Saturday, December 13, 2025
Home / Miasto Podróży  / 10 kobiet w Wietnamie: skuterem przez Sajgon, błotne SPA i rajskie plaże

10 kobiet w Wietnamie: skuterem przez Sajgon, błotne SPA i rajskie plaże

Kierunek Indochiny

Wietnam

fot. materiał Partnera

Są takie podróże, które zostają w nas na długo – nie tylko jako zdjęcia w telefonie czy na Instagramie, ale jako coś, co zmienia nas od środka. Nasza wyprawa do Wietnamu w której wzięło udział 10 kobiet, była właśnie taką podróżą: pełną śmiechu, odwagi, spontanicznych decyzji i momentów, kiedy serca biły szybciej – czasem od wzruszenia, czasem od prędkości na skuterze. To była już szósta edycja wycieczki dla kobiet z biura CARTER® https://carter.eu/, którą miałam przyjemność organizować

 

Sajgon na dwóch kółkach – adrenalina, wolność i kobieca moc

Sajgon (Ho Chi Minh City) to miasto, które pulsuje i oszałamia: dźwiękiem klaksonów, zapachem ulicznego jedzenia, kolorem neonów. Kiedy wsiadłyśmy na skutery prowadzone przez lokalne, pewne siebie Wietnamki, wiedziałyśmy, że czeka nas coś wyjątkowego. Jazda przez to miasto to jak udział w zorganizowanym chaosie: strumienie skuterów suną obok siebie niczym fale, każdy ruch wydaje się intuicyjny, a my – choć turystki – czułyśmy, jakbyśmy były częścią tej energii. Nie ma lepszego sposobu zwiedzania tego miasta jak właśnie z perspektywy motocykla lub rikszy!

fot. materiał Partnera

Przejeżdżałyśmy obok kolonialnych budynków pamiętających czasy Francuzów, mijając nowoczesne wieżowce wyrastające z ziemi niczym futurystyczne palmy. Podziwiałyśmy kawiarnie ukryte w starych kamienicach, w jednej z takich zrobiłyśmy sobie pauzę na słynna kawę pokrytą ubitym puszystym żółtkiem z cukrem.

CZYTAJ TAKŻE:  Jak zadbać o skórki wokół paznokci?

 

Potem przystawałyśmy przy sprzedawcach pho, podziwiałyśmy świeżo ścięte kwiaty lotosu i rozkoszowałyśmy się bogactwem smaków pachnących soków owocowych. Wietnamki, które nas prowadziły, opowiadały historie z uśmiechem – o burzliwej historii miasta, o życiu, o kobiecej sile i codzienności, która w ich ustach brzmiała jak przygoda. I nagle już nie byłyśmy turystkami – stałyśmy się częścią tej miejskiej mozaiki.

Błotne SPA w Nha Trang – kobieca celebracja relaksu

Po energii Sajgonu przyszedł czas na… błoto. I to dosłownie! Nha Trang słynie z błotnych kąpieli, a my postanowiłyśmy to sprawdzić – w końcu podróż w kobiecym gronie to również bardzo duża przestrzeń na relaks i pielęgnację. Zanurzenie się w ciepłym, mineralnym błocie jest relaksującym i przyjemnym doświadczeniem. Co ciekawe, ośrodek oferował także niesamowite zabiegi w czekoladzie i oleju sezamowym, co tylko dodawało atrakcyjności miejscu. Błoto i czekolada otulały nas jak miękki koc i działały jednak cuda — rozluźniały, wygładzały i sprawiały, że śmiałyśmy się jak dzieci na placu zabaw.

 

Po błotnym rytuale przeszłyśmy do gorących źródeł, masaży stóp i jacuzzi ukrytego pośród głazów, pod palmami i gigantycznymi drzewami paproci. Słońce powoli zachodziło, a my czułyśmy, jak stres spływa z nas szybciej niż woda z tych wszystkich mineralnych pryszniców. Zostawało tylko błogie samopoczucie i wdzięczność za kobiece towarzystwo, które potrafi leczyć lepiej niż niejedno SPA. Wisienką na torcie był bardzo smaczny późny obiad, niby nic nadzwyczajnego ale po dziś dzień czuje smak tamtejszej zupy pho z idealną proporcja tajskiej bazylii i chrupiących sajgonek.

fot. materiał Partnera

Zakupy w Nha Trang – kobieca misja, czyli polowanie na skarby

Nie ma wyjazdu w babskim gronie bez zakupów — to po prostu fizycznie niemożliwe. W Nha Trang wzięłyśmy to sobie do serca tak bardzo, że lokalni sprzedawcy pewnie do dziś wspominają „tę polską ekipę”. Miasto okazało się kolorowym rajem zakupowym: tkaniny, przyprawy, perły i biżuteria, jedwab, tropikalne kosmetyki oczywiście wietnamska kawa, którą mogłybyśmy pić litrami, a potem jeszcze się zastanawiać, czemu nie możemy zasnąć.

CZYTAJ TAKŻE:  Home staging ‒ najbardziej skuteczne narzędzie na rynku nieruchomości

 

Krążyłyśmy między sklepikami i targami jak dobrze zorganizowana żeńska ekspedycja: tu negocjacje, tam przymiarki, a gdzie indziej torebki, które praktycznie skakały nam do rąk, błagając o nowy dom. Każda z nas wróciła z czymś wyjątkowym — albo przynajmniej z czymś, co w przypływie entuzjazmu uznała za absolutnie niezbędne. Ale cóż… taka jest magia podróży pełnych kobiecej energii.

fot. materiał Partnera

Ninh Van Bay – nasz prywatny kawałek raju i wille, które oddychają naturą

Po intensywnych wrażeniach przyszedł czas na absolutny reset. Zatoka Ninh Van Bay przywitała nas jak gość, który dobrze wie, czego kobietom potrzeba: cisza, zieleń, złoty piasek i lazurowa woda, która mieni się pod słońcem jak jedwab. Kiedy dotarłyśmy prywatną łodzią hotelową do jednego z najpiękniejszych hoteli w Zatoce Ninh Van, poczułyśmy, że znalazłyśmy miejsce, gdzie czas zwalnia tak, jakby ktoś przełączył świat na tryb „slow”.

 

A potem poznałyśmy L’Alya Ninh Van Bay – hotel, który sprawił, że poczułyśmy się jak w filmie. Nasze wille to były prawdziwe azyle zanurzone w zieleni, z basenami, które wychodziły wprost na dżunglę lub plażę. Rano budził nas śpiew ptaków i szum fal, wieczorami siedziałyśmy na tarasach, popijając włoskie prosecco Bodega i czując, że jesteśmy dokładnie tam, gdzie powinnyśmy.

fot. materiał Partnera

Obsługa, która czytała nam w myślach

To nie jest utarty frazes – w L’Alya obsługa była naprawdę fantastyczna. Z uśmiechem reagowali na nasze pomysły zmieniające się jak pogoda nad Zatoką Tonkijską, dostarczali wszystko, o co poprosiłyśmy, pomagali w organizacji transportu, rezerwacji i atrakcji. Mieliśmy wrażenie, że nikt nie mówi „nie”, tylko znajduje sposób, żeby było „oczywiście!”.

Urodziny z muzyką na żywo na plaży – wieczór, który zapamiętamy na zawsze

Kulminacją pobytu był magiczny wieczór: podwójne urodziny dwóch uczestniczek, świętowane w scenerii idealnej jak z romantycznego filmu.
Hotel zorganizował dla nas kolację na plaży — świece, dekoracje, delikatne światła odbijające się w falach, a do tego prywatna przestrzeń tylko dla nas. Siedziałyśmy z bosymi stopami w piasku, jadłyśmy świeże owoce morza, wznosiłyśmy toasty i śpiewałyśmy „Sto lat” przy dźwiękach szumu oceanu.

CZYTAJ TAKŻE:  Chcesz zaskoczyć swoich gości? Przygotuj drinki z winem!

 

Było pięknie, kameralnie, wzruszająco. Nikt tego wieczoru nie zapomni.Każdego dnia nasze tempo zwalniało. Spacery po plaży, medytacje o wschodzie słońca, kąpiele w morzu, rozmowy o życiu przy kieliszku chłodnego prosecco. Tu naprawdę poczułyśmy, że „być” jest ważniejsze niż „robić”.

fot. materiał Partnera

Dlaczego podróż w kobiecym gronie jest tak wyjątkowa?

Bo daje przestrzeń na bycie sobą. Bo daje czas na śmiech do łez i na rozmowy, które zaczynają się przy kawie, a kończą nad ranem. Dzień jest zawsze za krótki… Każdy etap tej podróży – od szalonych ulic Sajgonu po spokojne plaże Ninh Van Bay – pokazał nam, że kobieca solidarność w podróży to nie tylko towarzystwo, ale siła, która sprawia, że każde doświadczenie staje się pełniejsze. Wróciłyśmy bogatsze nie tylko o wspomnienia, ale też o więzi, które zacieśniły się w rytmie skuterów, fal i… błotnych kąpieli. To był wyjazd, który pokazuje, że kiedy kobiety ruszają razem w świat, dzieje się magia.

 

Pragniesz dowiedzieć się więcej o indywidualnych wycieczkach i wyjazdach dla kobiet?

 

Więcej informacji i rezerwacja: 22 392 60 16/17, travel@carter.euInspiracje podróżnicze: Rajskie wyspy Fidżi https://carter.eu/kierunki/australia-nowa-zelandia-i-oceania/fidzi/https://www.instagram.com/carter_luksusowe_wakacje/

Źródło: materiał Partnera MK
Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ