Saturday, January 23, 2021
Home / Akcje Miasta Kobiet  / 21 lekcji z Mocnych rozmów  / 19. Nie szukaj guru (21 lekcji z „Mocnych rozmów”)

19. Nie szukaj guru (21 lekcji z „Mocnych rozmów”)

Jak to jest z autorytetami? Czy są potrzebne? Czy szkodliwe?

Nie szukaj guru / portal dla kobiet

Nie szukaj guru / fot. Barbara Bogacka

Kto jest waszym autorytetem? Waszym mistrzem? Macie kogoś takiego?

Lekcja 19: Nie szukaj guru

Ta lekcja jest inspirowana wywiadem z Joanną Hussakowską w „Mocnych rozmowach”, z którą rozmawiałam o wielu sprawach, o 5 rytmach i ciele (to wiadomo, bo tym się zajmuje zawodowo), jej porodzie w samochodzie, karierze aktorskiej, wyrzuceniu z teatru, sprzedawaniu termomiksów, skandalizującym małżeństwie, determinacji w podążaniu za marzeniami, odkrywaniu korzeni. Zostawię wam przyjemność czytania tych wątków, a ja dzisiaj podejmuję temat autorytetów, bo wydaje mi się ważny w dzisiejszym świecie.

Autorytet, mistrz, guru

Słyszę czasem biadolenie, że nie ma już mądrych ludzi, nie ma autorytetów. A ja się cieszę, że ich nie ma, bo doświadczenie historyczne pokazuje, że autorytety są iluzją, prowadzą do wynaturzeń, rozsypują się na naszych oczach.
Ponieważ w moich krótkich „lekcjach” posługuje się uproszczeniami, zaznaczę, że mówiąc „autorytet”, „mistrz”, „guru”, mam na myśli kogoś, za kim podążamy bezrefleksyjnie.

Skąd się biorą guru

Ludzie sami swoich nauczycieli zamieniają w mistrzów i guru, wznoszą ich na piedestał, budują wokół nich „dwór”, a to na ogół kończy się wynaturzeniami, zarówno w obrębie „dworu”, jak i samego mistrza, który nagle zaczyna wierzyć, że jest bogiem, że jest nieomylny, że wszystko mu wolno. Lista Mistrzów, Guru i Świętych, którym odbija z powodu ich wyjątkowości i tego, jak dużo dają innym ludziom staje się coraz dłuższa, w miarę jak mówienie o ich nadużyciach przestaje być tabu.

Ludzie tworzą mistrzów między innymi po to, żeby zdjąć z siebie odpowiedzialność za myślenie, za samodzielny podejmowanie decyzji. Kierowanie się tym, co powie guru powie, że to jest czarne, a to białe, to jest dobre a to jest złe, takie zasady są nasze, a takie ich, jest wygodne. To bardzo upraszcza życie.

Od autorytetu do autorytaryzmu, czyli jak się rodzi fundamentalizm

Zerojedynkowe podążaniem za guru, za jakąś super ideą, niesie niebezpieczeństwo fundamentalizmów. Wyobraźmy sobie, że na pomniku pojawia się rysa. Człowiek, który swoją tożsamość zbudował na naukach takiego guru ma do wyboru odrzucić je w całości (i przekreślić wszystko, co go konstruowało do tej pory – mało kto się na to decyduje) albo każdą informację o tej rysie, o cieniu, wypierać lub traktować jako atak i reagować agresją.
Widzę tutaj dwie możliwe sytuacje, gdy guru super, ale w idei coś szwankuje, albo gdy idea bez zarzutu, ale guru okazała się małym człowieczkiem.

Człowiek super, ale idea nie bardzo

Wyobraźmy sobie mistrza bez zarzutu, ale w jego ideach jest jedna, która bardzo nam nie pasuje, powiedzmy jedna na dziesięć, ale za to podstawowa, wywracająca nam mózg (albo serce) na drugą stronę. Co wtedy? Odrzucić mistrza z jego ideami? Ale w sumie dlaczego, skoro 9 pozostałych jest świetnych, a i on jest wzorem do naśladowania. I wtedy pojawia się myśl, że skoro nam ta jedna idea tak bardzo nie pasuje, to może z nami jest coś nie tak, może my czegoś nie dostrzegamy, co powinno być oczywiste. Jeśli ta myśl się rozrośnie to może zaczniemy się zmuszać do czegoś, co jest bardzo sprzeczne z naszymi przekonaniami

Upadek autorytetu

Może być też tak, że idee są świetne, 10 na 10 w pełnie zgodne z naszymi odczuciami. Nagle jednak dowiadujemy się, że nasz mistrz dokonał poważnej malwersacji, albo zgwałcił, albo przymykał oczy na zbrodnie, albo postępuje w inny sposób nieetycznie lub niezgodnie z prawem. Co wtedy? Przecież idee, które głosił były piękne, pomogły nam w życiu, może nawet nam je uratowały.

Joanna Hussakowska i Aneta Pondo / portal dla kobiet

Joanna Hussakowska i Aneta Pondo / fot. Barbara Bogacka

Przekaz i przekaźnik

Nie odpowiem wam na pytanie, co wtedy. Rozmawiam o tym z Joanną Hussakowską w „Mocnych rozmowach” i więcej w naszym wywiadzie jest pytań niż odpowiedzi. Dylemat sprowadza się do kwestii – czy da się oddzielić przekaz od przekaźnika. Posłuchajcie

Aneta Pondo:

Zastanawiam się, czy da się oddzielić przekaźnik od przekazu, czyli guru od jego nauk? Czy to, że nauczyciel nie jest nieskazitelny, przekreśla to, co głosi?

Joanna Hussakowska:

Nie wiem, sama mam coraz więcej pytań, jak to jest z tym przekaźnikiem. Czy jako nauczycielka musisz być świadectwem swojej praktyki? Czy twoje życie, twój dom, dzieci są jakimś świadectwem? Z jednej strony to bardzo ważne, żeby być w miarę spójnym. Wydaje mi się, że ja taka w dużej części jestem i że tak powinno być. A potem oglądam „Bardzo dziki kraj”, spotykam osobę, która była w centrum tamtych wydarzeń i dochodzę do wniosku, że nie wiem. Mój nauczyciel też ma swój cień, coś z czym się zmaga, a przecież to go nie przekreśla. Nie ma ideałów. Nie wierzę w ideały, wierzę w pracę nad sobą, w „zdejmowanie starej skóry”.

Aneta Pondo:

Gdy autorytet rozsypuje się na twoich oczach, co wtedy?

Joanna Hussakowska:

Wtedy też go lubię, bo jest tylko człowiekiem. Są guru jak wydmuszka, widać tylko to, co na zewnątrz, a po latach wychodzi wielkie szambo. Więc ja wolę go zobaczyć rozsypanego wcześniej, w praktyce, którą prowadzi, na warsztacie czy w innej życiowej sytuacji. Zobaczyć człowieka, wziąć głęboki oddech. Ale mam ciągle mieszane uczucia, ponieważ pojawia się pytanie, czy ten człowiek jest wiarygodny, czy może prowadzić grupę ludzi, a jeśli tak, to dokąd ich może doprowadzić? A co, jeśli ich sprowadzi na manowce? Mamy dużo takich doświadczeń, wszyscy połknęli tabletkę, wszyscy zostali zastrzeleni.

Nie szukam guru

Jak widzicie, odpowiedź na pytanie, jak przekaźnik od przekazu oddzielać nie jest prosta. A w Polsce tym bardziej, bo przecież na naszych oczach nawet święci okazują się nie być nieskazitelni.
Podzielę się z wami moja strategią: nie mam mistrzów i nie szukam guru. Nie jest to kwestia mojej pychy, tylko przekonania, że  nie istnieje poza mną żaden człowieka, którego przekaz mogłabym w 100% przyjąć za swój. Taki przekaz dla siebie mogę mieć tylko ja sama. Owszem, tworzę go przez relacje z innymi osobami, przez naukę, doświadczenie, ale od nauczycieli biorę fragmenty tego, co głoszą, nigdy całość. Zawsze jest we mnie miejsce na wątpliwości i na powiedzenie sobie „sprawdzam czy to jest zgodne ze mną”, nawet, gdy mam do czynienia z tzw. niekwestionowanym autorytetem.

Mistrz i uczeń – stary paradygmat

I chyba myśl w tej lekcji najważniejsza. Moim zdaniem, świat, który teraz tworzymy nie opiera się już na relacji mistrz-uczeń. Powstaje kompletnie inny paradygmat, w którym wszyscy jesteśmy równi i wszyscy jesteśmy dla siebie nauczycielami. Ja dla dziecka i dziecko dla mnie. Ja dla pani ze sklepu za rogiem i pani ze sklepu dla mnie. Ja dla bezdomnego i bezdomny dla mnie. Wszyscy, bez wyjątku coś sobie pokazujemy, coś ważnego sobie dajemy, czasem w jakimś zdaniu, czasem w zwykłym uśmiechu. Bierzemy od siebie wzajemnie jakieś części, które pozwalają nam na pełniejsze rozpoznanie siebie.

Dziękuję wam za to, że jesteście. moimi Nauczycielami.

 

Będę się z Wami dzieliła inspiracjami z „Mocnych rozmów” codziennie przez 21 dni. Lekcje będą dostępne na FB i IG w postaci postaci krótkich, 10-minutowych filmów, filmów, a tutaj, dla tych, co wolą czytać, jako tekst. Na kolejną lekcję zapraszam juto.

Bezpłatne fragmenty wszystkich wywiadów do pobrania tutaj: „Mocne rozmowy

Wszystkie lekcje tutaj: 21 lekcji z Mocnych rozmów

Dziennikarka i redaktor naczelna „Miasto Kobiet”, które wymyśliła i wprowadziła na rynek w 2004 rok. „Miasto Kobiet” to jej miłość, duma i pasja. Prezeska Fundacji Miasto Kobiet, która wspiera kobiety w odkrywaniu ich potencjału oraz założycielka Klubu Miasta Kobiet – cyklu spotkań dla kobiet z inspirującymi gośćmi.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach