- Miasto Kobiet - http://www.miastokobiet.pl -

Basia Wrońska: Kartki z pamiętnika

„Dom z ognia” to pierwsza solowa płyta Basi Wrońskiej, którą powinniście znać z zespołów Pustki oraz Ballady i Romanse. Jej debiut solowy to porcja pięknych piosenek, w których wyczuwa się klimat muzyki lat 60. i 80. Wszystkie posiadają bardzo osobiste teksty, ukazujące rozterki i problemy młodej kobiety

Pierwsza solowa płyta Basi Wrońskiej/ fot. Zosia Zija i Jacek Pióra dla Zwierciadła

Na pytanie, czy jest spełniona, Wrońska odpowiada twierdząco. „Mam uczucie ulgi, że udało się zrealizować ogromne marzenie, które było we mnie od dawna, że zrobiłam coś samodzielnie od początku do końca. Wokół mnie dzieje się bardzo dużo rzeczy, zarówno w życiu zawodowym, jak i prywatnym. W kwietniu urodzę córeczkę i to, oraz oczywiście dom, trzyma mnie w realnym świecie. Nie odfrunę i nie zatopię się w euforii po wydaniu płyty”.

Najbliższą piosenką z płyty jest dla Basi „Rozmowa”. Opowiada o zerwanej przyjaźni między dwiema kobietami. „Obie są zaskoczone tym, że ich przyjaźń tak źle się zakończyła. Ta sytuacja jest bardzo świeża i wciąż jeszcze we mnie tkwi” – opowiada. Natomiast jednym z najbardziej przejmujących utworów jest „Dom z ognia”, opisujący stratę drugiej osoby. Basia rozlicza się w nim ze swoją przeszłością. „Każdy nie raz przerabiał rozstania. Ja też kilka lat temu przeżyłam traumatyczne rozstanie. Byłam w tej sytuacji raczej typem bohaterki, która nie może się uwolnić od niszczącego ją uczucia. Po latach postanowiłam wrócić do tematu i opowiedzieć go po swojemu. Chciałam pokazać, co dzieje z człowiekiem w takich sytuacjach, jak traci zmysły i zaczyna mieć autodestrukcyjne podejście do życia.”

Dom z ognia” to także ulubiona piosenka taty Basi, skrzypka i nauczyciela muzyki w jednej z renomowanych warszawskich szkół muzycznych. „Tatuś często wpadał na papieroska, aby posłuchać, jakie robię postępy, i poraziła go ta piosenka. Był w szoku, bo nie spodziewał się, że stworzę tak dojrzałą i bardzo głęboką rzecz”. I dodaje ze śmiechem: „Tata przeszedł bardzo dużą przemianę i w jego oczach nie jawię się już jako przetrwoniony talent skrzypaczki. Czuję akceptację z jego strony”.

Piosenki Wrońskiej są jak kartki z pamiętnika. „Mam całą kolekcję takich piosenek, w których zostały opisane bardzo różne okresy mojego życia, to co wtedy myślałam, co przeżywałam. Gdy próbuję sobie przypomnieć jakieś zdarzenia, to sięgam do piosenek” – mówi. A my czekamy na dalsze kartki z pamiętnika, bo te brzmią niezwykle i fascynująco.