Z KONGRESU NA KONGRES
Kongres Kobiet to okazja do poznania niezwykłych osobowości. W tym roku wyjątkowymi gośćmi były kongresmenki z USA: Constance A. Morella i Pat Schroeder, kobiety, które z myślą o kobietach zmieniały świat. I właśnie o kobiety postanowiło zapytać je „Miasto Kobiet”.

Czego pragną kobiety, czyli polityka i gender
AMBASADOR CONSTANCE A. MORELLA
W uznaniu „altruistycznej, pełnej oddania służby sprawie równości” Constance A. Morella została uhonorowana nagrodą Hubert H. Humphrey Civil Rights Award, a władze Włoch przyznały jej Order Legii Zasług. Była pierwszym ambasadorem USA przy Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju OECD, który zasiadał w Kongresie. Dzięki wykładom o miejscu kobiet w świecie polityki zdobyła sympatię studentów w Kennedy School Institute of Politics na Harvard University i w American University School of Public Affairs.
Od czasu, gdy pierwsza kobieta zasiadła w amerykańskim kongresie nie minęło jeszcze sto lat. Jak ważną rolę odgrywają kobiety we współczesnej polityce?
Myślę, że bardzo ważną, a ich umiejętność podejmowania decyzji i doprowadzania do kompromisów jest niezmiernie istotna. Dlatego ciężko wyobrazić sobie planowanie przyszłości – czy to w kongresie czy na całym świecie – bez kobiet. Zwłaszcza, że więcej niż połowa populacji świata to kobiety. Kobiety, które przez większość swojego życia związane są z domem i z rodziną, które poświęcają swój czas na opiekowanie się i wychowywanie dzieci. Oznacza to, że podstawą rodziny są właśnie kobiety; wzmocnienie ich pozycji wzmocni społeczeństwo, a w konsekwencji umocni cały świat. Dotyczy to zwłaszcza tych regionów świata, gdzie rola kobiet jest ograniczona.
A jak na arenie międzynarodowej wygląda sytuacja Polek?
Polki są niesamowite. Bardzo inteligentne, zdecydowane, a przy tym czarujące, zawsze eleganckie. Sytuacja polityczna czy ekonomiczna z pewnością nie należy do najłatwiejszych, ale to bardzo ambitne i zdeterminowane kobiety, dlatego podziwiam Polki – ich pracę, zapał i zaangażowanie. To zaszczyt być tutaj.
Do swojej marynarki wpięła Pani broszkę z połączonymi flagami Polski i USA…
Tak, bo bardzo lubię Polskę. Miałam już kiedyś okazję odwiedzić Kraków i Warszawę, i niezmiernie mi miło, że mogłam tu teraz znów przyjechać. Poza tym mam kilku przyjaciół z Polski, odwiedził mnie ostatnio były ambasador Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, z którym współpracowałam w Paryżu.
Czy wygląd jest ważny w budowaniu wizerunku kobiety – polityka?
Wygląd? Cóż, prasa bardzo często porusza kwestie wyglądu. Czasami to przeszkadza, bo zamiast na postulatach czy osiągnięciach dziennikarze skupiają się na kwestii zewnętrznej: kolorze marynarki czy zmianie uczesania. Na przykład teraz Hilary Clinton zrobiła sobie nową fryzurę i prasa wysuwa to na pierwszy plan. Nie wydaje mi się, aby powierzchowność tak bardzo wpływała na różnicę w ocenianiu ludzi, niemniej jednak pierwsze wrażenie opieramy przede wszystkim na tym, jak ktoś wygląda i czy rozmawiając patrzy nam w oczy. Dlatego prezentacja to bardzo istotna kwestia – pewien sygnał – bo skoro ktoś dba o siebie, to pewnie będzie też potrafił zadbać o innych.
Słyszałam, że Pani musiała dbać o 9 dzieci.
O tak (śmiech). Pełna chata!
Jak zdołała Pani pogodzić obowiązki rodzinne z karierą polityczną?
Wydaje mi się, że najważniejszą sprawą jest ustalenie priorytetów i wspólnych wartości. To było 9 dzieci (4 moich własnych i 6 po mojej zmarłej siostrze), a zawsze trzymały się razem. Dalej: edukacja. Musieliśmy zawsze sprawdzić, czy dzieci mają odrobione lekcje, czy rozumieją zadania domowe, czy rozwijają swoje talenty, a nawet to, z kim się spotykają i w kim się podkochują, co było o tyle trudne, że w pewnym momencie aż 5 z nich uczyła się równocześnie w college’u. Dlatego mieliśmy wiele zabawnych sytuacji i myślę, że czasami kluczową rolę odgrywało po prostu poczucie humoru i luz.
Luz?
Tak, umiejętność nabrania dystansu. Jeżeli wchodzisz do pokoju nastolatków i widzisz w rogu odrobinę śmieci – to po prostu nie patrz w tamten róg (śmiech). Lepiej, aby w tym czasie dziecko poszło na lekcję pianina albo tenis. Ale trzeba też dodać, że dużo pomagał mi mój mąż, choć pochodził on z tej generacji, w której angażowanie się mężczyzny w domu nie było sprawą oczywistą.
A więc zmieniała Pani nie tylko kraj, ale też własną rodzinę.
Własną rodzinę. Mój dom. Czy był w 100% perfekcyjny? Nie. Ale zadowala mnie to 98%, które osiągnęłam (śmiech).
- Jeżeli podoba Ci się artykuł podziel się z innymi i kliknij
Zobacz także:
Komentarze
Dodaj swój komentarz
- Która suknia ślubna piękniejsza? Głosuj!
- Srebrne Lustra rozdane – zobacz zdjęcia!
- Fotorelacja z warszawskiej Gali Srebrnych Luster
- Francisco Lachowski – BIG STAR
- TOP 10 – najlepsze filmy 2011
- 15 fascynujących faktów o miłości i seksie
- GŁOSOWANIE – wybierz najlepszą stylizację!
- Cudowna suknia, ślub z bajki (konkurs foto)
- TOP 6 – najlepsze blogi kulinarne na Święta
- Śnieżka i pingwiny, czyli bajki dla dorosłych 2012
- Wszystkie dziewczyny Jemioła!
- Dzień Stylowej Mamy w Krakowie
- Wierność obrazów. Rene Magritte i fotografia – imprezy towarzyszące
- Krągłe i apetyczne… winogrona!
- Paulina Bisztyga na Scenie przy Pompie
- Jeszcze więcej witamin!
- Nowe, lekkie orzeźwienie wiśni
- DAMIAN MARLEY w Polsce
- WARIACJE TISCHNEROWSKIE. Kabaret filozoficzny
- 15-20 maja – Święto Studentów w Krakowie
Co? Gdzie? Kiedy?
-
Selector na Błoniach
Dzień Dziecka ucieszy fanów muzyki electro, którzy tego dnia będą... -
Dzień Stylowej Mamy w Krakowie
Córki - zaproście mamy; mamy - zabierzcie córki na Dzień Stylowej...
Kongres Kobiet
Kongres LNE&SPA
Wojna kobiet
Rzecz o pięknym smutku