się zgromadzić cztery sale pełne rozmaitych związanych z szeroko pojętą seksualnością przedmiotów

szachy, erotyka, 50 twarzy seksu

Jednym z eksponatów była erotyczna wersja najpopularniejszej gry świata /fot. Justyna Słowikowska

Najpierw schodzimy do nastrojowych piwnic, w których stare wydania tomików erotycznej poezji przeplatają się z najnowszymi wibratorami, a na końcu korytarza znajdziemy ukryte za szkłem postaci: lalkę unoszącą się i opadającą na łóżku oraz… rycerza, który „niedokładnie” założył zbroję.

W kolejnych salach możemy zobaczyć zbiór rzeźb i obrazów z różnych zakątków świata. Moimi ulubionymi okazały się maleńkie porcelanowe laleczki, bo do tego typu ozdób zawsze miałam słabość. Ostatni pokój to miejsce na mini-sesję zdjęciową na pamiątkę po obejrzeniu ekspozycji. Można przykuć się do krzyża św. Andrzeja, wcielić w role Adama i Ewy albo wrócić do dzieciństwa bujając się na huśtawce – tym razem jednak w niecodziennym kształcie.

Na wystawie nie zabrakło elementów roślinnych /fot. Justyna Słowikowska

Na wystawie nie zabrakło elementów roślinnych /fot. Justyna Słowikowska

Co przede wszystkim (poza tematem oczywiście) odróżnia tę wystawę od wszystkich innych? Zwykle takie miejsca nieszczególnie sprzyjają integracji. Przychodzimy, oglądamy i wychodzimy, panuje grobowa cisza i nawet jeśli przyszliśmy większą grupą, to uwagi wymieniamy szeptem. Panują słabe warunki na zawieranie nowych znajomości.

Tymczasem „50 twarzy seksu” to wspaniała opcja dla osób spragnionych pogawędki z nieznajomymi. Przez pół godziny spędzone na wystawie zdążyłam podyskutować o tym jak działa mechanizm podnoszący lalkę leżącą na materacu i czy trudno byłoby mi taki zrobić na własny użytek, a w ostatniej sali omówić zastosowanie urządzeń, z którymi uczestnicy robili sobie zdjęcia.

Niektóre z pokazanych eksponatów zachwycają, inne bardziej bawią, ale najważniejsze jest to, że tworzą swobodną atmosferę i zachęcają do otwartej dyskusji, której w Polsce wciąż brakuje.

Wiktoria Aleksandra Barańska

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Czemu pytam?

Chcę być informowany/a o odpowiedziach