wielki modeling w Chinach tam wyjezdza sie jak juz nie mozna w Europie..jaka bzdetna modelka..ktora zapychaja dziury w swiecie.niech pokaze okladki jakie zrobila lub edytoriale..katalogi a nie opowiada takie banialuki
Modelek życie na szczycie
Na czym polega życie modelki? Wiadomo. Na ładnym wyglądaniu, uśmiechaniu się do odpowiednich osób, czasem pospacerowaniu po wybiegu – a potem zakupy, bankiet, zakupy. O tym, jak bardzo ten stereotyp odbiega od rzeczywistości, przekonałam się rozmawiając z kilkoma krakowskimi modelkami.
Magdalena Nitoń: Brutalna pobudka w środku własnych marzeń
Magdzie Chiny kojarzyły się z polami ryżowymi, kwitnącymi drzewami, pięknymi krajobrazami. Gdy rok temu pojawiła się możliwość wyjazdu na kilkumiesięczny kontrakt, pomyślała: spełniam swoje marzenia. Po raz pierwszy niepokój ogarnął ją w samolocie. Wyjrzała przez okno. Żadnych ryżowych pól nie widać, tylko mgłę. I ten obraz, jak twierdzi, był zapowiedzią przebiegu całego wyjazdu: chodzenie po omacku i szukanie czegoś bezpiecznego, czego w tej mgle można się na chwilę uchwycić. Wylądowała. Ktoś odebrał ją z lotniska i samochodem zawiózł do agencji. I kolejne zaskoczenie – w Chinach pierwszeństwo ma ten, kto głośniej zatrąbi. – Wyobraź sobie hałas i zamieszanie na ulicy. Karetka na sygnale? W kraju, gdzie jest półtora miliarda ludzi, jeden obywatel nie ma chyba znaczenia. Wystraszyłam się. A jak ja sama będę potrzebowała pomocy?
Magda znalazła się w Hangzhou, „małym mieście koło Szanghaju”. Czyli oddalonym o 200 km i liczącym osiem milionów mieszkańców. Zlecenia miała jednak w obu miastach, często dzień po dniu, albo i kilka razy dziennie. Bywało, że spędzała noc w pociągu, na stojąco, bo tak wygląda tam transport publiczny. Czasem przez kilka nocy z rzędu spała tylko godzinę. Odwiedzała po kilkanaście castingów dziennie. Musiała być dyspozycyjna zawsze i zawsze wyglądać ładnie, świeżo i tryskać energią. – W Chinach modelki traktuje się prawie jak towar. Wymaga się niemożliwych rzeczy, np. żeby… przytyć tylko w biuście, nogi zostawić bez zmian. Podczas pracy najczęściej nie ma mowy o przerwach na lunch czy nawet wyjściu do toalety. Dziewczyny są wynajmowane na godziny, więc jak najszybciej muszą być obfotografowane w ogromnej liczbie strojów. Sztab ludzi co chwilę mnie przebierał, raniąc suwakami do krwi, byle jak najszybciej ściągnąć ze mnie ciuchy i nałożyć inne – opowiada. Jadąc na zlecenia czy castingi, nie zawsze mogła liczyć na pomoc agencji. – Dostawałam bilet i świstek papieru z telefonem klienta, który nie mówi po angielsku. Połapanie się w chińskich znakach na stacjach było już moim zmartwieniem. W ogóle porozumieć się po angielsku jest tam trudno – nawet fotografowie zamiast open your eyes mówili coś na kształt open your ass, a zamiast sit down – shit down. Zawsze miałam przy sobie kartkę ze swoim adresem po chińsku, ale i uczyłam się go na pamięć, bo duża część społeczeństwa, w tym taksówkarzy, jest analfabetami.
Dla Magdy najbardziej przykry był widok slumsów położonych tuż za ekskluzywnymi budynkami. Na jednej ulicy bogactwo i skrajna bieda. I te tłumy ludzi, plujących, wrzeszczących, popychających się bez żadnych hamulców. Nie da się przejść przez miasto bez przepychania łokciami. – Z Polski przyjechałam spokojna, ale w Chinach stałam się kłębkiem nerwów, torpedowana co krok przez tysiąc nowych bodźców. W szanghajskim metrze zobaczyłam pracowników w białych rękawiczkach, których zadaniem jest „dopychanie” ludzi do zamykającego się wagonu. Sama często nie byłam w stanie dostać się do metra czy windy, wypychana przez tłum.
Zarobki? Magda nie przywiozła do Polski żadnych pieniędzy, mimo że miała mnóstwo zleceń: pokazy, spoty telewizyjne, zdjęcia. Trudno kontrolować uczciwość agencji w kraju, którego języka się nie zna i który rządzi się innymi prawami. Ale to nie pieniądze były dla Magdy najważniejsze. – Taki wyjazd to próba twojej siły, odwagi, możliwości. Poznajesz siebie: ile jesteś w stanie znieść, co poświęcić dla swoich marzeń. Warto było dostać w tyłek, chociażby po to, żeby przekonać się, jakimi błahostkami były moje „krakowskie” kłopoty. Teraz wszystko wydaje się prostsze.
- Jeżeli podoba Ci się artykuł podziel się z innymi i kliknij
Zobacz także:
Komentarze
Lipiec 28, 2011
Nocon wszystko co osiagnela zawdiecza jednej krakowskiej agencji..pozniej
robila same bzdety ostatnio nawet byla w Turcji..pogratulowac..zjechala w dol jak trallaa.. .ale wybrala dyskoteki..to przyklad zatraconej zagubionej dziewczyny z kompleksami i..odstajacymi uszami
Lipiec 29, 2011
myślę, że mimo zlośliwych opinii Nocoń jest świetna! Ale fakt – trochę zbyt szybko się zestarzała…
Dodaj swój komentarz
- Która suknia ślubna piękniejsza? Głosuj!
- Srebrne Lustra rozdane – zobacz zdjęcia!
- Fotorelacja z warszawskiej Gali Srebrnych Luster
- Francisco Lachowski – BIG STAR
- TOP 10 – najlepsze filmy 2011
- 15 fascynujących faktów o miłości i seksie
- GŁOSOWANIE – wybierz najlepszą stylizację!
- Cudowna suknia, ślub z bajki (konkurs foto)
- TOP 6 – najlepsze blogi kulinarne na Święta
- Śnieżka i pingwiny, czyli bajki dla dorosłych 2012
- Wszystkie dziewczyny Jemioła!
- Dzień Stylowej Mamy w Krakowie
- Wierność obrazów. Rene Magritte i fotografia – imprezy towarzyszące
- Krągłe i apetyczne… winogrona!
- Paulina Bisztyga na Scenie przy Pompie
- Jeszcze więcej witamin!
- Nowe, lekkie orzeźwienie wiśni
- DAMIAN MARLEY w Polsce
- WARIACJE TISCHNEROWSKIE. Kabaret filozoficzny
- 15-20 maja – Święto Studentów w Krakowie
Co? Gdzie? Kiedy?
-
Selector na Błoniach
Dzień Dziecka ucieszy fanów muzyki electro, którzy tego dnia będą... -
Dzień Stylowej Mamy w Krakowie
Córki - zaproście mamy; mamy - zabierzcie córki na Dzień Stylowej...
Magda Chachlica: przepis na top model
Joanna Horodyńska: cytryna i szmaragd
Pół żartem, pół serio
Współpraca Versace z H&M
Lipiec 20, 2011
Widziałam Alę Małek na żywo i nie wiem o co takie wielkie halo. Nawet nie jest średnio ładna, a na pokazach tak dziwnie połyka powietrze